Szukaj
Polub nas!

pistacje fot PixabayGałązka pistacji (fot. Pixabay)Trudny orzech do zgryzienia

W wyniku żmudnych, skomplikowanych negocjacji Iran podpisał w roku 2015 układ z USA, Wielką Brytanią, Rosją, Francją, Chinami i Niemcami, na mocy którego Teheran zobowiązał się do zawieszenia wszelkich poczynań, które mogłyby oznaczać dążenie do skonstruowania bomby atomowej. Jednocześnie kraje Zachodu zniosły liczne sankcje nałożone wcześniej na Iran. W tym roku Donald Trump ogłosił, że jego zdaniem władze irańskie nie wywiązują się z zobowiązań wynikających z tego układu i tym samym spowodował, że całe to porozumienie może runąć w gruzy...

Pozostali sygnatariusze układu zapewniają, że nadal zamierzają przestrzegać jego postanowień, nawet jeśli Ameryka zupełnie się z niego wycofa. Jednak istnieje realne prawdopodobieństwo tego, że bez uczestnictwa USA strona irańska też się wycofa, co oznaczałoby ponowne wprowadzenie sankcji przeciw temu krajowi, choć zapewne nie nastąpiłoby to natychmiast. Wszelkie sankcje amerykańskie musiałyby zostać zatwierdzone przez Kongres.

Dla wielu przeciętnych mieszkańców Iranu perspektywa ta jest niezwykle niepokojąca. Począwszy od roku 2015 irańska ropa naftowa ponownie pojawiła się na światowych rynkach, Teheran uzyskał możliwość legalnego kupowania na Zachodzie licznych towarów, np. części zamiennych do samolotów pasażerskich czy też maszyn rolniczych, natomiast na sklepowych półkach zagościły importowane artykuły, których od lat nikt w Iranie nie widział. Ta handlowa odwilż jest widoczna niemal wszędzie i interesuje Irańczyków znacznie bardziej niż skomplikowane rozważania na temat broni nuklearnej.

Istnieje też inne, potencjalne zagrożenie, które niemal na pewno byłoby rezultatem ponownego wprowadzenia sankcji, a o którym mało kto wie. Iran to drugi po USA eksporter orzeszków pistacjowych, które cieszą się rosnącą popularnością na całym świecie, nie tylko ze względu na smak, ale również walory odżywcze. Bywają nazywane zielonymi migdałami lub orzechami szczęścia, a są nasionami drzewa pistacjowego, ukrytymi w szarawej, twardej łupinie. Jako jedyne orzechy zawierają karotenoidy, takie jak luteina i zeaksantyna. Ponadto ze wszystkich orzechów to właśnie pistacje zawierają najwięcej potasu, błonnika, białka, wapnia i fosforu.

Jak twierdzą naukowcy z Teksasu, wystarczy spożywać 60-70 gramów pistacji każdego dnia, by korzystać z antynowotworowych właściwości orzechów. Ponadto badania wykazały, że u osób, które regularnie jedzą pistacje, występuje wyraźna poprawa pracy naczyń krwionośnych. Wreszcie orzechy te wydają się obniżać poziom szkodliwego cholesterolu we krwi.

Nie ma to oczywiście absolutnie nic wspólnego z międzynarodowymi sankcjami i konfliktami Iranu z resztą świata. Prawdą jest jednak to, że produkcja orzechów pistacjowych to wielomiliardowy biznes, który ważny jest zarówno dla USA, jak i Iranu. Oba kraje wspólnie kontrolują niemal 80 proc. światowego handlu tym towarem, ale irańscy producenci od lat mieli bardzo ograniczony dostęp do światowych rynków, głównie w wyniku nałożonych na ich kraj sankcji. Układ z 2015 roku nagle odblokował ten dostęp i dziś irańskie orzechy sprzedawane są bez przeszkód na całym świecie.

Wszystko to może się jednak w każdej chwili zmienić. W Iranie istnieje organizacja o nazwie Iran Pistachio Association, na czele której stoi Hojat Hassani Sadi, który uważa, że powrót do sankcji będzie jednocześnie powrotem do lat „niesprawiedliwej konkurencji”. Zwraca uwagę na to, że orzechy pistacjowe były nieodłączną częścią starożytnej Persji, a irańskie tradycje dotyczące tych orzechów szczycą się historią rzędu kilku tysięcy lat. Badania archeologiczne sugerują, że pistacje znane były w rejonie Zatoki Perskiej już siedem tysięcy lat p.n.e., choć na razie te wczesne ślady orzechów dotyczą terytorium dzisiejszego Iraku.

Tymczasem, jak podkreśla Sadi, pistacje pojawiły się w USA dopiero w latach 30. minionego stulecia. Drzewo pistacjowe na przełomie XIX i XX wieku uważane było w Ameryce za roślinę ogrodową i dopiero w roku 1929 pojawiły się pierwsze komercjalne plantacje. Amerykanie sprowadzali drzewa głównie z terenów dzisiejszej Syrii.

Dziś 90 proc. amerykańskich pistacji pochodzi z Kalifornii. Jednak do światowej kariery tego kalifornijskiego produktu zapewne nigdy by nie doszło, gdyby nie to, że w roku 1979 w Iranie miała miejsce muzułmańska rewolucja. W Teheranie przez wiele miesięcy więzieni byli pracownicy amerykańskiej ambasady, co spowodowało wprowadzenie sankcji przeciw Iranowi. Sankcje te były wielokrotnie zaostrzane i dotyczyły przede wszystkim dostępu irańskich przedsiębiorców do światowego systemu bankowości.

Rezultat był taki, że nawet w tych krajach, które nadal miały chęć kupowania w Iranie pistacji, import tego towaru w sensie finansowym był niezwykle trudny albo w ogóle niemożliwy. W tym samym czasie produkcja orzechów w USA dramatycznie wzrosła, podobnie zresztą jak ceny. Irańscy producenci zostali niemal zupełnie zmarginalizowani, a ich sytuacja zmieniła się dopiero w roku 2015.

Nic zatem dziwnego, że widmo ponownego wprowadzenia sankcji przeciw Iranowi spędza sen z powiek irańskim producentom pistacji, podczas gdy ich amerykańscy odpowiednicy w Kalifornii zacierają zapewne ręce. Z tego orzechowego konfliktu wynika jednak dość oczywisty fakt – porozumienie Iranu z Zachodem nie dotyczy bynajmniej tylko i wyłącznie kwestii zbrojeń nuklearnych. Istnienie lub nieistnienie tego układu może mieć bardzo wiele ubocznych konsekwencji, ważnych w taki czy innych sposób dla wszystkich sygnatariuszy, a głównie dla zwykłych ludzi, którzy na zniesieniu sankcji sporo skorzystali, a teraz obawiają się, że owe korzyści były tylko przejściowe i znikną na wiele następnych lat.

Andrzej Heyduk