Szukaj
Polub nas!

dzinsy fot Pixabay(fot. Pixabay)Rewolucja w dżinsach

W swoim czasie słynny projektant mody Yves Saint Laurent powiedział, iż w życiu żałuje tylko jednego – że nie wymyślił dżinsów. Zaszczyt wynalezienia wszechobecnych dziś spodni przypadł w udziale firmie Blue Bell Overall Company, która później zmieniła się w markę Wrangler. Co więcej, swoistym bohaterem początkowego okresu produkcji dżinsów był polski krawiec Bernard Lichtenstein, który urodził się w Łodzi, a w USA znany był przez wiele lat jako „Rodeo Ben” i „polski kowboj”...

W roku 1919 w mieście Greensboro w stanie Północna Karolina powstała firma Blue Bell Overall Company, która produkowała odzież roboczą. Założył ją C.C. Hudson, który w roku 1897 przybył do Greensboro z rodzinnego Tennessee. Miał wtedy 20 lat i chciał się jakoś „zaczepić” w szybko rozwijającym się przemyśle tekstylnym. Na początek znalazł pracę w fabryce kurtek, w której zajmował się przyszywaniem guzików za 25 centów na godzinę. Gdy jednak jego pracodawca zbankrutował, Hudson kupił wraz z grupą wspólników kilka maszyn do szycia, wynajął niewielki lokal nad sklepem spożywczym i zarejestrował własną firmę.

Początkowo firma Blue Bell Overall Company nie notowała na swoim koncie większych sukcesów. Zmieniło się to jednak w roku 1943, kiedy Hudson zakupił Casey Jones Work-Clothes Company i wszedł tym samym w posiadanie mało używanej marki – Wrangler. Trzy lata później firma nawiązała ścisłą współpracę z organizatorami konkursów rodeo i zatrudniła łódzkiego krawca, który zaprojektował spodnie przeznaczone dla uczestników tego rodzaju występów.

W roku 1947 świat ujrzał po raz pierwszy dżinsy Wrangler, które wtedy oznaczone były symbolem 13MWZ. Sprzedawane są do dziś i cieszą się niesłabnącą popularnością. Ich główną cechą jest to, że są stosunkowo sztywne i nie kurczą się po praniu. Reszta to już historia. W roku 1962 dżinsy wkroczyły z powodzeniem na rynek europejski, a potem podbiły cały świat. Dziś co piąta sprzedawana para spodni tego rodzaju jest produktem firmy Wrangler. Marka stała się swoistym symbolem Ameryki i nabrała niemal kultowego znaczenia w latach 70.

A co z „polskim kowbojem”? Bernard przybył do USA wraz z żoną Różą i dziećmi na pokładzie okrętu SS Kościuszko, który kursował na trasie Gdynia–Nowy Jork. W wieku 43 lat nie miał grosza przy duszy, ale marzył o tym, że Ameryka da mu szansę na nowe, pomyślne życie. W Polsce czytał z zapałem powieści Karola Maya i śnił o otwartych przestrzeniach tzw. Dzikiego Zachodu. Jednak jego pierwsze kroki na amerykańskiej ziemi miały miejsce tuż po Wielkiej Depresji, z której Ameryka dopiero zaczynała się otrząsać. Oczywiste było to, że początki Bena w USA będą trudne.

Jeszcze na pokładzie statku Ben słyszał od innych, oż największe szanse zatrudnienia dla krawców są w Filadelfii. Jego zakład krawiecki w Łodzi, odziedziczony po ojcu, nigdy nie przyniósł mu większych zysków, mimo że Lichtenstein był doskonałym fachowcem. W Filadelfii podobny zakład też początkowo słabo prosperował, ale pewnego dnia zjawił się u niego impresario pokazów rodeo, który pilnie potrzebował kilku kolorowych koszul dla swoich jeźdźców. Ben pracował całą noc i wykonał zadanie, a jego koszule zachwyciły nabywcę. Jego zakład zaczął być znany w kręgach „kowbojskich”. W roku 1945 pojawił się w nim nawet słynny piosenkarz country Gene Autry.

W ten sposób „Rodeo Ben” wzbudził zainteresowanie swoją osobą C.C. Hudsona. Lichtenstein pracował dla koncernu Wrangler praktycznie do końca życia. Zmarł w roku 1979, a jego stylizowany wizerunek widnieje na etykietach przyczepianych do tylnej kieszeni dżinsów. Dziś dżinsy sprzedawane są w bardzo wielu odmianach i kolorach. Pewne jest jednak to, że Ben byłby zadowolony z najnowszych pomysłów jego dawnego pracodawcy. Jesienią ubiegłego roku projektanci Wranglera zaprezentowali nowy styl spodni o nazwie Body Bespoke. Na razie jest to odzież wyłącznie dla pań, ale w przyszłości ma być również dostępna dla mężczyzn.

O ile krawiec z Łodzi projektował swoje spodnie w skromnym zakładzie krawieckim, dżinsy w stylu Body Bespoke to wynik wieloletnich badań. Wiceszef koncernu Wrangler, Theo Van den Hoff, twierdzi, że jego zespół współpracował z naukowcami z University of California, którzy precyzyjnie zaprojektowali każdy szczegół dżinsów, a przede wszystkim odpowiednie rozmieszczenie kieszeni i szwów. Ponadto dżinsy zostały zaprojektowane w ten sposób, że można je znacznie lepiej dopasować do niemal każdej figury.

Każdy konkretny styl oferowany jest w 11 różnych rozmiarach, które nie są jednak tradycyjnym zestawem dwóch liczb (talia i długość nogawki), lecz w pewnym sensie są skomputeryzowanym obrazem figury potencjalnego nabywcy. Szefowie Wranglera uważają, iż czasy są takie, że trudno jest dziś mówić o „typowych rozmiarach”.

Niektórzy sądzą, że to prawdziwa rewolucja, nie tylko jeśli chodzi o dżinsy, ale w ogóle o odzież, której standardowe rozmiary coraz mniej przystają do całej gamy ludzkich gabarytów. Przed laty Bernard szył swoje pierwsze spodnie i koszule na szwajcarskiej maszynie do szycia Bernina, na którą jeszcze w Łodzi wydał wszystkie swoje oszczędności i którą przywiózł ze sobą do USA. Dziś produkcja dżinsów to niezwykle skomplikowany biznes, który wymaga zaangażowania wielu fachowców i bardzo nowoczesnego sprzętu.

Andrzej Malak