Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Antyczne olimpiady

„Już starożytni Grecy...” – poucza stare powiedzenie. To oni stworzyli herosów, pół-ludzi, pół-bogów, walczących o najwyższe trofeum „arete” (cnoty), symbolu dobra, piękna i odwagi. Twórcą tych postaci był niewidomy wybraniec muz, autor najwspanialszych poematów epickich – Homer. Jego bohaterowie – pełni ludzkich wad: nienawiści, zazdrości, obłudy, walczą w czasie igrzysk pod Troją nie tylko między sobą o palmę pierwszeństwa, ale o pokonanie własnych słabości...

Za pomysłodawcę igrzysk i założyciela Olimpii Grecy uważali Heraklesa, syna Zeusa i Alkmeny, postać pełną sprzeczności: odważnego siłacza o gołębim sercu, ale zarazem choleryka, grubianina, żarłoka, wielbiciela mocnych trunków i – podobnie jak jego boski ojciec – nie przepuszczającego żadnej przedstawicielce płci pięknej, która wpadła mu w oko. Może to pomieszanie zalet i przywar powodowało, że był przez Greków najbardziej ulubioną postacią w olimpijskim panteonie?

Organizując igrzyska, Herakles chciał uczcić zwycięstwo nad królem Elidy, Augiaszem, tym samym, któremu wysprzątał w ciągu jednego dnia stajnie. Król obiecał mu za to 300 sztuk bydła, ale okazał się władcą niesłownym. Nasz heros spuścił mu takie lanie, że Augiaszowe królestwo długo nie mogło przyjść do siebie.

Według innej legendy, Olimpię założyli Argonauci po powrocie z wyprawy do Kolchidy po złote runo. Za radą Heraklesa zaprzysięgli sobie wieczną przyjaźń i pomoc w potrzebie. Postanowili w najpiękniejszym miejscu Grecji wznieść świątynię bogowi bogów – Zeusowi i na jego cześć organizować igrzyska. Organizację pierwszych zawodów powierzyli Heraklesowi.

Trzecia opowieść przypisuje założenie Olimpii Pelopsowi, który pokonał w wyścigu króla Ojnomaosa. Wyrocznia przepowiedziała Ojnomaosowi, że ten, który zostanie jego zięciem, będzie przyczyną jego śmierci. Przyszły teść w obawie przed utratą życia proponował wyścigi każdemu kandydatowi do ręki swojej córki Hippodamii. Zgodnie z zawartą i zaprzysiężoną wcześniej umową, zwycięzca przebijał włócznią pokonanego. Ponieważ Ojnomaos nie grał czysto (bo jego zaprzęg ciągnęły zaczarowane konie, które podarował mu bóg wojny Ares), już dwanaście głów tych, co uderzali w koperczaki do królewskiej córki, ozdabiało wejście do pałacu.

Widząc co się święci, Pelops zwrócił się o pomoc do boga mórz Posejdona, który miał akurat na pieńku ze swoim bratem od wojny, i on wyrychtował królewiczowi jeszcze lepsze, skrzydlate konie. Ponieważ Pelops wolał jednak zabezpieczyć się na kilka sposobów, przekupił królewskiego woźnicę Myrtilosa, który obluzował koło w rydwanie swojego chlebodawcy. Tu wątki się różnią, bo według niektórych to królewska córka zauroczona kandydatem do ręki w obawie, że nigdy nie będzie jej dane zasmakować rozkoszy małżeńskiego łoża, przekupiła sługę. Jakby nie było, Ojnomaos na finiszu uległ wypadkowi i roztrzaskał sobie głowę.

Chytry woźnica też skończył źle. Zaczął się domagać premii za milczenie i otrzymał ją w postaci przymusowego lotu ze skały do wzburzonego morza. Pelops ożenił się z piękną Hippodamią, podbił cały półwysep i nazwał go od swojego imienia Peloponessos, a dla uświetnienia zwycięstwa urządził w Olimpii igrzyska.

Na frontonie świątyni Apollina w Delfach widnieją wykute w kamieniu sentencje: „Poznaj samego siebie” i „Nic ponad miarę”, najlepiej opisujące samego człowieka, granice jego dążeń i ideę olimpizmu.

