Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Genialny Jamajczyk

Przejść do historii jako legenda sprintów to mój cel – powiedział kiedyś Usain Bolt. Jamajczyk zrealizował go już w Londynie, gdzie został pierwszym człowiekiem, który na dwóch kolejnych igrzyskach wygrał biegi na 100 i 200 m, pierwszym sportowcem, który od 1904 r. obronił trzy złota olimpijskie i pierwszym sprinterem w historii, który zdobył sześć złotych medali na krótkich dystansach...

Urodzony sprinter

Usain St. Leo „Lightning” Bolt urodził się 21 sierpnia 1986 r. w Sherwood Content, małym miasteczku w stanie Trelawny na północnym zachodzie Jamajki w rodzinie Wellesleya i Jennifer Boltów, właścicieli lokalnego sklepu spożywczego. Ma brata Sadiki i siostrę Sherine. Ze sportem był związany od najmłodszych lat. Z bratem grywał na ulicy w krykieta i piłkę nożną.

Gdy byłem młody, w zasadzie nie myślałem o niczym innym poza sportem – wspomina.

Potencjał sprinterski po raz pierwszy pokazał jako uczeń Waldensia Primary podczas dorocznego meetingu szkół podstawowych. Jako 12-latek był już najszybszym biegaczem na 100 m. Po przejściu do Memorial High School im. Williama Knibba angażował się jednak w inne dyscypliny. Na lekkoatletyce skoncentrował się dopiero pod wpływem trenera od krykieta, który widząc jego nadzwyczajną szybkość, namówił go na biegi, tym bardziej że szkoła oferowała doskonały program sprinterski (tu technikę biegów szlifował m.in. Michael Green). Jego pierwszym trenerem został olimpijczyk Pablo McNeil.

Na wyniki nie trzeba było długo czekać. Usain zdobył swój pierwszy medal podczas mistrzostw szkół średnich w 2001 r. – „srebro” na 200 m. McNeil nie był jednak zadowolony w pełni z podopiecznego, bo wiedział, że drzemie w nim niesamowity potencjał, którego ten, z powodu lenistwa na treningach, nie wykorzystuje. Drażniły go również żarty, jakich Usain ciągle się dopuszczał. Sam biegacz z zawodów na zawody poprawiał własne rekordy, ale wciąż nie traktował ani biegów, ani samego siebie zbyt poważnie. Dla niego biegi od początku kariery były nie tylko rywalizacją, ale i showem. Lubił się wygłupiać, wzbudzać emocje i zainteresowanie. Mimo zastrzeżeń McNeila, podczas Młodzieżowych Mistrzostw Ameryki Środkowej i Karaibów ustanowił dwa rekordy – na 200 m (20,61 s) i 400 m (47,12 s).

Widząc jego ogromny talent, sam premier Jamajki P.J. Patterson zaaranżował jego przejście do Kingston, by mógł trenować w ramach Amatorskiego Związku Atletycznego Jamajki na University of Technology. W 2002 r. podczas Mistrzostw Świata Juniorów wygrał na 200 m, zostając, w wieku 15 lat, najmłodszym złotym medalistą w historii imprezy. Zrobił to, mimo iż z powodu nerwów założył buty na odwrotne nogi. Nad konkurencją dominował już wtedy nie tylko szybkością, ale i gabarytami (mierzył 6’5” i ważył 190 funtów). Od tego momentu jego kariera zaczęła rozwijać się błyskawicznie, a sukces gonił sukces.

Na zawodowstwo przeszedł w 2004 r. I gdy wydawało się, że nic nie jest w stanie go zatrzymać, doznał kontuzji mięśnia czworogłowego uda. Z tego powodu podczas olimpijskiego debiutu w Atenach nie mógł wiele zdziałać – odpadł w eliminacjach 200 m. Mimo to, został zasypany ofertami stypendialnymi z najlepszych amerykańskich college’ów. Odrzucił wszystkie, oświadczając, że najlepiej czuje się u siebie na Jamajce.

W 2005 r. jego nowym trenerem został Glen Mills. To dzięki niemu Bolt zmienił swoje podejście zarówno do treningów, jak i startów, osiągając wyżyny niedostępne dla normalnych śmiertelników. Drugą osobą, która jest równie istotną jak Mills częścią jego sukcesu, co sam przyznaje, jest niemiecki lekarz Hans Mueller-Wohlfahrt, który stawia go na nogi przy okazji każdej kontuzji i dolegliwości. Mało kto wie, że Bolt biega z jedną nogą krótszą, co poważnie obciąża jego kręgosłup. Nie przeszkadza mu to jednak w przekraczaniu kolejnych granic. Do czasu igrzysk w Londynie miał na koncie m.in. trzy złote medale olimpijskie zdobyte w Pekinie (100, 200 i 4 x 100 m), pięciokrotne mistrzostwo i dwukrotne wicemistrzostwo świata, rekord świata na 100 m (9,58 s) i 200 m (19,19 s). Jego osiągnięcia w sprincie zyskały mu przydomek „Lightning Bolt” („Piorun”) i mnóstwo nagród, w tym trzykrotny tytuł Sportowca Roku IAAF, Track & Field Athlete of the Year i Laureus Sportsman of the Year.

Jest najlepiej zarabiającym lekkoatletą na świecie. Według magazynu Forbes, jego roczne dochody przekraczają 20 mln dolarów. Ich lwią część stanowią kontrakty reklamowe, w tym najwyższy z Pumą – 9 mln dolarów rocznie.

