Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Olimpijczyk wszechczasów

W ciągu trzech kolejnych igrzysk olimpijskich wywalczył w pływaniu rekordową liczbę 22 medali, w tym 18 złotych! W Londynie zakończył karierę. 27-letni Michael Phelps przeszedł do historii nie tylko jako największa gwiazda pływania, ale i najwybitniejszy olimpijczyk wszechczasów. Zdaniem amerykańskiego trenera Eddie Reese’a, dla światowego pływania zrobił więcej niż ktokolwiek inny na świecie...

Pływak z ADHD

Genialny pływak urodził się 30 czerwca 1985 r. w Towson na przedmieściach Baltimore w stanie Maryland w rodzinie byłego policjanta i futbolisty Freda Phelpsa i dyrektorki szkoły średniej Deborah Sue Davisson. Rodzice rozwiedli się w 1994 r., a sześć lat później Fred powtórnie się ożenił.

Na basen zaprowadziła go matka, gdy skończył 7 lat. Miał być to sposób na pokonanie wykrytej u niego nadpobudliwości psychoruchowej ADHD. Zanim skończył 10. rok życia, został rekordzistą kraju w swojej grupie wiekowej. Jego niezwykły talent dostrzegł doświadczony trener Bob Bowman, który wziął go pod swoje skrzydła w North Baltimore Aquatic Club. Wkrótce Phelps pobił kolejne rekordy pływackie w swojej grupie wiekowej, a błyskawiczne postępy sprawiły, że zakwalifikował się na igrzyska olimpijskie w Atlancie, zostając najmłodszym członkiem ekipy pływackiej Stanów Zjednoczonych od 68 lat.

Swój pierwszy rekord świata, na 200 m stylem motylkowym, pobił podczas eliminacji do mistrzostw świata w 2001 r. – został najmłodszym mężczyzną w historii, któremu ta sztuka się udała. Miał wtedy 15 lat i 9 miesięcy i był o rok i miesiąc młodszy od poprzedniego rekordzisty, Iana Thorpe’a z Australii, który rekord świata ustanowił na 400 m stylem dowolnym. Potem rekordy świata bił wielokrotnie. Mówiono o nim, że jest geniuszem o płucach konia, rozpiętości ramion albatrosa i budowie ciała delfina.

Za osiągnięcia na arenie międzynarodowej był sześć razy nagradzany tytułem Najlepszego Pływaka Świata Roku i osiem razy tytułem Najlepszego Amerykańskiego Pływaka Roku.

Przez całą swoją karierę trenował pod okiem Bowmana.

Mimo iż zachowuje się jak sierżant, nie pływałbym dla nikogo innego – powiedział kiedyś.

Gdy Bowman został trenerem na Uniwersytecie Michigan, Phelps rozpoczął tu studia, by móc kontynuować współpracę. Uczęszczał na wykłady, ale nie skończył studiów. Gdy Bowman wrócił do North Baltimore Aquatic Club, Phelps wrócił wraz z nim. Z ukochanym trenerem pozostał do ostatniego swojego występu w Londynie.

Kariera olimpijska

Olimpijską karierę Phelps rozpoczął 12 lat temu w Atlancie. Wtedy medalu co prawda jeszcze nie zdobył, ale pokazał przebłyski geniuszu, gdy zajął wysokie 5. miejsce w wyścigu na 200 m stylem motylkowym. Nie należy zapominać, że miał wtedy zaledwie 15 lat. Na igrzyskach w Atenach w 2004 r. walczył już o medale. Ostatecznie sięgnął po osiem krążków, w tym sześć w kolorze złotym i dwa w kolorze brązowym. Apogeum przyszło cztery lata później w Pekinie, gdzie triumfował osiem razy, bijąc rekord Marka Spitza (7 złotych medali podczas igrzysk w Monachium w 1972 r.) i kolejną granicę możliwości ludzkiego organizmu. Stał się najbardziej utytułowanym sportowcem w dziejach nowożytnych igrzysk pod względem liczby złotych medali. Za bezprecedensowy wyczyn otrzymał nagrodę Sportowca Roku magazynu Sports Illustrated.