Sława dająca nieśmiertelność to cel, który przyświecał starożytnym herosom. Można było ją zdobyć na dwa sposoby: na polu walki i w igrzyskach. W tym drugim przypadku krwawe zmagania zastępowała szlachetna rywalizacja. Ofiary na ołtarzu boga wojny Aresa zastępowały gałązki oliwne – symbole doskonałości i szlachetności.

Igrzyska były świętem ku czci pana na Olimpie, Zeusa, a za ich organizatorów uważa się Likurga ze Sparty i Ifitosa z Elis. Odbywały się co cztery lata, po letnim przesileniu dnia z nocą. Uczestniczyć w nich mogli tylko wolni i o nieposzlakowanej opinii Hellenowie. Początkowo igrzyska trwały jeden dzień, ale w miarę jak przybywało konkurencji, wydłużyły się do pięciu dni. Pierwszego dnia składano ofiary Zeusowi, odbierano przysięgę i kwalifikowano zawodników. Zawody trwały przez następne trzy dni, a w dniu ostatnim, przypadającym na pełnię Księżyca, wręczano wieńce – symbole zwycięstwa i składano ofiary dziękczynne. „Szlachetny wieniec podnosi zwycięzców do rangi bogów” – pisał Horacjusz. Dlatego ku czci zwycięzców poeci wygłaszali poematy specjalnie komponowane na tę okazję, a triumfatorzy dostępowali zaszczytu ustawienia własnego pomnika w świętym gaju Zeusa. W ich rodzinnych miastach czczono ich jak bohaterów. Stawiano im pomniki i obdarowywano wcale niemałymi nagrodami. W Atenach było to 500 drachm, bezpłatne wyżywienie i zwolnienie od podatków, które w starożytnej Grecji nie należały wcale do najniższych.

Czteroletni okres między Olimpiadami stał się miarą czasu w Grecji. Przyjął ją historyk Timajos, żyjący w III w. p.n.e. Według jego ustaleń, pierwsze udokumentowane w źródłach igrzyska odbyły się w 776 r. p.n.e. Pierwszym zwycięzcą w biegu krótkim na jeden stadion (192,27 m), został Korojbos z Elidy i to – zgodnie ze zwyczajem – igrzyska nazwano jego imieniem.

Nie oznacza to, że olimpiady nie odbywały się wcześniej, na co dowodem jest wykonany z brązu około 884 r. p.n.e. „dysk Ifitosa”, dokładnie opisany 900 lat później przez Pauzaniasza. Znajdował się na nim tekst zawieszenia broni ogłoszony na czas igrzysk przez Elejczyków.

Do Olimpii zawodnicy przybywali z najdalszych zakątków Grecji i jej kolonii. W czasie nieraz wielomiesięcznej podróży, wędrowców przyjmowano wszędzie ze szczególną gościnnością. Zgodnie z wolą królów Elidy, Pisy i Sparty, obowiązywał w tym czasie bezwzględnie przestrzegany „pokój boży”: „Olimpia jest miejscem świętym. Ten, kto odważy się wejść do miasta z bronią w ręku, będzie napiętnowany jako bluźnierca”. Potępiano także władcę, który takiego czynu nie ukarał. Początkowo pokój obowiązywał miesiąc, ale później wydłużył się do 3 miesięcy.

W ślady Olimpii poszły inne państwa. Żądni sławy zawodnicy podążali teraz po trofea także do: Delf, Nemei, Istmos. Miasta, przez które wędrowali zawodnicy, nie pozostawały w tyle i także organizowały igrzyska. Wszyscy ogłaszali rozejmy i zawieszenia broni i co najważniejsze przestrzegali ich konsekwentnie.

Nie oznacza to, że nie zdarzało się, choć niezmiernie rzadko, pogwałcenie olimpijskiego pokoju. Jednak powszechne potępienie zmuszało napastników do wycofania się z Olimpii, wyrównania szkód i wpłacenia grzywny, za którą ryto w kamieniu stosowny opis wyrządzonych krzywd, mający potomnym służyć za przestrogę.

W miarę upływu czasu, Olimpia stała się najważniejszym ośrodkiem religijnym Grecji, obok którego działała sportowa szkoła. Przybywało dyscyplin rozgrywanych na igrzyskach. W końcu program obejmował 13 konkurencji: bieg pojedynczy, podwójny, długodystansowy, zapasy, pięciobój, boks, wyścigi rydwanów, wyścigi wierzchowców, wozów ciągniętych przez muły, dwukonnych zaprzęgów, wyścigi klaczy oraz dwubój obejmujący zapasy i boks. Ostatnią dyscypliną był bieg w pełnej zbroi, będący symbolem gotowości do obrony własnego kraju i sygnałem, że czas pokoju dobiega końca.

