Szukaj
Polub nas!

siedzenia fot Pixabay(fot. Pixabay)Kontrowersje na wokandzie

Amerykański sąd apelacyjny wydał ostatnio dość interesującą decyzję. Uznał mianowicie, że rząd federalny ma obowiązek ustalania reguł dotyczących szerokości foteli w samolotach pasażerskich oraz odległości pomiędzy rzędami krzeseł. Jest to wynik procesu wytoczonego przez grupę o nazwie Flyers Rights, zdaniem której postępowanie poszczególnych linii lotniczych jest skandaliczne i wymaga federalnej regulacji…

W praktyce werdykt ten oznacza, że agencja FAA będzie musiała jasno sprecyzować przepisy dotyczące samolotowych foteli. Dotychczas rząd federalny nie chciał się w to mieszać, uważając, że jest to kwestia decyzji podejmowanych przez prywatne towarzystwa lotnicze, w „uzgodnieniu” z klientami, czyli pasażerami. Jednak w praktyce jest tak, iż decyzje tego rodzaju podejmowane są samowolnie i bez żadnych konsultacji, co niesie ze sobą dość zaskakujące rezultaty.

Jak wynika ze statystyk, w ciągu ostatniej dekady szerokość foteli w amerykańskich samolotach pasażerskich skurczyła się z 18,5 cala (47 cm) do 17 cali (44 cm). Zdaniem działaczy z Flyer’s Rights stwarza to dodatkowe zagrożenia dla pasażerów, szczególnie jeśli chodzi o sprawną ewakuację samolotów. Nieustannie zmniejszająca się przestrzeń dostępna w samolotach sprzyja też powstawaniu różnych problemów medycznych, szczególnie u starszych wiekiem podróżnych. Chodzi przede wszystkim o występowanie skrzepów w naczyniach krwionośnych kończyn.

Dane dotyczące niektórych przewoźników mogą z pewnością budzić pewne zaniepokojenie. Linie Spirit Airlines zmniejszyły w ubiegłym roku dystans dzielący nagłówek fotela od następnego w rzędzie krzesła do 28 cali (71 cm), co daje wręcz mikroskopijną przestrzeń zwaną legroom. Natomiast na początku tego roku okazało się, iż szefowie American Airlines zamierzali zamówić nowe maszyny Boeing 777, w których odległość między fotelami z tyłu samolotu miała wynosić 29 cali (74 cm), co umożliwiłoby dodanie jednego rzędu w klasie biznesowej. Jednak szef AA, Doug Parker, pod naporem powszechnej krytyki wycofał się z tego zamiaru. Ostatnie rzędy dzielić będzie odstęp 30 cali (76 cm), ale i tak będzie to mniej niż w samolotach, które już znajdują się w eksploatacji.

Motywacja działania linii lotniczych jest oczywista. Chodzi o załadowanie na pokład jak największej liczby pasażerów w celu maksymalizacji zysków. Sędzia Patricia Millett ze wspomnianego sądu apelacyjnego stwierdziła, że w USA mamy do czynienia ze zjawiskiem „magicznego zwężania się foteli samolotowych” i to w obliczu faktu, że Ameryka staje się coraz bardziej krajem ludzi otyłych. Sąd zauważył z przekąsem, że jak tak dalej pójdzie, wkrótce w przeciętnym fotelu samolotowym siadać będą mogli wyłącznie ludzie bardzo chudzi, których jest coraz mniej.

Szefowie FAA na razie nie zdradzili, w jaki sposób zamierzają zareagować na decyzję sądu. Tymczasem linie lotnicze nadal robią swoje. United Airlines mają rzekomo poddać swoją flotę maszyn Boeing 777 rekonfiguracji w taki sposób, że w klasie ekonomicznej w jednym rzędzie będzie 10, a nie 9 foteli. Pozwoli to na dodanie prawie 100 miejsc w samolocie. Zabieg ten wymagać będzie oczywiście zmniejszenia szerokości foteli. Mówi się też o redukcji grubości oparć, co ma przynieść dodatkowe oszczędności, jeśli chodzi o miejsce na pokładzie.

Przedstawiciele United na razie odmawiają jakichkolwiek komentarzy. Warto jednak podkreślić, że w roku 2013 linie te zaczęły instalować w swoich samolotach nowe fotele z cieńszymi oparciami, mimo że ponad 80 proc. testujących je pasażerów uznało te siedziska za znacznie mniej wygodne. Wtedy przedstawiciele linii twierdzili, iż pasażerowie do nowych foteli szybko się przyzwyczają i będą o nich mieli o wiele lepsze opinie. Prognoza ta na razie nie bardzo się jednak potwierdziła.

Opisywane zjawiska nie ograniczają się bynajmniej tylko do amerykańskich przewoźników. Niemal wszystkie nowe samoloty Boeing 777 sprzedawane są obecnie z 10 miejscami w każdym rzędzie klasy ekonomicznej. Maszyny tego rodzaju używane są już przez Emirates, Air France, Air Canada i Air New Zealand. Początkowo przedstawiciele United Airlines twierdzili, że nie mogą się zgodzić na 17-calowe fotele, gdyż nie gwarantowałyby one odpowiedniego komfortu podróżowania na dłuższych trasach. Obecnie jednak wszystko wskazuje na to, że szefowie United zmienili zdanie.

W Kongresie już wielokrotnie zgłaszane były propozycje regulacji szerokości foteli w samolotach pasażerskich oraz odległości między poszczególnymi rzędami. Jednak obecnie w Waszyngtonie dominują nastroje przeciwne jakimkolwiek regulacjom federalnym, a zatem na nowe przepisy na razie nie ma co liczyć. Decyzja sądu apelacyjnego oznacza tylko tyle, iż agencja FAA zostanie zmuszona do ponownego przyjrzenia się tej sprawie i ewentualnego opracowania jakichś federalnych standardów.

Liczne organizacje konsumenckie coraz natarczywiej domagają się reakcji ze strony władz. Twierdzą one, iż latanie w USA samolotami staje się na tyle uciążliwe, że przestaje mieć sens oraz naraża pasażerów na dodatkowe niebezpieczeństwa. Ludzie szukający szerszych foteli mogą liczyć już tylko na Japan Airlines i Singapore Airlines, których fotele mają 19 cali (48 cm) szerokości. A w polskich samolotach? W Boeingach 737 jest 18 cali, natomiast w Dreamlinerach już tylko 16,9. Oczywiście wszystkie te dane dotyczą najtańszych biletów. W klasie pierwszej i biznesowej rozmiarami foteli raczej nikt się nie musi przejmować.

Krzysztof M. Kucharski