Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

tsa1 epa Peter VromZwykły skan bagażu stał się niewystarczający...
(Fot. Peter Vrom/EPA)
Bomby w elektronice

Latanie do USA z Europy i Bliskiego Wschodu właśnie stało się jeszcze bardziej utrudnione niż zwykle. Pasażerowie przyzwyczaili się już do tego, że odloty do USA wiązały się ze szczególnymi środkami bezpieczeństwa, np. podwójnymi kontrolami dokumentów. Ostatnio jednak agencja TSA ogłosiła nowe obostrzenia...

Podkreśla się wprawdzie, że nie ma żadnych konkretnych zagrożeń ze strony potencjalnych terrorystów, ale istnieją „niepotwierdzone dane” o tym, że al-Kaida w Jemenie usiłuje skonstruować bombę, która mogłaby zostać ukryta w sprzęcie elektronicznym i która byłaby niewykrywalna przez obecnie stosowany na lotniskach sprzęt.

Marzenia o atakach na samoloty pasażerskie przemierzające Atlantyk nie są niczym nowym. W 2010 roku tzw. al-Kaida Półwyspu Arabskiego próbowała wysadzić samoloty lecące znad Zatoki Perskiej do Ameryki. Wówczas jedną z bomb wykryto dopiero w Anglii, podczas międzylądowania na lotnisku East Midlands koło Nottingham. Była ona ukryta w drukarce komputerowej.

Głośno też było w swoim czasie o bombach ukrytych w butach. W roku 2001 Brytyjczyk Richard Reid usiłował zdetonować ładunek wybuchowy umieszczony w bucie. Działo się to na pokładzie samolotu zmierzającego z Paryża do Miami. Do eksplozji nie doszło, a pasażerowie obezwładnili zamachowca. Reid został osądzony i skazany na dożywotnie więzienie.

W tym samym roku samolot startujący z lotniska JFK runął na ziemię w dzielnicy Queens, co spowodowało śmierć wszystkich pasażerów oraz załogi. Oficjalne śledztwo wykazało, że przyczyną katastrofy był błąd pilota. Jednak w maju 2002 roku Mohammed Jabarah, oskarżony o terroryzm, zeznał, iż katastrofa w Nowym Jorku była wynikiem zamachu bombowego przeprowadzonego przez niejakiego Abderraoufa Jdeya, który miał być rzekomo wyposażony w taką samą bombę jak Reid. Tezy tej nigdy jednak oficjalnie nie potwierdzono.

Jeszcze przed atakami 9/11 istniały przypuszczenia, że terroryści knują skomasowany zamach na kilka samolotów pasażerskich jednocześnie. Do akcji takiej nigdy nie doszło, ale służby antyterrorystyczne wielu krajów są odtąd przekonane, iż atak na transatlantyckie loty pozostaje ważnym celem terrorystów. A kluczem do tego jest skonstruowanie miniaturowej i niewykrywalnej bomby.

tsa2 Jason Szenes EPAKolejka do punktów kontroli na lotnisku JFK
(Fot. Jason Szenes/EPA)
Agencja TSA zarządziła wprowadzenie nowego rodzaju kontroli przed odlotami do USA z Europy. Wiadomo, że przede wszystkim będą sprawdzane buty pasażerów oraz sprzęt elektroniczny. Jeśli chodzi o ten ostatni, pasażerowie będą musieli włączyć swoje telefony komórkowe, smartfony, laptopy, tablety, itd. by pokazać, że są to urządzenia, które działają. TSA ostrzega, że nie będzie pozwalać zabierać na pokład samolotów urządzeń, których baterie są wyładowane. Innymi słowy, posiadacze „martwych” telefonów lub komputerów będą musieli szukać innych lotów dopiero po naładowaniu baterii. TSA w szczególności wymienia, choć nie wiadomo dlaczego, smartfony firm Apple i Samsung.

Nie wiadomo, jak długo te nowe przepisy będą obowiązywać, choć – jak wiadomo – raz wprowadzone obostrzenia zwykle są dość trudne do zniesienia. Z drugiej strony, jest się czego bać. Już w roku 2002 czeski dziennik Lidove Noviny alarmował, że w tamtejszych magazynach wojskowych znajdowało się około 60 ton niewykrywalnego materiału wybuchowego semtex. Został on wyprodukowany, zanim czeski rząd podpisał międzynarodowe porozumienie o oznaczaniu materiałów wybuchowych specjalnymi substancjami chemicznymi. Ten rodzaj semtexu jest szczególnie niebezpieczny, gdyż nie można go wykryć podczas kontroli bagażu na lotniskach. I to właśnie takiego materiału użyto w 1988 roku do zamachu na amerykański samolot, który eksplodował nad szkockim miasteczkiem Lockerbie.

Nieco później świat obiegła wieść o tym, że al-Kaida prawdopodobnie weszła w posiadanie niezwykle zaawansowanego, płynnego materiału wybuchowego. Opis działania nowej bomby, zbudowanej w oparciu o ten materiał, brzmi jak science fiction, ale eksperci do spraw bezpieczeństwa ostrzegają, że jest jak najbardziej realny. Przed planowanym atakiem terrorysta będzie zanurzał swoje ubranie w specjalnym płynie, który jest wybuchowy nawet po wysuszeniu. „Bomby odzieżowe” nie będą różnić się niczym od zwyczajnego ubrania i nie ma możliwości ich wykrycia bez skomplikowanych testów chemicznych.

Podobno ta nowa technika została opracowana przez al-Kaidę na Półwyspie Arabskim, a jej konstrukcję nadzorował Ibrahim al-Asiri, określany mianem następcy Bin Ladena. To on wcześniej skonstruował bombę, która została umieszczona w bieliźnie terrorysty. Stworzył też ładunki wybuchowe umieszczane w tonerach do drukarek.

TSA podkreśla, że nowe przepisy dotyczą wyłącznie lotów do USA z wybranych portów lotniczych w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. Budzi to pewną krytykę, gdyż specjaliści zwracają uwagę na fakt, iż potencjalny terrorysta może bez przeszkód zapoczątkować swoją podróż w Azji i dodatkowe kontrole w ten sposób ominąć.

Andrzej Malak