W zawodach mogli uczestniczyć tylko mężczyźni, choć do niektórych konkurencji dopuszczano chłopców. W olimpiadzie nie uczestniczyły kobiety, którym za złamanie zakazu groziło zrzucenie ze skały. Nie przeszkadzało to zdobywać im olimpijskich laurów w wyścigach konnych, w których zwycięzcą ogłaszano nie jeźdźca czy powożącego, a właściciela lub właścicielkę konia. Pierwszą znaną kobietą, która zdobyła olimpijski laur, była Kyniska pochodząca z królewskiego rodu Sparty. Pomniki jej dwóch koni stanęły w świętym gaju olimpijskim.

Wbrew temu, co się sądzi, kobiety też miały swoje igrzyska – heraje, organizowane co 5 lat w Argos, gdzie znajdowała się największa świątynia Hery. Zawody poprzedzała uroczysta procesja do ołtarza bogini, której składano hekatombę, czyli ofiarę z bydła. Po uczcie rozpoczynały się zawody.

Po rozkwicie przychodzi zmierzch. Taki los spotkał też igrzyska, bo Grecja wyniszczana nieustającymi bratobójczymi wojnami chyliła się ku upadkowi. Olimpia plądrowana przez najeźdźców trwała, ale nadeszła chwila, gdy wydawało się, że igrzyska nie odbędą się więcej z bardzo prozaicznej przyczyny – braku pieniędzy. Wtedy pojawił się Herod Wielki, król Judei, satrapa, sprawca biblijnej rzezi niewiniątek, prześladowca chrześcijan, nieprzejednany poganin. Odwiedził Olimpię i nie tylko złożył bogaty dar na organizację igrzysk oraz ustanowił podatek przeznaczony na ich organizację, ale sam wziął w nich udział jako sędzia.

To jednak tylko przedłużyło agonię igrzysk, którym kres położył dekret cesarza Teodozjusza I Wielkiego wydany w 392 r., zabraniający odprawiania wszelkiego rodzaju pogańskich obrzędów, do których zaliczono także olimpiady. Kończyła się licząca bez mała dwanaście wieków historia olimpiad, choć sama idea jeszcze trwała.

Grecy nie przestali organizować zawodów sportowych, choć nie miały już one religijnego wydźwięku. Przyświecała im maksyma rzymskiego poety Juwenalisa, która i nam jest dobrze znana: „W zdrowym ciele – zdrowy duch”.

Przyszedł czas na rzymskie igrzyska, które były wynaturzeniem greckich idei olimpijskich. Wpajały podziw dla siły fizycznej, uczyły pogardy dla życia, zaspokajały najniższe instynkty tłumu. W walkach toczonych przez gladiatorów nie było remisu: był zwycięzca i najczęściej martwy przegrany. Lukian potępiał je za brutalność, ordynarny charakter i bezmyślne szafowanie życiem ludzi, którzy mogli je poświęcić w obronie Rzymu.

Olimpia uległa zagładzie w 395 r. za przyczyną Gotów, a dzieła zniszczenia dokończyli chrześcijanie, którzy na mocy teodozjańskiego dekretu niszczyli wszystko, co mogło mieć związek z pogańskimi bożkami i starożytną kulturą. Przyłożyli tu rękę także Rzymianie, wywożąc do Wiecznego Miasta najwspanialsze rzeźby. Dzieła dokończyły dwa trzęsienia ziemi w 522 i 551 roku.

Po raz wtóry Olimpia ujrzała światło dzienne trzynaście wieków później, za sprawą niemieckiego historyka Ernsta Curtiusa, który prowadzone przez dwanaście lat wykopaliskowe prace zakończył w 1887 r. Wśród odkopanych przez niego obiektów znalazł się m.in. olimpijski stadion o wymiarach 215 x 31 metrów. Jego odsłonięcie wymagało usunięcia 40 tys. metrów sześciennych ziemi.

Należy pamiętać, że stadionem nazywano wtedy nie obiekt, a tor dla zawodników o długości 192,27 m, która stała się miarą odległości obowiązującą w całej Grecji. Tor miał dwie mety. Pierwszą, nazywaną przez nas startem, stanowił kamienny próg z otworami o rozstawie 1,2-1,4 m, w których w czasie zawodów mocowano tyczki. Stąd zawodnicy startowali i biegli do drugiej mety.

