Szukaj
Polub nas!

natura fot Pixabay(fot. Pixabay)Zamach na naturę

Biały Dom zasygnalizował ostatnio, że zamierza wycofać nominację Kathleen Hartnett-White na stanowisko przewodniczącej Rady Jakości Środowiska Naturalnego Naturalnego (Council on Environmental Quality). Historia tej nominacji jest dość znamienna i mocno bulwersująca, gdyż sugeruje, iż obecna administracja waszyngtońska nie przywiązuje do tej tematyki zbyt dużej wagi i dąży usilnie do demontażu licznych aktów prawnych dotyczących ochrony środowiska naturalnego...

CEQ została utworzona w roku 1970. Jest to organizacja podporządkowana prezydentowi, a zatem nie jest związana bezpośrednio z Environmental Protection Agency (EPA) podległą Kongresowi. CEQ jest zatem zapewne mniej ważna od EPA i na co dzień nikt o niej nie słyszy. Problem w tym, że nominacja Hartnett-White wywołała burzę protestów, nawet wśród niektórych republikanów.

Kontrowersyjna kandydatura

Hartnett-White pochodzi z Teksasu i znana jest powszechnie z wielu bardzo kontrowersyjnych poglądów, które w zasadzie dyskwalifikują ją jako osobę mającą pracować na rzecz ochrony środowiska naturalnego. W swoim czasie powiedziała ona, że w USA nie istnieją żadne problemy związane z ochroną przyrody i że ludzie „nigdy nie umierają w wyniku wdychania zanieczyszczonego powietrza”, mimo iż z danych Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że rocznie notuje się 3 miliony zgonów z tego powodu. Dla wielu szokująca była jej wypowiedź o tym, że koniec niewolnictwa w USA został spowodowany rozpowszechnieniem węgla jako podstawowego paliwa, co jej zdaniem wyeliminowało ekonomiczne uzasadnienie korzystania z niewolniczej pracy ludzi.

W przeszłości pani Harnett-White pracowała jako szefowa Texas Commission on Environmental Quality, gdzie wsławiła się między innymi propagowaniem teorii, iż wydzielanie przez zakłady przemysłowe dwutlenku węgla do atmosfery nie tylko nie prowadzi do tzw. „efektu cieplarnianego”, ale jest pożyteczne, gdyż „pomaga roślinom rosnąć”. Harnett-White głosi też od czasu do czasu różne teorie spiskowe, które mają sugerować, iż jakieś tajemnicze siły usiłują nas straszyć zagrożeniami klimatologicznymi, które nie istnieją. Apel papieża Franciszka o walkę z ocieplaniem się klimatu porównała do herezji Galileusza w 1633 roku, a ludzi działających w ONZ na rzecz ochrony środowiska naturalnego oskarżyła o „szerzenie totalitarnego komunizmu”.

Nominacja Hartnett-White została w ubiegłym roku zatwierdzona przez odpowiednią senacką komisję na mocy wyłącznie republikańskich głosów, ale w wyniku narastających sprzeciwów w grudniu Senat odesłał tę sprawę z powrotem do Białego Domu z prośbą o „ponowne rozpatrzenie”. Jest to bardzo wymowne, gdyż takie odesłanie możliwe jest wtedy, gdy Senat nie jest w stanie zatwierdzić danej nominacji w kalendarzowym roku ani też nie zdecyduje się jednogłośnie na przeniesienie nominacji na następną senacką sesję. Pod koniec ubiegłego roku do Białego Domu wróciło w ten sposób ponad 100 nominacji.

Kompromitacja

W styczniu roku bieżącego Donald Trump raz jeszcze nominował Hartnett-White, nie zwracając uwagi na jakiekolwiek zastrzeżenia w stosunku do jej osoby. Jednak sprzeciw wobec tej decyzji był natychmiastowy i – jak się okazało – bardzo skuteczny. Ponieważ zanosiło się na to, że tym razem Harnett-White nie zdobędzie większości nawet na poziomie senackiej komisji, jej kandydatura została wycofana.

Być może ostatecznym gwoździem do trumny nominacji Harnett-White było jej katastrofalne przesłuchanie przed komisją senacką w listopadzie 2017 roku. W czasie tego wystąpienia nominowana nie umiała odpowiedzieć sensownie na wiele zasadniczych pytań dotyczących ochrony środowiska. Zdawała się być niepewna własnych opinii i zdradzała braki w podstawowej wiedzy naukowej. Pod naciskiem natarczywych pytań, zadawanych przez ponad trzy godziny, Harnett-White w zasadzie skompromitowała się. Nie mogła na przykład jasno zdeklarować, czy wierzy w ogóle w zjawisko ocieplania się klimatu, czy też nie. Często zasłaniała się stwierdzeniem, że w poszczególnych kwestiach poruszanych w pytaniach miała tylko „bardzo pobieżne” rozeznanie.

Demokratyczny senator Jeff Merkley pokazał Harnett-White planszę, opublikowaną przez obecny Biały Dom, z której wynikało, iż w wyniku ludzkiej działalności średnia temperatura atmosfery Ziemi wzrosła o prawie 2 stopnie F w ciągu ostatniego stulecia i że nasz glob jest dziś najcieplejszy w nowożytnej historii, na co przesłuchiwana odparła, iż zaprezentowane dane zostały zapewne sporządzone przez administrację Obamy i że „różni naukowcy” z tym tezami się nie zgadzają.

Rezygnacja z nominacji Harnett-White to porażka dla prezydenta Trumpa i sukces demokratów oraz działaczy na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Jest to jednak zwycięstwo dość drobne, które może się okazać mało znaczące. EPA pod wodzą mianowanego przez Trumpa Scotta Pruitta usilnie zabiega o udostępnienie jak największych obszarów, obecnie chronionych, deweloperom oraz koncernom zajmującym się poszukiwaniem surowców naturalnych. Już wkrótce miliony akrów w Utah zostaną w ten sposób „odblokowane”, a Biały Dom ma podobne zamierzenia dotyczące pustynnych terenów południowej Kalifornii. Ponadto Trump wycofał USA z paryskiego porozumienia klimatycznego i ogłosił, że zamierza pozwolić na poszukiwanie złóż gazu ziemnego i ropy naftowej wzdłuż amerykańskich wybrzeży oraz w rejonach arktycznych.

Zarówno EPA, jak i CEQ obsadzane są dziś systematycznie ludźmi, którzy albo nie posiadają praktycznie żadnych kwalifikacji, albo też uważają, że działanie na rzecz ochrony środowiska naturalnego jest praktycznie zupełnie niepotrzebne. W przypadku Harnett-White jej poglądy i jej brak wiedzy były na tyle szokujące, iż spowodowały skuteczny protest. Jednak w wielu innych przypadkach podobne protesty są dość zdawkowe i niemal zawsze nieskuteczne.

Andrzej Heyduk