Szukaj
Polub nas!

podrzutek fot Pixabay(fot. Pixabay)Odyseja podrzutka

W roku 1943 Londyn nie był zbyt bezpiecznym miejscem. Choć niemieckie naloty stawały się coraz rzadsze, bywały dni, w których na brytyjską stolicę spadało kilkadziesiąt ton bomb. 20 października tego roku przed wejściem do sklepu Peter Robinson przy Oxford Street znaleziono pudło, wewnątrz którego znajdowało się niemowlę. Nikt nie wiedział, skąd się ten podrzutek wziął i kim byli jego rodzice...

Przez następne cztery lata porzucone dziecko znajdowało się w sierocińcu. Nazwano je Robin Peter (od nazwy sklepu, przy którym zostało znalezione). Chłopiec został zaadoptowany przez Freda i Elsie Kingów, którzy mieszkali w dość ubogiej londyńskiej dzielnicy Woolwich. Mały Robin nie miał pojęcia o tym, że był podrzutkiem i że został adoptowany. Gdy jako nastolatek sam przypadkowo dowiedział się o swojej adopcji, zareagował dość gwałtownie – uciekł z domu, choć po kilku dniach policja odstawiła go z powrotem do przybranych rodziców.

Robin King skończył szkołę i przez pewien czas obracał się w dość podejrzanych kręgach, co nie wróżyło mu niczego dobrego. Jednak w wieku 23 lat ożenił się, a wkrótce na świat przyszły dwie córki. Przeprowadził się wraz z rodziną do Peterborough, gdzie zaczął pracę jako architekt miejski. Wydawało się, że znalazł wreszcie odpowiednie miejsce w życiu. Jednak po paru latach Robin złożył wniosek o wydanie paszportu. Gdy stawił się po jego odbiór w odpowiednim urzędzie, pracownik powiedział mu mimochodem: – Zapewne nie będzie to miało dla pana większego znaczenia, ale z naszych danych wynika, iż został pan porzucony jako niemowlę przed sklepem Peter Robinson w Londynie.

Choć Robin był przez pewien czas zaszokowany tą wieścią, doszedł do wniosku, iż dotarcie do jakichkolwiek informacji o jego prawdziwych rodzicach było niemożliwe. Zdanie zmienił znacznie później, w wieku 53 lat, kiedy to wraz z córką Michaelą zjawił się w centralnym archiwum miejskim w Londynie, by przyjrzeć się oryginalnym dokumentom adopcyjnym. Nic specjalnego z nich nie wynikało, poza tym, że znajdował się w nich zapis, iż nigdy nie znaleziono jakichkolwiek krewnych podrzutka. Jednak druga córka Robina, Lorraine, podjęła intensywną akcję na rzecz zidentyfikowania rodziców swojego ojca. Zaczęła pisać do różnych redakcji i producentów programów telewizyjnych z prośbą o pomoc.

W wyniku tych usiłowań Lorraine natrafiła na Cat Whiteaway, kobietę zajmującą się w brytyjskiej telewizji szukaniem zaginionych ludzi. Do współpracy zaangażowano też ekspertkę ds. badania DNA, Julię Bell. Obie kobiety namówiły Robina, by wysłał próbki swojej śliny do trzech agencji zajmujących się komercjalnym badaniem DNA – Ancestry, 23andme i Family Tree DNA. I oto nagle pojawił się pierwszy sukces – jedna z tych agencji znalazła w Nowym Jorku kobietę imieniem Maria, której kod DNA był zgodny w 1 proc. z genetyką Robina. Oznaczało to, że była to jego odległa kuzynka.

Maria zgodziła się na współpracę w dziele zbudowania na podstawie wszelkich dostępnych danych drzewa genealogicznego. Było to jednak niezwykle trudne i żmudne zadanie. Bell i Whiteaway pracowały przez ponad rok, studiując rozmaite bazy danych, dokumenty dotyczące narodzin i zgonów, dane statystyczne, itd. Z badań tych wynikało, że Robin powiązany jest w jakiś sposób ze Szkocją. Ostatecznie Bell natrafiła na zapis o kobiecie imieniem Agnes, która urodziła się w Szkocji, a zmarła w Kanadzie. Lorraine odnalazła syna Agnes, Granta, i zadzwoniła do niego. Opowiedziała mu o swoich poszukiwaniach, co spowodowało, że jej rozmówca na chwilę zaniemówił. Potem stwierdził, że jego matka, która cierpiała na chorobę Alzheimera, pod koniec życia często majaczyła o „innym dziecku” i mówiła do niego tak, jakby to on był tym potomkiem.

Grant zgodził się na przekazanie próbki swojego DNA do badania. Lorraine spodziewała się, iż okaże się, że jest on przyrodnim bratem Robina. Prawda była inna i szokująca – Robin znalazł w końcu nie tylko swoją matkę, ale również brata oraz dwie siostry.

Douglas i Agnes Jones pobrali się w Glasgow w roku 1942. Douglas był pilotem Royal Canadian Air Force i stacjonował w Szkocji przez kilka lat. Po wojnie para przeprowadziła się do Kanady. Tam na świat przyszły siostry Robina, Karen i Peggy, oraz brat Grant.

Wszystkie te rewelacje nie wyjaśniały jednak zasadniczej kwestii – dlaczego Agnes i Douglas porzucili przed londyńskim sklepem swoje dziecko. Oni sami nie mogą już na ten temat nic powiedzieć, gdyż ojciec Robina zmarł w 1975 roku, a jego matka w 2014. Istnieje jednak stosunkowo prosta możliwość. W tamtych czasach rodzice nie zawsze korzystali z oficjalnych procedur adopcyjnych, lecz przekazywali sobie dzieci nieformalnie. Mogło zatem zdarzyć się tak, że Douglas i Agnes doszli do wniosku, iż nie są w stanie poradzić sobie z wychowywaniem dziecka, szczególnie w kontekście zawieruchy wojennej, i oddali je jakiejś innej parze, która z kolei zdecydowała się na porzucenie dziecka.

Kilka faktów wskazuje na prawdziwość takiego scenariusza. Kanadyjskie dzieci Agnes twierdzą, że była to niezwykle uczciwa kobieta i troskliwa matka, a zatem porzucenie przez nią własnego dziecka byłoby niemal niemożliwe. Po drugie, z odnalezionego w końcu aktu urodzenia wynika, iż Robin przyszedł na świat w szpitalu. Gdyby jego matka planowała ukrycie narodzin i pozbycie się dziecka, zapewne zdecydowałaby się na poród w domu.

Prawdy zapewne już nigdy nie da się ustalić. Przedziwna odyseja Robina zakończyła się odnalezieniem bliskich, z którymi utrzymuje obecnie kontakty. Rewelacje o jego rodzinie mają dla niego dwie konkretne konsekwencje. Po pierwsze, nie jest – jak zawsze sądził – Anglikiem, lecz na poły Szkotem i na poły Kanadyjczykiem. Po drugie, gdy znaleziono go w pudle przed londyńskim sklepem, „przydzielono” mu dzień narodzin – 6 października 1943 roku. Tymczasem w rzeczywistości Robin przyszedł na świat 10 października, a zatem przez większość życia celebrował urodziny w niewłaściwym dniu.

Andrzej Malak