Przez kolejne dwa sezony po igrzyskach w Pekinie, jak stwierdzili obserwatorzy, praktycznie nie pływał, a jedynie „kąpał się” w basenie. Zamiast na treningi, często latał do Las Vegas, gdzie namiętnie grał w kasynach. Często też imprezował. Został przyłapany w obiektywie, jak na studenckiej popijawie palił marihuanę. Zdjęcie obiegło świat, wywołując ogromne kontrowersje. Wszak Phelps był stawiany za wzór przyzwoitości. Z powodu wybryku stracił sponsora (kompanię Kellog’s) i został zdyskwalifikowany na trzy miesiące przez rodzimą federację pływacką. Publicznie przeprosił, nazywając swoje zachowanie „wielce niewłaściwym”.

Brak treningów nie pozostał bez wpływu na wyniki. Wielki pływak zaczął notować coraz więcej porażek. Sytuacja uległa dramatycznej zmianie na początku ubiegłego roku, kiedy znów wszystko podporządkował pływaniu – zaczął harować w basenie, dobrze się odżywiać i słuchać rad trenera. Zdaniem wielu, duża w tym zasługa Ryana Lochte, który kilka razy go pokonał. Porażki z rodakiem ewidentnie podziałały jak kubeł zimnej wody. Zdał sobie sprawę, że aby osiągnąć cel, którym zawsze było przejście do historii w charakterze największego pływaka i sportowca w ogóle, musi odbudować wizerunek. A gdzie najlepiej tego dokonać, jak nie na igrzyskach olimpijskich?

Na londyńskim basenie

Zawody pływackie w Londynie Phelps zaczął szokująco słabo. Widzowie przecierali oczy ze zdumienia, gdy do pierwszego swojego finału, na 400 m stylem zmiennym, zakwalifikował się z ostatnim, ósmym czasem. Mało brakowało, zaledwie 0,07 s, aby go w ogóle w finale nie było. W końcowej rozgrywce zajął 4. miejsce. Zdaniem ekspertów, był niedotrenowany na swoim normalnym poziomie i po prostu „spuchł” w połowie dystansu. Ciężko zniósł porażkę, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że nie odpuści. Faktycznie, jak na wielkiego mistrza przystało, szybko zapomniał o klęsce i do kolejnych startów przystąpił ze zwiększoną dawką energii. Zaowocowało to sukcesami. Co prawda Amerykanie, z nim w składzie, sztafety 4 x 100 m stylem dowolnym nie wygrali, ale Phelps dorzucił do kolekcji medal srebrny.

W wieczór, podczas którego mógł pobić rekord w liczbie zdobytych na igrzyskach olimpijskich medali (od 48 lat należał on do Larysy Łatyniny, gimnastyczki, która w latach 50. i 60. zdobyła 18 krążków dla Związku Radzieckiego), startował w dwóch konkurencjach. Na 200 m stylem motylkowym prowadził do 195. metra, ale tuż przed metą zabrakło mu „pary” i musiał zadowolić się „srebrem” (wygrał Chad le Clos z RPA). Z wściekłości cisnął czepkiem daleko przed siebie. Humor poprawił mu występ w sztafecie 4 x 200 m stylem dowolnym, wygranej przez Amerykanów. Natychmiast po zdobyciu 19. medalu zatelefonował do niego z gratulacjami prezydent Barack Obama. Chwilę później gratulował mu szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Jacques Rogge, który powiedział:

Sam udział w igrzyskach jest już sukcesem dla każdego sportowca. Gdy zdobywa się krążek, dołącza się do elitarnego grona. Ale Michael Phelps jest tym, który pisze historię olimpijskiego sportu. Chylę czoła przed jego dokonaniami.

Swój pierwszy złoty medal w konkurencjach indywidualnych w Londynie Phelps zdobył w wyścigu na 200 m stylem zmiennym. Wyraźnie pokonał Lochte i Laszlo Cseha. Dla tego ostatniego Phelps jest przekleństwem. W Pekinie Węgier zdobył trzy srebrne medale, plasując się za każdym razem o stopień niżej od Amerykanina.

Czy wieczne porażki to moja skaza? Nie. Gdyby nie Michael Phelps, nie byłbym tak dobry – powiedział Cseh.

