Szukaj
Polub nas!

hol Harvey Weinstein fot Arnold Jerocki EPAHarvey Weinstein
(fot. Arnold Jerocki/EPA)
Kłopoty hollywoodzkiego producenta

Jeden z najbardziej znanych amerykańskich producentów filmowych, Harvey Weinstein, został oskarżony o molestowanie seksualne przez wiele aktorek, asystentek i innych współpracowniczek. Wśród rzekomych ofiar znalazła się nawet popularna aktorka Ashley Judd...

Pasmo sukcesów

67-letni Harvey Weinstein to gwiazda wśród hollywoodzkich producentów i szefów wytwórni filmowych. W 1979 r. wspólnie z bratem Bobem założył studio Miramax Films, które ma na koncie takie hity kina jak Pulp Fiction w reżyserii Quentina Tarantino, Clerks Kevina Smitha, Crying Game Neila Jordana, Sex, Lie and Videotape Stevena Soderbergha, Gangs of New York Martina Scorsese czy The Lord of the Rings Petera Jacksona. Od 12 obaj bracia przewodzą zarządowi The Weinstein Company. Studio Miramax Films zdobyło Oscara dla najlepszego filmu za Shakespeare in Love. Ma też na koncie siedem nagród Tony za wyprodukowanie różnych sztuk i musicali, w tym The Producers, Billy Elliot the Musical i August: Osage County.

Na ślubnym kobiercu Harvey Weinstein stawał dwa razy. Pierwszą żoną była jego asystentka Eve Chilton, z którą ożenił się w 1987 r. Rozwiedli się 17 lat później. Owocem tego związku są trzy córki: 22-letnia dziś Remy, 19-letnia Emma i 15-letnia Ruth. W 2007 r. poślubił angielską projektantkę mody i aktorkę, 41-letnią Georginę Chapman. Mają razem córkę, 7-letnią Indię Pearl, i syna Dashiella, który urodził się w 2013 r.

Poważne oskarżenia

Pierwsze zarzuty o molestowanie seksualne pod adresem Weinsteina pojawiły się dwa lata temu, ale szybko zostały oddalone. Wtedy mówiono, że producent dobierał się do 22-letniej aktorki, której nazwiska nie ujawniono. Autorami oskarżeń zdecydowanie większej wagi, które pojawiły się publicznie w minionym tygodniu, są dziennikarki New York Timesa, Jodi Kantor i Megan Twohey. Według nich producent dopuszczał się molestowania wielokrotnie w okresie 30 lat swojej kariery. Jego ofiarą miała paść m.in. Ashley Judd.

Aktorka oświadczyła, że kiedy niemal 20 lat temu kręciła nocne ujęcia do filmu Kiss the Girls, została zaproszona przez Weinsteina do hotelu Peninsula Beverly Hills. Do spotkania doszło w apartamencie producenta. Gdy się tam pojawiła, powitał ją rzekomo w szlafroku. Nie czuła się komfortowo. Chcąc jak najszybciej stamtąd wyjść, zamówiła płatki śniadaniowe, ponieważ wiedziała, że kelner przyniesie je szybciej niż jakiś ciepły posiłek. W pewnym momencie Weinstein miał ją zapytać, czy by go nie pomasowała. Odmówiła. Wtedy poprosił ją, by wybrała mu ubranie na dzień i by popatrzyła jak bierze prysznic. Ponownie odmówiła, gorączkowo rozmyślając, jak mogłaby uciec, nie obrażając przy tym tak ważnej w Hollywood postaci. W końcu zażartowała, że dotknie go, gdy on pomoże zdobyć jej Oscara.

W tym samym hotelu Weinstein miał zaproponować nowo zatrudnionej pracownicy The Weinstein Company, Emily Nestor, pomoc w rozkręceniu jej kariery, jeśli będzie z nim sypiać.

New York Times podał w szokującym raporcie i to, że w ramach ugody pozasądowej producent zapłacił Rose McGowan 100 tys. dolarów za „nieokreślony dokładnie incydent”, do którego doszło wkrótce po tym, jak ukończyła zdjęcia do swojego przełomowego występu w filmie Scream. Podobno nie był to jedyny raz, gdy Weinstein dogadał się z ofiarą swoich czynów. Takich spraw miało być osiem w okresie ostatnich trzech dekad. Dużą kwotę (nie ujawniono jej wielkości) otrzymała w 2015 r. włoska modelka Ambra Battilana, która oskarżyła hollywoodzkiego potentata o łapanie ją za piersi i wkładanie ręki pod spódnicę.

Zarzuty o molestowanie seksualne sformułowała pod adresem Weinsteina producentka pracująca w jego firmie, Lauren O’Connor. Nie wystraszyła się nazwiska szefa i zgłosiła sprawę kierownictwu kompanii. W oficjalnej notatce napisała, że w firmie panuje toksyczna atmosfera dla kobiet.

Reakcja

W oświadczeniu dla New York Timesa Weinstein stwierdził:

Zdaję sobie sprawę, że moje zachowanie w przeszłości w stosunku do koleżanek sprawiło wiele bólu. Szczerze za to przepraszam.

Doradca producenta przyrównał go do „starego dinozaura, który uczy się nowego stylu życia”. Zdradził też, że Harvey wziął sobie urlop, by na kozetce u terapeuty zmierzyć się z problemem. Tymczasem adwokatka-konsultantka Weinsteina, Lisa Bloom, oświadczyła, że jej przełożony „zaprzecza wielu oskarżeniom i twierdzi, iż są całkowicie fałszywe”. Sam oskarżony zapowiedział, za pośrednictwem znanego wśród hollywoodzkich gwiazd adwokata Charlesa Hardera, pozew przeciw New York Timesowi.

New York Times opublikował historię, która jest przesiąknięta fałszywymi oświadczeniami na temat Harvey Weinsteina. Opiera się ona głównie na plotkach i pełnym błędów raporcie, który obaliło dziewięciu różnych świadków. Najprawdopodobniej został on wykradziony z teczek pracowników. Przesłaliśmy NYT fakty i dowody, ale zostały one zignorowane. Przygotowujemy pozew sądowy o zniesławienie” – napisał Harder w e-mailu, którego treść jako pierwszy podał Hollywood Reporter.

Adwokat zapowiedział przy tym, że pieniądze pozyskane z odszkodowania zostaną przeznaczone na rzecz organizacji kobiecych.

Sprawa podzieliła Hollywood. Jedni publicznie potępili Weinsteina, inni nabrali wody w usta. Zdaniem reżysera Scotta Dickersona hollywoodzka elita zachowa dystans i nie wypowie się na temat producenta.

„A ja mam w d... jakiekolwiek reperkusje za potępienie gościa” – zaćwierkał na Twitterze Dickerson.

Z kolei reżyser i aktor Judd Apatow napisał do reportera Timesa, bez wspominania nazwiska Weinsteina: „Bogaci kupują ciszę podczas ugody pozasądowej. Klauzula poufności pozwala drapieżnikom ranić innych ludzi. Przez całe dekady. Ludzie dysponujący dużymi pieniędzmi płacą swoim ofiarom. Tak robił Trump, tak robił Cosby. Jeżeli ofiary akceptują gotówkę, oni robią to nadal”.

Po publikacji raportu szybko zareagowała Lena Dunham, aktorka i reżyserka, która często zabiera głos w sprawach dotyczących praw kobiet.

„Kobiety, które zdecydowały się opowiedzieć o molestowaniu przez Harvey Weinsteina, zasługują na nasz podziw. To nie jest ani zabawne, ani proste. To czysta odwaga” – napisała na Twitterze.

Piotr Szymański