Piłka, taniec i szybkie samochody

Niewiele wiadomo o życiu prywatnym sprintera. Poza uprawianą przez siebie dyscypliną sportu lubi krykieta, koszykówkę i piłkę nożną. Przez wiele lat podziwiał grę holenderskiego napastnika Ruuda van Nistelrooya. Jest wielkim fanem Realu Madryt i Manchesteru United. Był specjalnym gościem tej ostatniej drużyny na finale Ligi Mistrzów w Londynie w 2011 r. Wtedy wyznał, że po przejściu na emeryturę chciałby zostać zawodnikiem klubu.

W chwilach wolnych chętnie oddaje się grze w domino i tańcowi. W 2010 r. zabawił się w Paryżu w DJ-a, prezentując mix reggae. Lubi szybkie samochody, których kilka rozbił na wyboistych drogach Jamajki. Z najgroźniejszego dotąd wypadku – w 2009 r. dachowało jego czarne BMW – wyszedł z zadrapaniami i niegroźną kontuzją stopy. Na zawody lata prywatnym samolotem. Odżywia się racjonalnie, choć podobno dość często ulega ulubionym przez siebie produktom McDonald’sa. Restaurację tej sieci odwiedził m.in. po triumfie na 100 m w Pekinie. Wygłodniały trafił do niej z kolegą o 3.00 nad ranem.

Jeśli chodzi o jego życie romantyczne, to kilka lat temu związany był ze słowacką projektantką mody Lubicą Kucerovą, ale nie jest jasne, czy nadal są parą.

Na Wyspach

Przed Londynem wiele osób skazywało Bolta na porażkę, zarówno z powodu nękającej go od ponad roku kontuzji pleców, jak i ewidentnie słabszej formy. O tym ostatnim świadczyły wyniki – na Mistrzostwach Jamajki w obu tegorocznych startach (100 i 200 m) przegrał z 23-letnim Yohanem Blakem, swoim rodakiem, członkiem tego samego klubu – Racers Track Club – i kumplem. To właśnie w Blake’u upatrywano kandydata na nową gwiazdę igrzysk.

To, że Yohan Blake pokonał mnie dwukrotnie, otworzyło mi oczy. Zapytałem siebie: Usain, czy jesteś gotowy na start w igrzyskach? Trener powiedział, żebym przestał się martwić i skoncentrował się na końcówce biegu, bo to jest najważniejsze – tłumaczył Bolt.

Słowa trenera zawodnik wziął sobie do serca. By uniknąć błędu, który kosztował go mistrzostwo świata na 100 m w Daegu w 2011 r. (uznano wtedy, że Bolt popełnił falstart i został zdyskwalifikowany), kupił sobie bloki startowe identyczne jak te, które są stosowane na zawodach, a dla poprawy formy zaczął bardzo solidnie trenować. W Londynie przyniosło to piorunujące efekty. Swój triumf na setkę relacjonował później tak:

Czułem niewielki ból w plecach, więc starałem się po prostu robić swoje, utrzymać tempo i kiedy zobaczyłem, że jestem pierwszy, zwolniłem, bo wiedziałem, że rekordu świata już nie pobiję.

Ustanowił za to rekord olimpijski (9,63 s), zostawiając za plecami Blake’a i Amerykanina Justina Gatlina.

Tego chciałem i to mam – skomentował zwycięstwo.

Podobnie sytuacja wyglądała w finale na 200 m. Przed startem robił różne miny i zagadywał wolontariuszy. Na ostatnich kilku metrach biegu przyłożył palec do ust. Na metę wpadł pierwszy z czasem 19,32 s (Blake był drugi, a inny Jamajczyk Warren Weir – trzeci), a zaraz potem zrobił kilka pompek. Rozluźniony powiedział:

Właśnie po to przyjechałem do Londynu. Teraz jestem legendą, największym żyjącym lekkoatletą. Nie mam już nic więcej do udowodnienia. Mam nadzieję, że na zawsze uciszyłem tych, którzy we mnie wątpili.

Chwilę później publicznie skrytykował inną lekkoatletyczną legendę, Carla Lewisa. Powód był oczywisty. Multimedalista igrzysk olimpijskich z Los Angeles, Seulu i Barcelony zapytany o sprinterskie osiągnięcia Bolta zasugerował, że w ostatnich latach jamajska polityka antydopingowa mogła być nie dość rygorystyczna, dając do zrozumienia, że najszybszy człowiek świata może używać nielegalnych wspomagaczy.

Zawsze będę poważał Jesse Owensa, ale dla Carla Lewisa straciłem cały respekt. On po prostu za wszelką cenę szuka zainteresowania mediów, bo nikt już o nim nie mówi – powiedział Bolt.

Występ w Londynie genialny Jamajczyk zakończył fenomenalnym biegiem w sztafecie 4 x 100 m (wraz z Nestą Carterem, Michaelem Fraterem i Blakem), bijąc rekord świata kosmicznym rezultatem 36,84 s. „Srebro” wywalczyli Amerykanie, a „brąz” biegacze z Trynidadu i Tobago (Kanadyjczycy, którzy na metę przybiegli na trzecim miejscu, zostali zdyskwalifikowani za przekroczenie toru).

Pytany o najbliższe plany Bolt powiedział, że najpierw odpocznie, a potem spróbuje pobić rekord świata na 200 m (marzy, by zejść poniżej 19 s). Nie wyklucza też, że wystartuje w następnych igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r.:

Zamierzam tam być jako 30-latek. Mam nadzieję, że w dobrej formie. Za cztery lata Blake będzie miał 26 lat. Może dojdzie do ciekawej konfrontacji?

Dorota Feluś

(Fot. PAP/EPA)