Szukaj
Polub nas!

Squanto fot Wikipedia(fot. Wikipedia)Cichy bohater 

Kiedy rozważamy tradycję Święta Dziękczynienia (Thanksgiving Day), przeważnie mówi się o pierwszych imigrantach z Europy, ich trudnej drodze za ocean i jeszcze trudniejszych początkach w Nowym Świecie. Rzadko wspomina się człowieka, bez którego przybyli nie zdołaliby nawiązać kontaktów z tubylcami i uzyskać od nich pomocy. Był nim Squanto, członek plemienia Patuxet, który poznał język angielski dzięki wcześniejszym kontaktom z brytyjskimi podróżnikami...

Mordercza podróż i uczta

Kiedy opuszczali ojczystą Anglię, uciekając przed prześladowaniami religijnymi w XVII wieku, grupa członków Angielskiego Kościoła Separatystycznego pożeglowała do Niderlandów (dziś Holandia), które uchodziły wtedy za najbardziej tolerancyjny kraj na świecie. Tam purytanie, bo do tej gałęzi swego Kościoła należeli, znaleźli to, czego szukali, w Leyden. Jednak nie bardzo przypadł im do gustu holenderski, jak mówili, bezbożny styl życia. Gdy więc tylko wynegocjowali z londyńską kompanią handlową sfinansowanie podróży do Ameryki, postanowili jak najszybciej wyruszyć w drogę.

Statek – mały drewniany żaglowiec Mayflower – wypłynął w rejs z angielskiego portu Plymouth 6 września 1620 r. Poza 30 członkami załogi, na jego pokładzie znalazło się 44 purytanów, zwanych Saints (Święci), i 68 innych osób skuszonych obietnicą prosperity i własności ziemskiej w Nowym Świecie. Tych ostatnich nazwano Strangers (Obcy). Mordercza podróż trwała 66 dni i obfitowała w coraz to nowe problemy.

Najpierw przez pierwsze dwa miesiące ostro kłócili się ze sobą Święci i Obcy. Potem w statek uderzyły z zachodu silne wiatry. Doszło do rozluźnienia konstrukcji i jej rozszczelnienia, w rezultacie czego do środka zaczęła dostawać się morska woda. Znacznie pogorszyły się warunki sanitarne. Na domiar złego zaczęło brakować jedzenia. Przemoknięci i zmarznięci pasażerowie słabli z dnia na dzień. Ostatecznie zmarły dwie osoby, a wiele kobiet i dzieci poważnie się rozchorowało. Ci, którzy jeszcze dysponowali jakąś siłą, 11 grudnia zrzucili kotwicę w zatoce Plymouth, w okolicach Cape Cod w stanie Massachusetts. Samo miejsce lądowania nazywa się dziś Plymouth Rock.

Pierwsza zima na nowym lądzie była brutalna. Z powodu głodu, zimna i osłabienia koloniści padali jak muchy. Pierwszej wiosny dożyła mniej niż połowa (tylko 46 ze 102 pielgrzymów). Ocaleni swoją przyszłość widzieli w czarnych barwach. Nadzieje odżyły, gdy w marcu na terenie osiedla pojawili się Indianie, z których jeden, niejaki Samoset z plemienia Abenaki, pozdrowił ich po angielsku. Kilka dni później powrócił z innym czerwonoskórym. Był to Squanto, członek plemienia Patuxet, który znał język angielski jeszcze lepiej. To on podjął się tłumaczenia rozmów między kolonistami a wodzem plemienia Wampanoagów, Massasoitem.

Wódz Massasoit zezwolił przybyszom na osiedlenie się w opuszczonych w wyniku epidemii wioskach, w zamian za wsparcie w konflikcie z Narragansettami (jedno z najpotężniejszych plemion indiańskich na obszarze południowej Nowej Anglii, które dziś zamieszkuje stan Rhode Island nad brzegami Zatoki Narragansett). Co więcej, kazał swoim ludziom dostarczyć przybyszom zapasów jedzenia, gdy ich własne się skończyły. To pozwoliło im przeżyć do jesieni.

