Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Czosnkowy szmugiel

Przemytnicy od niepamiętnych czasów szmuglują to, co się opłaca. Narkotyki, alkohol, papierosy, biżuterię, metale szlachetne, itd. Jednak Unia Europejska stoi ostatniow obliczu nowej, szkodliwej plagi – do Europy przemyca się z Chin wielkie ilości czosnku. Zjawisko to jest fatalne między innymi dla Polski...

Przed kilkunastoma dniami władze Szwecji wydały międzynarodowe listy gończe. Chodzi o wytropienie dwójki Brytyjczyków, których podejrzewa się o to, że przemycili z Norwegii do Szwecji czosnek o łącznej wartości 10 milionów euro.

Dlaczego akurat z Norwegii do Szwecji? Powód jest prosty – ten pierwszy kraj nie należy do Unii Europejskiej. Oznacza to, że legalne wwiezienie stamtąd czosnku do Szwecji, która członkiem UE jest, wymaga opłacenia podatku importowego w wysokości 9,6 proc. Przemyt oznacza zatem, że szmuglerzy podatku tego nie płacą, a na późniejszej sprzedaży czosnku zarabiają wielkie sumy pieniędzy. Ponadto przemycenie czegokolwiek przez szwedzko-norweską granicę jest stosunkowo łatwe, co dodatkowo wabi nielegalnych handlarzy.

Czosnek oczywiście nie pochodzi z Norwegii, lecz z Chin, gdzie produkuje się 80 proc. światowych dostaw tej rośliny. Przywóz towaru do Norwegii odbywa się legalnie. Dalej trasa szmuglu wiedzie do Szwecji, skąd czosnek rozwożony jest ciężarówkami po całej Europie.

Nie jest to zjawisko nowe. W grudniu ubiegłego roku mieszkaniec zachodniej dzielnicy Londynu został skazany na 6 lat więzienia za przemyt czosnku z Chin do Wielkiej Brytanii. Murugasan Natarajan zarobił na tym procederze ponad 3 miliony dolarów, a kontrabandę wwoził do kraju w paczkach oznaczonych jako imbir, który nie jest objęty cłem importowym. Natomiast w marcu 2012 roku szef jednej z największych firm dystrybucyjnych owoców i warzyw w Irlandii trafił do więzienia za nielegalny wwóz do tego kraju czosnku o wartości 2 milionów dolarów. W jego przypadku skrzynie z nielegalnym towarem oznaczane były jako jabłka.

Pavel Borkovec z europejskiej agencji European Anti-Fraud Office (OLAF) twierdzi, że przemyt znacznych ilości czosnku z Chin do Europy istnieje wprawdzie od końca lat 90. ubiegłego stulecia, ale prawdziwy problem zaczął się w roku 2001, kiedy to władze UE wprowadziły wspomniany już podatek oraz dodatkową opłatę w wysokości 1200 euro za każdą tonę importowanego czosnku.

Decyzje te zapadły z myślą o obronie europejskich producentów tej rośliny. Większość czosnku europejskiego pochodzi z Hiszpanii, ale ważnymi producentami są również Włochy, Francja, Portugalia, Polska, Węgry, Rumunia oraz Bułgaria. Problem w tym, że chiński czosnek jest na rynkach światowych znacznie tańszy, a gdy wwożony jest dodatkowo do UE bez opłacania ceł, konkurowanie z dramatycznie niższymi cenami jest praktycznie niemożliwe.

Szmugiel czosnku na masową skalę kosztuje zatem UE wielkie pieniądze i mocno zagraża rodzimej produkcji w wymienionych powyżej krajach. Oblicza się, że każdy kontener wwiezionego na terytorium UE nielegalnie czosnku oznacza stratę rzędu 50 tysięcy dolarów. Najbardziej poszkodowani są na razie producenci w Polsce i we Włoszech.

Walka z przemytem jest trudna, a czasami wręcz niemożliwa, między innymi dlatego, że szmuglerzy zmieniają nieustannie metody działania. Początkowo odbywało się to w ten sposób, że pakowany w Chinach ładunek był od razu fałszowany tak, iż wydawało się, że jest to towar pochodzący z krajów, które mają z UE podpisane umowy o bezcłowym handlu czosnkiem. Chodziło o takie kraje jak Turcja, Egipt, Jordania, Maroko i niektóre państwa Ameryki Południowej. Potem zapanowała „moda” na opatrywanie kontenerów z czosnkiem mylnymi identyfikacjami. Wwożono te ładunki do Europy jako jabłka, cebulę lub imbir, a czasami deklarowano, że jest to czosnek mrożony lub suszony.

W ostatnich latach przemytnicy poczynają sobie o wiele śmielej. Dwaj poszukiwani listami gończymi Brytyjczycy czosnek do Norwegii wwozili zupełnie legalnie, a następnie ładowali go na ciężarówki bez żadnych deklaracji, licząc na to, iż szanse na przegląd kontenerów na granicy były nikłe. Przez wiele lat mieli rację, ale ostatecznie ich metody zostały wykryte.

Jest jeszcze inna taktyka. Szmuglerzy ładują czosnek na ciężarówki w Norwegii niczego nie ukrywając, ale deklarują, że jest to transport tranzytowy do innego kraju poza UE. Następnie transporty te są nielegalnie rozładowywanie w jakimś kraju Unii Europejskiej.

Plaga przemytu czosnku z Chin do Europy jest dość kuriozalnym zjawiskiem, biorąc pod uwagę to, że jest to roślina znana i używana przez ludzi od tysięcy lat. Po raz pierwszy pojawiła się w Azji, a zatem właśnie tam, skąd jest dziś nielegalnie przewożona do Europy. O czosnku wspomina się w zapisach pochodzących ze starożytności: w Chinach, Indiach, Grecji i Egipcie.

Już na trzy tysiąclecia przed naszą erą czosnek stosowany był w Egipcie zarówno jako przyprawa, jak i środek leczniczy. Do Europy te niezastąpione dziś cebulki przywieźli po raz pierwszy Francuzi, Hiszpanie i Portugalczycy. Od tego czasu robią one ogromną karierę, szczególnie w świecie kulinariów. Jednak, jak na ironię, dziś producenci w tych krajach cierpią z powodu „inwazji” nielegalnego czosnku z Chin.

Andrzej Malak

(Fot.: Wikimedia Commons)