Szukaj
Polub nas!

selfie fot Wikipedia„Selfie” niezidentyfikowanej
kobiety. Pani ta sfotografowała
samą siebie w lustrze ok. 1900 r.
(fot. Wikipedia)
Narcyzm XXI wieku

Jednym z najbardziej intrygujących trendów technologicznych 2015 roku stała się globalna epidemia robienia sobie samemu (lub samej) zdjęć przy pomocy smartfonów. Jak nigdy przedtem w historii naszej cywilizacji ludzie oddają się dość narcystycznemu hobby „samoobsługowego” uwieczniania się na niezliczonych fotografiach. Zjawisko to niesie ze sobą pewne zaskakujące konsekwencje...

W roku 1839 amerykański pionier fotografii Robert Cornelius zrobił dagerotyp, który przedstawiał jego własną osobę. W tamtych czasach było to zadanie dość trudne. Fotograf zdjął przykrywkę z obiektywu swojego aparatu, pobiegł do krzesła, usiadł na nim i pozostawał w bezruchu przez nieco ponad minutę. Następnie pobiegł z powrotem do aparatu i ponownie zakrył obiektyw. W ten sposób powstało niezbyt ostre zdjęcie, które było zresztą jedną z pierwszych w historii fotografii człowieka.

Cornelius nie mógł wiedzieć, że w ten sposób stał się również pionierem tzw. „selfies”, czyli fotograficznych autoportretów. Dla niego był to eksperyment, który powiódł się tylko częściowo. Znacznie później, bo w roku 1900, na amerykańskim rynku pojawił się aparat o nazwie Kodak Brownie, który spowodował, iż robienie sobie zdjęć stało się znacznie łatwiejsze. Aparat był w miarę poręcznym pudłem, które można było ustawić na stole lub statywie przed lustrem. Następnie fotograf robił przy pomocy tego sprzętu zdjęcie swojego lustrzanego odbicia. Rosyjska księżniczka Anastazja Nikołajewna w wieku 13 lat w ten właśnie sposób sfotografowała sama siebie, a portret wysłała następnie swojej przyjaciółce. Stała się tym samym pierwszą nastolatką, która zrobiła sobie „selfie”.

W roku 1966 amerykański astronauta Buzz Aldrin zrobił sobie sam zdjęcie w czasie spaceru kosmicznego podczas misji załogowej Gemini 12. Misja ta stanowiła zakończenie programu Gemini, który był wstępem do lotów statków kosmicznych Apollo.

Samego słowa „selfie” jako pierwszy użył w roku 2002 Karl Kruszelnicki na australijskim forum internetowym. Nieco wcześniej, również w Australii, powstała sieciowa witryna, której użytkownicy mogli umieszczać swoje fotograficzne autoportrety, choć wtedy były to jeszcze zdjęcia robione przede wszystkim przez aparaty jednorazowego użytku. Po roku 2005 „selfies” były przez jakiś czas domeną takich serwisów internetowych jak MySpace. Jednak późniejsza dominacja serwisu Facebook, utrzymująca się do dziś, spowodowała, iż ludzie masowo robią sobie teraz zdjęcia przy użyciu coraz bardziej zaawansowanych smartfonów, a następnie umieszczają je niemal natychmiast w Sieci. Przełomem stał się rynkowy debiut w 2010 roku telefonu iPhone 4, dającego możliwość robienia zdjęć „na wyciągnięcie ręki” przy użyciu wbudowanej kamery o dużej rozdzielczości i szerokim polu widzenia. Już pod koniec roku 2012 tygodnik Time uznał, że słowo „selfie” jest jednym z najważniejszych dodatków do języka angielskiego. Rok później sondaż przeprowadzony w Australii wykazał, że 2/3 obywatelek tego kraju w wieku od 18 do 35 lat robi sobie regularnie fotograficzne autoportrety przy użyciu smartfonów. Podobne dane uzyskał koncern Samsung, który ustalił, że 30 proc. wszystkich zdjęć robionych przez ludzi w tym samym przedziale wiekowym to „selfies”. Nic zatem dziwnego, że w listopadzie 2013 roku wydawcy Oxford English Dictionary uznali „selfie” za słowo roku, sankcjonując w ten sposób to stosunkowo nowe zjawisko.

Początkowo „selfies” w ich obecnej formie popularne były przede wszystkim wśród nastolatków, szczególnie płci żeńskiej. Dziś jest jednak inaczej. Autoportrety robią sobie w zasadzie wszyscy. Są to w większości obrazy przedstawiające samego autora zdjęcia, ale sporo jest też fotografii par albo większych grup oraz fotek robionych przy okazji przypadkowych spotkań z celebrytami. Istnieje też dość kuriozalna tendencja publikowania autoportretów z niezbyt atrakcyjnymi wizerunkami autorów, np. z wywieszonymi na różne sposoby językami. Socjologowie twierdzą, że w pewnym sensie jest to zjawisko dość niepokojące, ponieważ sugeruje albo problemy z integracją społeczną, albo też poczucie alienacji lub odrzucenia przez najbliższe otoczenie.

Jednak szał na punkcie robienia sobie zdjęć wszędzie i na każdym kroku ma też dość zaskakujące skutki. Okazuje się, na przykład, że zyskują na nim w zdecydowany sposób producenci kosmetyków, kupowanych przede wszystkim przez młode kobiety, dbające o to, by na „selfies” wyglądać zawsze jak najlepiej. Spory udział w tym „trendzie” ma Kim Kardashian, która sama robi sobie setki „selfies”, retuszując twarz kosmetykami przed każdym zdjęciem. Innymi słowy, o ile przed erą wszechobecnych fotek panie dbały o swój wygląd przede wszystkim na okoliczność szczególnych okazji, przyjęć czy też spotkań towarzyskich, dziś obowiązuje zasada, iż trzeba wyglądać doskonale niemal zawsze, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zrobione zostanie kolejne zdjęcie.

Krytycy tych tendencji, a jest ich sporo, uważają, że obsesja na punkcie samofotografowania się jest nie tylko szkodliwa, ale również śmieszna. Na razie jednak w miarę oczywiste jest to, że nikt nie jest w stanie tych upodobań utemperować.

Andrzej Malak