Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

drones1 WikipediaDron MQ9 – Reaper stosowany przez Pentagon
(Fot. Wikimedia Commons)
Drony w natarciu

Wszyscy są zgodni co do tego, że w niedalekiej przyszłości bezzałogowe samoloty, czyli tzw. drony, wejdą do powszechnego użytku i będą stosowane nie tylko w celach wojskowych, ale również czysto cywilnych. Brak jest jednak zgody co do tego, w jaki sposób latanie tych obiektów winno być regulowane i czy konieczne są nowe ustawy, które by taką regulację wprowadzały...

Problematyka ta ostatnio nabrała dodatkowego znaczenia, ponieważ amerykańska agencja FAA poinformowała, że o mało co nie doszło do zderzenia w powietrzu samolotu pasażerskiego z dronem. Wydarzenie to miało miejsce 22 marca, kiedy maszyna linii American Airlines znalazła się nad miastem Tallahassee na Florydzie w bezpośredniej bliskości niewielkiego, zdalnie sterowanego drona. W pewnym momencie samolot znalazł się w odległości 765 jardów od tego obiektu, co uważane jest za tzw. close call, czyli niebezpieczne zbliżenie się do siebie dwóch obiektów latających.

Pilot zeznał po tym incydencie, iż dron był tak blisko, że zderzenie wydawało się nieuniknione. Samolot poddano nawet oględzinom, by sprawdzić, czy do kolizji istotnie doszło, ale okazało się, że nie było żadnych śladów zderzenia.

Wydawać by się mogło, iż ewentualna kolizja z niewielkim obiektem latającym nie powinna być aż tak groźna. Jest jednak zupełnie inaczej. Przy dużych prędkościach komercjalnych odrzutowców uderzenie w jakikolwiek kawałek metalu może mieć katastrofalne następstwa, nie mówiąc już o tym, iż dron może zostać wessany do silnika samolotu, z równie katastrofalnym skutkiem. Wystarczy przypomnieć słynny incydent z samolotem US Airways startującym z Nowego Jorku. Do silników tej maszyny wpadło kilkanaście gęsi, co spowodowało całkowitą utratę napędu i zmusiło pilota do lądowania w rzece Hudson. Na szczęście w tym akurat przypadku wydarzył się niemal cud i nikt nie zginął.

Specjaliści przestrzegają, że prędzej czy później może dojść do tragedii, jeśli FAA nie zajmie się tym problemem. Na razie jest tak, że niemal każdy, w tym również osoba prywatna, może posiadać i używać drona, gdyż z prawnego punktu widzenia nie ma w tym niczego nielegalnego. Wprawdzie FAA zakazuje stosowania dronów w celach komercjalnych w amerykańskiej przestrzeni powietrznej, ale to znaczy niewiele, gdyż pozwala na loty dronów bez żadnego konkretnego celu, np. w ramach różnych eksperymentów.

Problem nie polega tylko na niebezpieczeństwie zderzeń z samolotami. Drony czasami po prostu spadają na ziemię, np. w wyniku awarii baterii. W ubiegłym roku incydent taki miał miejsce w Richmond w stanie Wirginia, kiedy to niewielka, zdalnie sterowana maszyna spadła na tłum ludzi oglądających amerykańską wersję „biegu z bykami”, organizowaną co rok w hiszpańskim mieście Pamplona. W wyniku tego wypadku kilka osób zostało rannych.

Prędzej czy później FAA będzie zmuszona do podjęcia jakichś decyzji, tym bardziej że niektóre amerykańskie koncerny, takie jak Google i Amazon, rozważają stosowanie dronów do celów czysto komercjalnych, np. jako maszyny dostarczające nabywcom kupowane w Sieci towary.

drones2 WikimediaDron Aeryon Scout – potencjalny prekursor pojazdu,
o którego wykorzystaniu myśli firma Amazon.
(Fot. Wikimedia Commons)
Nieco inaczej jest w Europie. Komisja Europejska opublikowała niedawno projekt jednolitych regulacji dotyczących użytkowania bezzałogowych maszyn przez użytkowników cywilnych na obszarze całej Unii. Podstawowym celem tych nowych regulacji jest ochrona praw mieszkańców Unii Europejskiej.

Zakres przepisów obejmuje stworzenie jednolitego, rygorystycznego systemu certyfikatów bezpieczeństwa dla systemów bezzałogowych, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony kanałów przesyłu danych wykorzystywanych do sterowania bezzałogowcami. Uregulowane zostaną też kwestie ochrony prywatności danych zbieranych za pomocą systemów bezzałogowych.

W opinii wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej, Sima Kallasa, drony mogą i powinny być szeroko stosowane w cywilnej gospodarce, między innymi do monitorowania ważnych elementów infrastruktury (dróg, mostów, lotnisk, itd.), badania skutków katastrof naturalnych czy opryskiwania pól uprawnych.

Dość zaskakujące są prognozy władz Unii jeśli chodzi o zakres stosowania dronów w przyszłości. Według szacunków KE, w ciągu najbliższych 10 lat systemy bezzałogowe mogą stanowić aż 10 proc. rynku lotniczego, co równa się obrotom rzędu 15 miliardów euro rocznie.

Również Europejska Agencja Obrony (EDA) prowadzi szeroko zakrojone badania dotyczące przyszłości bezzałogowców. Skupiają się one się między innymi na wypracowaniu jednolitych kryteriów dopuszczenia wojskowych dronów do lotów w cywilnej przestrzeni powietrznej.

Wynika stąd, że Unia Europejska jest o wiele bardziej zaawansowana w tej problematyce niż Stany Zjednoczone. Po tej stronie Atlantyku wszelkie inicjatywy dotyczące dronów zwykle grzęzną w lawinie protestów i kontrprotestów oraz dyskusji czysto politycznych. Jednak czas podjęcia konkretnych decyzji nieuchronnie nadchodzi, o czym wszyscy doskonale wiedzą.

Krzysztof M. Kucharski