Szukaj
Polub nas!

uchodzcy fot Antonino D Urso IPA(fot. Antonino D'Urso (fot. IPA/Shutterstock)Horror uchodźców

Myśleli, że płyną ku wolności. W drodze spotkała ich śmierć. Ratownicy z International Organization for Migration wyłowili z wód Morza Śródziemnego ciała 34 uchodźców i emigrantów. Wśród nich było 26 nastoletnich dziewcząt z Nigerii, które prawdopodobnie wcześniej zostały zgwałcone...

Młodociane ofiary

International Organization for Migration podała, że w trakcie jednej z najtrudniejszych misji humanitarnych w tym roku zdołano uratować z Morza Śródziemnego ponad 400 osób, w tym 90 kobiet i 52 dzieci, spośród których najmłodsze ma zaledwie tydzień. Osoby te wyruszyły z Libii, by w krajach europejskich znaleźć azyl przed wojną i prześladowaniami. Na Stary Kontynent próbowali dostać się w pontonach. Niestety, ratownicy wyłowili też ciała 34 topielców. Wśród nich były zwłoki 26 nastolatek, które – jak się przypuszcza – pochodziły z Nigerii i Nigru. Przetransportowano je do zakładu medycyny sądowej w Salerno. Zdaniem IOM dziewczynki zostały „zamordowane przez handlarzy ludźmi, którzy robią interesy z podobnymi sobie osobami na terenie Starego Kontynentu”.

Salvatore Malfi, prefekt włoskiego miasta portowego Salerno na południu Włoch, nie wierzy w taką tezę. Powiedział, że jest zbyt wcześnie, by twierdzić, iż dziewczęta były wyznaczone, aby zostać prostytutkami. Wskazał przy tym na fakt, że podróżowały one w pontonach z innymi mężczyznami.

– Trasy przerzutu związanego z prostytucją przebiegają w innym miejscu. Ładowanie kobiet na łodzie jest zbyt ryzykowne. Handlarze żywym towarem raczej nie zdecydowaliby się na takie rozwiązanie, ponieważ zdają sobie sprawę, że na wzburzonym morzu w każdej chwili mogą stracić swoje „dobra” – powiedział.

Przedstawiciele włoskiego wymiaru sprawiedliwości oświadczyli, że wszczęli śledztwo w sprawie śmierci nieletnich dziewcząt. W chwili zamknięcia tego wydania Kalejdoskopu wciąż prowadzone były sekcje zwłok. Mają one przynieść odpowiedź na pytanie, czy przed śmiercią nastolatki padły ofiarami przestępstw na tle seksualnym lub tortur. Szefowa policji Salerno, Lorena Ciccotti, ujawniła, że ofiary miały od 14 do 18 lat. Według raportu IOM, ponad 80 proc. nigeryjskich kobiet, które dotarły do Włoch łodziami w okresie pierwszych sześciu miesięcy 2016 r., stały się później ofiarami handlu żywym towarem.

Dyrektor Biura Koordynacyjnego ds. Morza Śródziemnego organizacji IOM, Frederico Soda, podał, że w 2014 r. do kraju Petrarki dotarło z Nigerii 1500 kobiet i dziewcząt. W ubiegłym roku liczba ta wzrosła do 11 tysięcy. Wiele z nich padło ofiarą handlu ludźmi i trafiło do nielegalnej branży erotycznej. Na ryzykowną podróż na Stary Kontynent Nigeryjki decydują się w nadziei na lepsze życie. Nie chcą słuchać ostrzeżeń ze strony organizacji humanitarnych w Nigerii o prawdopodobnych niebezpieczeństwach.

W nadziei na lepsze życie

Handlarze żywym towarem działają w obrębie dużych siatek na terenie Bliskiego Wschodu i Afryki. Głównym miejscem przemytu ludzi z wymienionych rejonów do Europy jest Libia. Nielegalny biznes żeruje na desperacji ludzi, którzy chcąc uniknąć okrucieństw wojen, skrajnego ubóstwa, wykorzystywania i więzienia, płacą duże pieniądze, często dorobek całego życia. Amnesty International od dawna mówi głośno, że w drodze wielu uciekinierów doświadcza przemocy. W raporcie sporządzonym przez UNICEF napisano, że dzieci uchodźców, z którymi rozmawiano w lutym, powiedziały, iż były bite i prześladowane przez dorosłych. Niemal połowa kobiet przyznała, że w trakcie podróży doświadczyła molestowania seksualnego lub przemocy.

IOM podała, że w tym roku do Europy przedostało się drogą morską niemal 155 tys. emigrantów i uchodźców. 75 proc. skorzystało z trasy Libia-Włochy. Reszta przybyła przez Grecję, Hiszpanię lub Cypr. Według danych Amnesty International, w drodze utopiło się przynajmniej 2839 ludzi, a 71 proc. tych migrantów, którzy przeżyli, doświadczyło wyzysku i praktyk, które można opisać jako handel ludźmi.

By choć po części zrozumieć, jaki horror przeżywają uchodźcy, przytaczamy zamieszczone na stronach internetowych Amnesty International świadectwo Nigeryjki z Eziowelle, która do Libii dotarła w maju 2015 r., a w grudniu wyruszyła drogą morską do Włoch:

„W Nigerii nie chodziłam do szkoły. Miałam 10 lat, kiedy straciłam oboje rodziców i wujek zabrał mnie do Port Harcourt. Zmuszał mnie do seksu. Cztery razy zaszłam w ciążę i cztery razy przerywałam ciążę. Wujek nie chciał, żebym wychodziła, więc musiałam siedzieć w domu. Miał pistolet i groził, że mnie zabije, jeżeli opowiem komuś o tym, co się stało. Za każdym razem, kiedy ze mną spał, dawał mi pieniądze.

Ostatni raz, kiedy ze mną spał, powiedziałam o tym znajomej kobiecie, a ona doradziła mi ucieczkę. Dałam jej swoje pieniądze, żeby mi pomogła, a ona dała mi telefon komórkowy i kartę SIM. Zorganizowała dla mnie podróż do Libii z grupą innych ludzi w kwietniu 2015 roku. Przybyliśmy do Libii w maju. Jacyś mężczyźni porwali nas i zamknęli w wielkim domu w Sabha. Każdej nocy gwałcili kobiety. Zabierano nas do osobnego pokoju. Porwali więcej osób.

Jedna z nowych dziewczyn zapytała mnie, czemu ciągle płaczę. Powiedziałam jej, że nie mam jak uciec i że jestem tam od miesięcy. Przekonała kogoś, żeby za mnie zapłacił, i zaproponowała wspólną podróż do Włoch. Samochodem przewieziono nas w inne miejsce i przez wiele godzin prowadzono pieszo, aż w końcu dotarliśmy na plażę. Kiedy zobaczyłam morze i łódź, zaczęłam się bać. To była dmuchana gumowa łódź, pchali nas i krzyczeli: »Wchodzić, wchodzić!«. Na łodzi było ponad sto osób i nie czuliśmy się dobrze. Dwa dni później dotarłam do Włoch. Nawet nie wiem, jak się tu dostaliśmy. Płakałam, kiedy Włosi nas ratowali. Wszyscy przeżyliśmy”.

Piotr Szymański