Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Siłacz z Królewca

W dzisiejszym świecie kultu idealnego ciała mało kto wie, że twórcą pierwszej siłowni i pionierem fitnessu był pochodzący z Królewca i żyjący w czasach wiktoriańskich Eugen Sandow. To on stworzył zasady treningu siłowego i przekonał współczesnych sobie ludzi do tego, że warto prowadzić zdrowy styl życia...

Pasja Fryderyka

Przyszedł na świat jako Friederich Wilhelm Muller 2 kwietnia 1867 r. w rodzinie jubilera z pruskiego Królewca. Były to czasy, kiedy mało kto posługiwał się słowami „kultura” czy „tężyzna fizyczna”, a wyrażenia „kulturystyka”, „fitness” i „health club” po prostu nie istniały. Nic dziwnego, ćwiczenia fizyczne uprawiali wyłącznie adepci szkół wojskowych, a cała reszta młodych ludzi co najwyżej biegała na nieduże odległości lub oddawała się po szkole raz na jakiś czas zapasom. Średnia życia człowieka sięgała 46 lat. Mały Fryderyk miał to szczęście, że – po pierwsze – jego ojciec był wielkim miłośnikiem tężyzny fizycznej (w niej upatrywał jedynego ratunku dla podupadającej cywilizacji) i synowi wpajał od najmłodszych lat zasadę „w zdrowym ciele zdrowy duch”, a po drugie – dysponował sporym majątkiem, który chłopcu pozwalał rozwijać pasję.

Początkowo wydawało się, że tą ostatnią będzie nauka, jako że Fryderyk świetnie się uczył, często zbierając nagrody zwłaszcza za postępy w przedmiotach matematyczno-przyrodniczych. Wszystko uległo zmianie, gdy jednego lata ojciec zabrał go na wakacje do Włoch. Fryderyk miał wtedy 16 lat. Gdy pewnego dnia stanął w muzeum przed rzeźbami przedstawiającymi antycznych bohaterów, których sylwetki odznaczały się niepospolitą harmonią i muskulaturą, zaczął zastanawiać się, czy możliwe jest osiągnięcie przez człowieka takiej fizycznej doskonałości. Po powrocie do domu zaczął zgłębiać historię kultury antycznej. Jego szczególną uwagę zwróciła kalokagatia, czyli szeroko akceptowany w starożytnej Grecji program wychowania młodzieży w pełnej harmonii, łączącej doskonałość umysłową i fizyczną. W myśl programu wielki umysł musiał mieć wsparcie ze strony silnych mięśni, a jednocześnie siła fizyczna nie mogła dominować nad siłą umysłu. Ktoś, kto wyrastał w obrębie tej koncepcji, zasługiwał na miano ideału.

Fryderyk postanowił taki ideał osiągnąć. Nieprzeciętną inteligencję już posiadał. Teraz postanowił skoncentrować uwagę na godnej politowania sylwetce. Szeroka wiedza z fizyki i biologii pomogła mu zrozumieć, że aby stać się silnym i imponować wyrzeźbionym ciałem, należy uprawiać trening progresywny, czyli taki, w którym co jakiś czas zostaje zwiększony opór ciężaru. Tylko to bowiem mogło sprowokować układ mięśniowy do rozwoju.

To on jako pierwszy człowiek na świecie zaczął stosować nowoczesny trening, polegający na ćwiczeniach w seriach. Trenował intensywnie przez 3 lata, podporządkowując temu całe swoje życie. W tym czasie wyrósł na prawdziwego siłacza, zdolnego podnosić jedną ręką tzw. kulolaskę o wadze 220 funtów. Robi to ogromne wrażenie, zważywszy na fakt, że trening zaczął od 5-funtowych hantli.