Po wyjątkowo obfitych żniwach koloniści urządzili wielką ucztę, na którą zaprosili 91 Indian. Świętowano przez trzy tygodnie, w okresie między 21 października i 11 listopada 1621 r. Impreza miała bardziej charakter tradycyjnych angielskich obyczajów dożynkowych niż obchodów dziękczynnych. W czasie uczt, zabaw i wypoczynku koloniści mogli porozumiewać się z czerwonoskórymi głównie dzięki i za pośrednictwem Squanto.

Niezwykłe losy Squanto

Squanto, znany również jako Tisquantum, przyszedł na świat około 1580 r. w pobliżu Plymouth w stanie Massachusetts. Był członkiem plemienia Patuxet, które zajmowało obszar obejmujący dzisiejsze stany Massachusetts i Rhode Island. Niewiele wiadomo na temat wczesnych lat jego życia, natomiast późniejsze losy były dość niezwykłe. Panuje przekonanie, że w 1605 r. Squanto został schwytany – wraz z czterema innymi Indianami – na wybrzeżu Maine przez kapitana George’a Weymoutha. Zadaniem kapitana była eksploracja wybrzeża Maine i Massachusetts. Wyznaczył mu je właściciel Plymouth Company, sir Ferdinando Gorges. On też pokrył wszelkie koszty związane z podróżą. Weymouth zdecydował, by pojmanych Indian zabrać ze sobą do Anglii i pokazać ich finansującym jego zamorskie wyprawy rodakom.

Squanto zamieszkał z Gorgesem, który nauczył go języka angielskiego, po czym zrobił z niego tłumacza. Squanto wrócił do swojej ojczyzny w 1614 r. Towarzyszył w drodze angielskiemu podróżnikowi Johnowi Smithowi, służąc mu za przewodnika. Na miejscu ponownie został schwytany, tym razem przez innego angielskiego podróżnika, Thomasa Hunta. Ten nie miał jednak względem niego tak szlachetnych zamiarów jak poprzednik i sprzedał go w niewolę w śródziemnomorskim porcie Malaga w Hiszpanii. Indianin zdołał jednak uciec.

Przez jakiś czas Squanto mieszkał z zakonnikami. W 1619 r. wrócił w ojczyste strony. Gdy dotarł do miejsca, gdzie wcześniej mieszkali jego współbracia, przeżył szok. Okazało się, że całe plemię Indian Patuxet wymarło z powodu ospy wietrznej. Osamotniony przyłączył się do pobliskiego plemienia Indian Wampanoags.

Rok po uczcie dziękczynnej z kolonistami, w trakcie której odegrał tak wielką rolę, Squanto pogłębił zaufanie pielgrzymów, gdy pomógł im odnaleźć zaginionego chłopca oraz nauczył ich, jak uprawiać kukurydzę oraz łowić węgorze i polować na łosie. Znajomość języka angielskiego i zwyczajów Europejczyków zyskała mu też duży prestiż u ziomków. Aby jeszcze bardziej wzmocnić swoją pozycję wśród innych grup indiańskich, opowiadał – z ogromną przesadą – że wśród kolonistów ma niesamowity posłuch. Posunął się do tego, iż zdradził im „w najgłębszej tajemnicy”, że Anglicy mają specjalne magazyny w ziemi, w których zgromadzili zarazki dżumy i że zamierzają je uwolnić, gdyby coś poszło nie po ich myśli. Oczywiście była to czysta fantazja.

Ponieważ bardzo dobrze znał język angielski, gubernator William Bradford mianował go indiańskim emisariuszem. Squanto zmarł z powodu wysokiej gorączki, której nabawił się jako przewodnik Bradforda w czasie ekspedycji po Cape Cod, w listopadzie 1622 r. w Chatham.

Dorota Feluś