Stadion otaczał łagodny nasyp, na którym mogło usadowić się prawie 45 tys. widzów. Nie było ław dla publiczności i żadnych komfortów, a najlepsze miejsca zajmowano dzień wcześniej. Ponieważ igrzyska odbywały się w lecie, widzom doskwierało słońce. Jedynym udogodnieniem był wybrukowany rowek, którym płynęła woda do picia.

Obok stadionu znajdował się hipodrom, gdzie rozgrywano wyścigi rydwanów oraz konne. Trasa długości czterech stadiów (768,08 m) kończyła się przy pomniku Hippodamii.

Zapaśnicy toczyli walki w budynku zwanym palestrą. Budowla na planie kwadratu (66 x 66 m) miała pośrodku dziedziniec otoczony podcieniami.

Zawodnicy składali przysięgę nie na stadionie, jak to jest w zwyczaju dzisiaj, ale w bulleuterionie, budynku posiedzeń. Ślubowali, że ostatnie 10 miesięcy spędzili na rzetelnych przygotowaniach do igrzysk, prowadzili nienaganny tryb życia i będą walczyli ściśle przestrzegając obowiązujących reguł.

Sportowe obiekty otaczały wykonane z metali i marmuru posągi nie tylko olimpijskich triumfatorów, ale również: artystów, uczonych, polityków, wodzów i zwykłych żołnierzy, którzy przynieśli Helladzie sławę. Jak przekazuje nam Pliniusz, za jego czasów było jeszcze w olimpijskim gaju ponad 3 tysiące różnego rodzaju obelisków.

Do czternastej olimpiady ścigano się tylko w trakcie jednego biegu prostego, długości jednego stadionu. Cztery lata później po raz pierwszy rozegrano bieg podwójny. Zawodnicy biegli od pierwszej mety (startu) do drugiej, tam zawracali i kończyli bieg na pierwszej mecie. Długość dystansu wynosiła dwa stadiony, stąd nazwa dyscypliny.

Na kolejnej olimpiadzie pojawił się bieg długi (12 stadionów) na dystansie 2307 m. Potem wydłużono go dwukrotnie, co wzbudziło protesty samego Sokratesa, uważającego, że tak wyczerpujący bieg deformuje ciało biegaczy, wyolbrzymiając mięśnie nóg, kosztem ramion.

Oczywiście, liczyła się szybkość biegu, a określenie „prędkonogi” było dla biegacza największym komplementem.

Bieg nie odzwierciedlał jednak ogólnej sprawności fizycznej, dlatego na osiemnastej olimpiadzie pojawił się pięciobój, najbardziej uniwersalna dyscyplina, w skład której wchodziły: bieg, skok w dal, rzuty dyskiem i oszczepem oraz zapasy.

Warto dodać, że skoczkowie skakali z ciężarkami w rękach bez rozbiegu, a odskocznia wyniesiona była nawet o 1,5 metra nad zeskocznią. Natomiast zapaśnicy walczyli na półmetrowej warstwie piasku. Dalsze dyscypliny, o których wspomniałem już wcześniej, pojawiały się w miarę upływu czasu na kolejnych igrzyskach.

Nad przebiegiem zawodów czuwało dziesięciu mężów zwanych hellanodikami, wybranych spośród najzacniejszych obywateli Elidy i Pisy. Wyróżniali się oni purpurowymi szatami i białymi berłami – symbolem ich władzy. Czuwali nad ćwiczeniami zawodników, którzy mieli obowiązek pojawić się w Olimpii na 30 dni przed igrzyskami. Decydowali o dopuszczeniu do startu i wyeliminowaniu z zawodów. Byli sędziami i ogłaszali imiona triumfatorów poszczególnych dyscyplin.

Olimpiady to nie tylko zawody sportowe. Na czas igrzysk przybywali do Olimpii: śpiewacy, poeci, filozofowie, politycy, by przed zebranym tłumem prezentować swoje utwory, polityczne poglądy, filozoficzne doktryny. Nawiązywano dyplomatyczne kontakty i zawierano umowy. Tak działo się od pierwszej do ostatniej – 293. – olimpiady.

Ludwik Kostuś

Fot. Wikimedia Commons; James Scott Brown