Swoją siłę postanowił sprawdzić w konfrontacji z innymi. W tym celu udał się do cyrku, który był wówczas jedynym miejscem, gdzie mógł to zrobić. I mimo iż pierwszego pojedynku nie wygrał, postanowił, że jego drogą życiową będą zapasy. I to pomimo faktu, że maturę zdał z wyróżnieniem i zapowiadał się na znakomitego naukowca.

Imperium

Z decyzją Fryderyka nie zgodził się ojciec, który uważał, że praca syna w cyrku skompromituje rodzinę. Wysłał go więc na studia medyczne do Brukseli. Fryderyk nie oponował, bo w zgłębianiu wiedzy z dziedzin dotyczących organizmu człowieka, zwłaszcza fizjologii, widział szansę na dalszy rozwój i poprawę sylwetki. Korzystał więc z nauki, równocześnie nieprzerwanie trenując. W pewnym momencie trafił pod skrzydła Louisa Attili – twórcy pierwszych w Europie klubów zwanych ośrodkami ćwiczeń siłowych. Na wieść o jego poczynaniach, ojciec kazał mu wrócić do domu, a gdy ten odmówił, wstrzymał pomoc finansową. By się utrzymać, Fryderyk zaczął występować w cyrkach pod nowym imieniem, najpierw jako Eugen Sand, a później Eugen Sandow.

Rozgłos przyniosły mu zwycięskie potyczki z najsilniejszymi ludźmi tamtych czasów, bicie rekordów (ustanowił światowy rekord, podnosząc z przysiadu ponad 240 funtów) i perfekcyjna sylwetka. Podbił Europę i Stany Zjednoczone, stając się bożyszczem zarówno zwykłych zjadaczy chleba, jak i elit. Na jego występach bywał przyszły król Wielkiej Brytanii Edward VII i amerykańscy politycy. Po wnikliwej analizie jego fizjonomii jeden z profesorów Harvardu nazwał go „człowiekiem bez skazy”. Jego doskonałe ciało zafascynowało samego Thomasa Edisona, który zlecił uwiecznić je obiektywem wynalezionej przez siebie kamery. Powstały w rezultacie kilkuminutowy film był prezentowany w tysiącach teatrów i kin.

U szczytu kariery Sandow zarabiał 3 tys. dolarów tygodniowo, co w tamtych czasach było sumą zawrotną. Osiągnąwszy na scenach świata już wszystko, co było możliwe, założył rodzinę i zaczął tworzyć sportowe imperium. Swój pierwszy klub fitness otworzył w Londynie z myślą o arystokratach. Dla tych, których nie było stać na zajęcia w ekskluzywnej placówce, otworzył filie w biedniejszych rejonach miasta. Kilka lat później było ich już na całym świecie 120. Równocześnie ze stworzeniem systemu siłowni, Sandow głośno propagował zdrowy styl życia, zalecając w swoim magazynie i podczas występów m.in. kąpiele w zimnej wodzie, odpowiednio długi sen, mniejsze objętościowo, a częstsze posiłki, z których należało eliminować kawę i alkohol, ruch na świeżym powietrzu, w tym jazdę na rowerze, grę w piłkę i górską wspinaczkę.

Doskonałą passę przerwał wybuch I wojny światowej. Sandowowi wypomniano niemieckie pochodzenie, co w rezultacie sprawiło, że przestał być zapraszany na salony, a właściciele sklepów zaczęli odmawiać sprzedaży produktów sygnowanych jego nazwiskiem. Z czasem zaczęto omijać i jego siłownie. On sam nigdy nie zaprzestał codziennych treningów. Zmarł wkrótce po wypadku samochodowym w 1925 r.

Mimo młodego wieku, zostawił po sobie ogromną spuściznę. W ramach hołdu dla jego dokonań, od 1965 r. statuetkę z jego sylwetką i sztangą, nazwaną jego imieniem, wręcza się zwycięzcy najbardziej prestiżowych zawodów kulturystycznych na świecie, Mr Olimpia.

Piotr Szymański

Fot. Wikimedia Commons