Szukaj
Polub nas!

Elon Musk fot Paul Buck EPA ShutterstockTuż koło granicy z Meksykiem, czyli tam,
gdzie ma wkrótce zostać zbudowany mur –
priorytetowe przedsięwzięcie prezydenta Trumpa –
ma też powstać wyrzutnia rakiet SpaceX,
pomysł Elona Muska, który rzadko rezygnuje dobrowolnie
ze swoich planów... (fot. Paul Buck/EPA/Shutterstock)
Mur problemów

Jak twierdzi Donald Trump, budowa granicznego muru między USA i Meksykiem pozostaje dla niego priorytetowym przedsięwzięciem i zamierza nalegać, by Kongres przeznaczył na jego realizację sumę ponad 20 miliardów dolarów. Jednak zamiary budowy tego muru budzą coraz większy sprzeciw w wielu przygranicznych społecznościach, dla których otwarty teren po obu stronach granicznej linii ma zasadnicze znaczenie...

W Teksasie od 75 lat istnieje Santa Ana National Wildlife Refuge, czyli chroniony teren o powierzchni ponad 2 tysięcy akrów, wytyczony po obu stronach granicy wzdłuż rzeki Kolorado. Mieszkają tam liczne gatunki ptaków, żółwi i motyli. Jest to także naturalne siedlisko ocelotów, które zagrożone są wymarciem. Już dziś teren ten w kilku miejscach przecina graniczny płot. Jednak w niedalekiej przyszłości ma on zostać zastąpiony murem Trumpa, a po obu stronach tej bariery powstanie 150-stopowy pas pozbawiony jakiejkolwiek roślinności, tak by po żwirowych ścieżkach mogły się tam poruszać samochody należące do Straży Granicznej.

Aktywista organizacji Sierra Club, Scott Nichol twierdzi, że budowa muru pociągnie za sobą katastrofalne skutki dla środowiska naturalnego. W szczególności jest zdania, że w przypadku powodzi, które w tej okolicy zdarzają się raz na kilka lat, zwierzęta mieszkające wzdłuż rzeki nie będą miały żadnej drogi ucieczki, gdyż będą uwięzione między murem i wezbranymi wodami. Nichol planuje w związku z tym serię demonstracji wzdłuż linii granicznej. Z drugiej strony przyznaje, że niewiele może zrobić – ponieważ chroniony teren należy do rządu federalnego, Biały Dom może w każdej chwili zlikwidować ten obiekt i rozpocząć natychmiast budowę czegokolwiek, zmieniając jednocześnie odpowiednie przepisy.

Kosmiczne plany

Jednak Nichol ma nadzieję, że plany Trumpa ugrzęzną w miejscu z powodu tego, że w wielu innych miejscach nad Rio Grande, na odcinku mniej więcej 50 mil na południe od miasta Brownsville, rząd będzie musiał wysiedlić wielu tamtejszych mieszkańców, co wymaga zastosowania procedury prawnej zwanej eminent domain. Jest to coś, co zawsze prowadzi do licznych i skomplikowanych procesów sądowych, trwających czasami po kilka lat. W Teksasie toczy się obecnie ponad 300 takich spraw, z których niemal 70 nie doczekało się żadnego rozwiązania przez 5 lat.

Tymczasem dokładnie w tej samej okolicy zaczyna powstawać kompleks o nazwie Boca Chica, który jest pomysłem Elona Muska, wizjonera marzącego o tym, by w przyszłości startowały stamtąd rakiety zmierzające w kierunku Marsa. Na początek ma tam powstać wyrzutnia rakiet SpaceX, choć na razie trwa budowa dość skromnych baraków. Problem w tym, że placówka Muska ma być ogromna i w zasadzie znajdować się będzie tuż koło granicy z Meksykiem, czyli tam, gdzie ma wkrótce zostać zbudowany mur. Na domiar złego, w wielu punktach mur ten znajdować się będzie dość znacznie na północ od linii granicznej, czyli oddzieli niektóre połacie amerykańskiego terytorium od reszty kraju. Uniemożliwi to tym samym kupowanie całych działek, co będzie zapewne konieczne w przypadku Muska, którego zamierzenia są niezwykle ambitne.

Jego zdaniem, już w przyszłym roku z nowego ośrodka może startować 12 rakiet rocznie. Wszystko to jest niezwykle korzystne dla stanu Teksas, którego władze zaoferowały Muskowi ogromne ulgi podatkowe, by przekonać go do zbudowania Boca Chica w pobliżu Brownsville. Sam Rick Perry, wtedy jeszcze gubernator Teksasu, oficjalnie rozpoczął budowę kompleksu w roku 2014 i stwierdził, że to właśnie z tego miejsca człowiek być może wznowi podbój przestrzeni kosmicznej, a Teksas ponownie zasłynie na świecie z powodu niezwykle ambitnego przedsięwzięcia.

Wszystkie zamierzenia Muska zależne są jednak pod wieloma względami od tego, czy będzie to teren w miarę otwarty i czy ruch między Brownsville i meksykańskim Matamoros po drugiej stronie granicy pozostanie niczym nieskrępowany. Stawka dla mieszkańców jest ogromna. Obecnie jedna trzecia mieszkańców tego miasta żyje poniżej federalnego poziomu biedy, a 37 proc. ludzi nie posiada żadnego ubezpieczenia medycznego. W budowie ośrodka planowanego przez Muska upatruje się powstanie wielu nowych miejsc pracy. Miasto liczy też na poważne zyski finansowe oraz rozwój turystyki, ale ewentualne powstanie muru granicznego może wszystkie te optymistyczne prognostyki zniweczyć.

Konfrontacja z rządem?

W ten sposób wytworzyła się nieco dziwna sytuacja. Teksas to w większości stan konserwatywny, sprzyjający zdecydowanie Trumpowi. Jednak kwestia muru granicznego jest niezwykle kontrowersyjna i nawet bardzo konserwatywni politycy w Brownsville uważają, iż wznoszenie na ich terenie jakichkolwiek fizycznych barier nikomu nie przyniesie żadnych korzyści, a ponadto stanie się niekorzystnym symbolem podziałów i dyskryminacji.

Tymczasem dla waszyngtońskiej administracji odcinek południowej granicy w Teksasie jest rzekomo idealnym miejscem do wzniesienia eksperymentalnego muru. Liczba nielegalnych prób przekraczania granicy jest tam szczególnie duża, a zatem mur ma być pierwszym testem skuteczności całego tego pomysłu. Wszystko wskazuje zatem na to, że to właśnie tam dojdzie prędzej czy później do pierwszej, ostrej konfrontacji między rządem federalnym i lokalną ludnością oraz politykami. Nie wiadomo natomiast na razie, jaką postawę zajmie Elon Musk, choć jest on człowiekiem nie tylko bardzo bogatym, ale również wpływowym, który rzadko kiedy rezygnuje dobrowolnie ze swoich planów. Jeśli budowa jego bazy kosmicznej ruszy na dobre, na co się zanosi, trudno będzie komukolwiek w Teksasie powiedzieć mu „nie”, jeśli zażąda ustępstw w sprawie granicznego muru.

Krzysztof M. Kucharski