Szukaj
Polub nas!

trzesienia fot Pixabay(fot. Pixabay)Kataklizmy w nowym roku

Prognozy naukowców na nowy rok nie napawają optymizmem. Ich zdaniem w 2018 r. Ziemię nawiedzą potężne trzęsienia ziemi, które mogą dotknąć miliard ludzi mieszkających w rejonach tropikalnych. Wszystko to z powodu wolniejszej rotacji naszej planety wokół własnej osi, będącej konsekwencją sił pływowych działających między Ziemią a Księżycem...
 Spowolniony obrót Ziemi

Obrót Ziemi wokół własnej osi spowalnia z powodu sił grawitacyjnych działających między naszą planetą a Księżycem. W tym przypadku są one nazywane siłami pływowymi. Strona Ziemi najbliższa swojemu naturalnemu satelicie odczuwa tę siłę najbardziej, podczas gdy strona leżąca najdalej – najmniej. Duża różnica w przyciąganiu grawitacyjnym „rozciąga” Ziemię, co powoduje, że oceany po jej przeciwnych stronach wybrzuszają się wzdłuż osi Ziemia-Księżyc. Powstają ogromne fale o długości rzędu rozmiaru basenu oceanicznego, które sprawiają, że odległość Ziemi od Księżyca może w ciągu roku zmienić się o 1,5 cala. Księżyc przyciąga je ku sobie, co w konsekwencji powoduje powstanie tarcia pływowego i prowadzi do spowolnienia rotacji naszej planety. Choć prędkość rotacji nie malała na przestrzeni wieków równomiernie, to dzień wydłużał się każdego roku średnio o 15-25 milionowych części sekundy (zmianę można było zauważyć tylko dzięki zegarom atomowym). W okresie 100 lat nasza planeta zwalnia o ok. 1,4 milisekundy. Dzięki tej informacji można wyliczyć, że w epoce dinozaurów doba na Ziemi była krótsza o godzinę niż obecnie.

Zdaniem dr. Rogera Bilhama z Uniwersytetu Kolorado w Boulder i dr Rebeki Bendics z Uniwersytetu Montany, nawet tak minimalna dobowa zmiana rotacji ma poważne konsekwencje – może zwiększać aktywność sejsmiczną. Według uczonych, pod wpływem zmiany trzęsienia ziemi są silniejsze i większa jest częstotliwość ich występowania.

– Korelacja pomiędzy rotacją Ziemi a trzęsieniem ziemi jest silna i sugeruje, że w przyszłym roku nastąpi wzrost liczby intensywnych trzęsień sejsmicznych – twierdzi dr Bilham.

Swoje badania i spostrzeżenia uczony zaprezentował wraz z dr Bendics na spotkaniu naukowców zrzeszonych w ramach Geological Society of America. Choć uczeni nie wiedzą dokładnie, dlaczego tak się dzieje, to uważają, że nawet minimalne zmiany w prędkości obrotu Ziemi powodują zmianę kształtu zbudowanego z żelaza i niklu wewnętrznego rdzenia naszej planety. Tłumaczą, że w takich okresach płaszcz Ziemi nieco bardziej przylega do skorupy, co zmienia sposób, w jaki płynie zewnętrzny rdzeń, na którym spoczywają tektoniczne płyty Ziemi.

– Spowolnienie obrotu Ziemi wokół własnej osi można porównać do łyżwiarki wykonującej piruety. Wraz ze spadkiem prędkości obrotowej kurczy się średnica równika. Maleje zatem „talia” Ziemi, ale rozmiar jej ubrania, czyli płyt tektonicznych, pozostaje taki sam. W rezultacie sąsiadujące ze sobą płyty tektoniczne zaczynają się „miąć”. Jeśli w tym momencie istnieją już aktywne uskoki, to takie maleńkie zmiany w kształcie Ziemi są wystarczające, by ruszyć „lawinę” – tłumaczył dr Bilham.

Naukowcy odkryli pięć okresów w minionym stuleciu, kiedy trzęsienia ziemi występowały częściej i były silniejsze niż w innym czasie. Przy tych pięciu okazjach doszło do 25-30 proc. wzrostu liczby trzęsień ziemi o sile 7 lub więcej stopni w skali Richtera. Stwierdzili również, że zbiegało się to z czasem wolniejszego obrotu Ziemi.

– W przyszłym roku zobaczymy znaczny wzrost liczby silnych trzęsień ziemi. W tym roku nie było źle. Zanotowaliśmy tylko sześć poważnych trzęsień ziemi. W 2018 r. może ich być dwadzieścia, a nawet więcej – ostrzega dr Bilham.

Od 1990 r. więcej niż 80 proc. trzęsień ziemi o sile 7 stopni w skali Richtera – do których doszło na granicy płyty tektonicznej wschodnich Karaibów – miało miejsce w okresie pięciu lat od czasu maksymalnego spowolnienia obrotu Ziemi. W czasie takich okresów co roku może dochodzić do 30 silnych wstrząsów tektonicznych. Poza nimi średnia liczba tych geologicznych wydarzeń wynosi 15.

– Ziemia daje nam 5-letni okres „zapowiedzi” przyszłych trzęsień ziemi. Po raz ostatni zaczęła wolniej obracać się wokół własnej osi ponad cztery lata temu – powiedział dr Bilham.

Zdaniem amerykańskich naukowców częstotliwość występowania trzęsień zwiększa się średnio co 32 lata. Jeśli ich prognoza się sprawdzi, w 2018 r. liczba wstrząsów tektonicznych może wzrosnąć nawet trzykrotnie. Najbardziej zagrożone rejony Ziemi leżą między 10°N a 30°S szerokości geograficznej. Są one zamieszkiwane przez około miliard ludzi.

 Sceptycyzm innych naukowców

Wielu geologów podchodzi do odkrycia dr. Bilhama i dr Bendics z dużym sceptycyzmem. Niektórzy twierdzą, że korelacja między zjawiskiem trzęsienia ziemi a rotacją Ziemi jest przypadkowa.

– Była to tylko konferencyjna prezentacja, podczas której autorzy przedstawili wstępne tezy. Nie jest to badanie, które recenzowali inni naukowcy, więc nie możemy go ocenić – powiedział kierownik ds. komunikacji GNS Science, John Callan.

– Prawdą jest, że w obrębie ostatnich 100 lat mieliśmy okresy wzrostu silnych trzęsień ziemi. Ale jeżeli poszukać korelacji z innymi naturalnymi zjawiskami, można również znaleźć wiele innych interesujących powiązań – dodał.

Wyniki badania opublikowane zostały tuż po trzęsieniu ziemi o sile 7,3 stopnia w skali Richtera (pomiaru dokonały amerykańskie służby geologiczne USGS), do którego doszło na górzystych terenach na pograniczu Iranu i Iraku. W jego wyniku zginęło co najmniej 400 osób, a ponad 6 tysięcy zostało rannych. Największe straty zanotowano po stronie Iranu. Epicentrum znajdowało się 19 mil na południowy zachód od miasta Halabdża w prowincji As-Sulajmanijja w irackim Kurdystanie. W czasie kataklizmu większość ludzi przebywała w domach. Według irańskiego centrum sejsmologicznego w Teheranie po głównym trzęsieniu ziemi nastąpiło ponad 100 słabszych wstrząsów wtórnych.

Marcin Nowak