Dzięki zwycięstwu na 200 m stylem zmiennym Phelps został pierwszym pływakiem w historii, który trzeci raz pod rząd wygrał na olimpiadzie indywidualny wyścig na tym samym dystansie. Komentatorzy twierdzą, że w wygranej Amerykaninowi po części pomogli trenerzy, którzy jego największego rywala Lochte, za którym podobno za bardzo nie przepadają, obsadzili w konkurencjach kolidujących czasowo z bezpośrednimi pojedynkami z Phelpsem. Lochte był zbyt zmęczony po finale 200 m stylem grzbietowym (notabene zajął w nim szokująco jak na niego słabe, dopiero 3. miejsce), który zakończył się 30 minut przed jego startem na 200 m stylem zmiennym, by nawiązać walkę z Michaelem. Tymczasem Phelpsa zwycięstwo uskrzydliło. Po ceremonii medalowej pobiegł do sąsiedniego basenu do skoków do wody, gdzie przez chwilę popływał dla uspokojenia, po czym parę minut później wygrał półfinał na 100 m stylem motylkowym.

W finale ostatniego w karierze indywidualnego występu olimpijskiego, na 100 m stylem motylkowym, zdeklasował rywali, mimo że po pierwszych 50 metrach zajmował dopiero 7. pozycję. Z czasem 51,21 s wyprzedził o 0,23 s Closa i Rosjanina Jewgienija Korotyszkina, którzy zajęli ex aequo 2. miejsce. Tym samym dopisał do kartoteki swoich niezwykłych osiągnięć drugą serię trzech złotych medali na trzech kolejnych igrzyskach na dystansie 100 m „motylkiem”. W Atenach pokonał kolegę z drużyny, Iana Crockera, o 0,04 s, a w Pekinie przypłynął do mety zaledwie 0,01 s szybciej niż Serb Milorad Cavic. O jego bodaj najsławniejszym zwycięstwie zadecydowała fotokomórka.

Nie chcę skarżyć się na to, że popłynąłem wolniej niż w półfinałach czy też z powodu złego nawrotu lub brzydkiego finiszu. Chciałem tylko jednego zwycięstwa. Teraz można się uśmiechać. To była prawdziwa przyjemność – podsumował swoją wygraną.

Tutaj mała dygresja. W trójce najlepszych zabrakło Konrada Czerniaka. Polak, który w ubiegłym roku na mistrzostwach świata finiszował tuż za Amerykaninem, był uważany za jednego z głównych kandydatów nie tylko do podium, ale nawet do najwyższego jego stopnia. Tymczasem ściany basenu dotknął jako ostatni zawodnik z całej stawki, wpisując na konto czas 52,05 s, czyli o ponad 0,3 sekundy wolniejszy niż uzyskał w półfinale. Gdyby dystans pokonał w czasie własnego rekordu, byłby... pierwszy. Po wyścigu stwierdził, że nie wie, co się stało. Podobnie zresztą tłumaczyli swe porażki wszyscy polscy pływacy, których występ w Londynie należy uznać za katastrofalny.

A wracając do Phelpsa, należy wspomnieć ostatni jego wyczyn. Płynąc w sztafecie 4 x 100 m stylem zmiennym na przedostatniej zmianie, oczywiście stylem motylkowym, wyprowadził kolegów na prowadzenie. Na ostatniej zmianie Adrian Nathan, złoty medalista na 100 m kraulem, nie dał nikomu szans. Tym samym Phelps dopisał do konta kolejne „złoto”. Ostatnie w karierze. Na koniec szef Międzynarodowej Federacji Pływackiej Julio Maglione wręczył pływakowi specjalną, srebrną statuetkę za całokształt jego osiągnięć.

W sumie we wszystkich olimpijskich startach zdobył on 22 medale, w tym 18 złotych. 14 krążków wywalczył w konkurencjach indywidualnych, w tym 12 złotych. I zakończył jedną z najbarwniejszych karier sportowych w historii.

Bez obrazy dla ludzi po trzydziestce, ale powiedziałem sobie, że nie będę pływał po ukończeniu 30 lat. Mam 27, więc chcąc być wierny postanowieniu i tak nie mógłbym rywalizować w Rio de Janeiro. Zrobiłem rzeczy, których nikt przede mną nie dokonał. Czas na coś innego – powiedział.

Teraz zamierza poświęcić więcej czasu podróżom i fundacji, Michael Phelps Foundation, którą założył po igrzyskach w Pekinie z myślą o propagowaniu pływania i promowaniu zdrowego stylu życia. I koniecznie chce założyć rodzinę.

Piotr Szymański

(Fot. PAP/EPA)