Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

Tajemnicze kamienie

(fot. Wikimedia Commons)Jedną z największych atrakcji Wyspy Południowej Nowej Zelandii są tzw. Moeraki Boulders, czyli olbrzymie, niemal kuliste głazy niewiadomego pochodzenia. Ich niezwykłe kształty i wygląd dały podstawy do tworzenia fantastycznych teorii. Dziś naukowcy twierdzą, że są to po prostu formacje skalne. Jednak ich pochodzenia nadal nie potrafią wyjaśnić...

Mityczny statek

Niezwykłe głazy o szarej barwie leżą na szerokiej i bardzo długiej plaży Koekohe w miejscu zwanym Kumara, które znajduje się w środku drogi między miasteczkami Hampden i Moeraki w regionie North Otago, na wybrzeżu Pacyfiku. Do tego miejsca można się dostać wyłącznie małą, wąską drogą biegnącą milę na północ wzdłuż głównej drogi ze stacji kolejowej Hillgrove. Z tego powodu długo pozostawały „w ukryciu”. Prawdziwą atrakcją stały się po 1850 r., kiedy to zostały opisane w dzienniku kolonialnym i kilku popularnych w tamtych czasach publikacjach.

Z perspektywy wyglądają niczym ogromne kule. Ważą po kilkanaście ton, a średnica niektórych z nich sięga nawet 12 stóp. Większość to kule o średnicy 6 stóp. I to właśnie ta ich niemal idealna kulistość wzbudza zainteresowanie od wielu wieków. Po przyjrzeniu się im z bliska okazuje się, że jednak nie są to kuliste głazy, ale raczej formacje pojedynczych kamieni, sklejone ze sobą jakąś masą i uformowane w prawie idealne kule. Ich strukturę można zobaczyć jednak dopiero na przykładzie skruszonej kuli. Z zewnątrz jest to prawie niemożliwe.

Nie wiadomo, jak i gdzie się uformowały, ani skąd się tutaj wzięły. Pytania bez odpowiedzi dały niektórym podstawy do tworzenia fantastycznych teorii. Jedni mówili, że to skamieniałe jaja dinozaurów, drudzy – że supernowoczesne inkubatory, z których wykluwali się przybysze z kosmosu. Jeszcze inni widzieli w nich szkatuły pełne bezcennych artefaktów.

Zagadkę próbowali rozwiązać i miejscowi Maorysi. Według ich legendy, kuliste głazy są pozostałościami mitycznego statku żaglowego Arai-te-uru (nazwa pochodzi od imienia jednego z morskich potworów, który według mitologii Maorysów, miał zamieszkiwać jedną z jaskiń na południe od Hokianga Harbour). Statek miał przybyć tu z odległej Hawaiki, przywożąc na pokładzie ich przodków – późniejszych wodzów Kirikiri-ka-tata, Aroarokaehe, Mangaatua, Aoraki, Kakeroa, Te Horokoatu, Ritua, Ngamautaurua, Pokohiwitahi, Puketapu, Te Maro-tiri-a-te-rehu, Hikuroroa, Pahatea, Te Waioteao i Hapekituaraki, którzy wywodzili się z ludu Ngai Tahu.

(fot. Wikimedia Commons)Mieli oni wybrać się w tak długą i niebezpieczną podróż w poszukiwaniu cennego nefrytu, jaki występuje na wyspach Pacyfiku. Na Wyspę Południową Nowej Zelandii miał ich „przyprowadzić” południowo-wschodni wiatr. Statek miał rozbić się o klify i utonąć w pobliżu miejsca zwanego Matakaea, szerzej znanego jako Shag Point, które leży około 12 mil na południe od Moeraki Boulders i jest wybrzeżem skierowanym na północ. Rafa koralowa, która biegnie dziś od brzegu w stronę środka morza, w pobliżu tego miejsca jest, według wierzeń Maorysów, skamieniałym kadłubem statku, a stojący w pobliżu największy i najbardziej rzucający się w oczy głaz to nic innego jak skamieniałe ciało jego kapitana. Kuliste formacje na plaży Koekohe są, jak twierdzą Maorysi, wyrzuconymi na brzeg z zatopionej jednostki skamieniałymi koszami wiklinowymi z węgorzami, siecią rybacką, tykwami i słodkimi ziemniakami. Nazwa Moeraki, lub inaczej Moerangi, znaczy w języku tubylców „senny dzień”.

Nawiązując do wierzeń Maorysów fantaści zbudowali teorię, jakoby tajemnicze głazy były niczym innym jak balastem, zrzuconym tu ze statku kosmicznego, napędzanego prawdopodobnie wiatrem słonecznym. Wiadomo, że w okolicach Nowej Zelandii występuje wielka dziura ozonowa, co powoduje, że tego typu statki muszą używać balastu, aby utrzymać się w pobliżu powierzchni Ziemi. Tezę o statku kosmicznym zdaje się potwierdzać struktura wewnętrzna kulistych głazów. Tworzą ją jak gdyby połączone sześciany. Zdaniem zwolenników tezy, zostały one stopione ze sobą za pomocą energii powstałej z protuberancji w momencie, gdy statek przelatywał w okolicy Słońca. Ciekawe jest to, że – co potwierdzają poważne badania naukowe – jest to najbardziej efektywny sposób przechowywania materiału, który może być potem użyty do skonstruowania odpowiedniego balastu.

Wyjaśnienie naukowe

Ostatnio naukowcy wzięli Moeraki Boulders pod lupę. W badaniach wykorzystali najnowsze technologie, w tym optyczną mineralogię, krystalografię X-ray i mikrosondy elektronowe. Okazało się, że tajemnicze głazy składają się z błota, mułu i gliny, a „dziwną substancją” spajającą wszystkie składniki jest kalcyt. Nie udało się im ustalić jednak ponad wszelką wątpliwość genezy powstania i niezwykłego kształtu głazów. Skonstruowali tylko w ich opinii najbardziej prawdopodobny model. Otóż, według nich, Moeraki Boulders mogły narodzić się na dnie oceanu, w czasach, gdy osady mułowe gromadziły się tu w początkowym okresie trzeciorzędu (paleogen), czyli jakieś 65-24 mln lat temu. Miało do tego dojść w wyniku nawarstwienia się soli kalcytowych wokół bardzo trwałego jądra. W pewnym momencie „twory” te zostały wyrzucone na brzeg, gdzie odkładał się na nich czarny muł naniesiony przez morskie fale, które uderzały w okoliczne klify. W niektórych partiach tych ostatnich widać wyraźnie „działalność” fal. Największe formacje są poprzecinane licznymi pęknięciami, które wypełnia żółty kalcyt. W niektórych brakuje górnej części – w tych przypadkach widać jedynie skorupę, która przypomina segmenty wyrzuconej skórki z pomarańczy. Formacje na wybrzeżu Shag Point powstały z innego materiału – osadów mułowych pochodzących z okresu późnej kredy, czyli sprzed 99-65 mln.

Zastanawiające jest to, że twory typu Moeraki Boulders występują wyłącznie na jednym odcinku Koekohe Beach i nigdzie indziej w Nowej Zelandii. Dlaczego tylko tutaj? Póki co, nikt nie potrafi na to pytanie odpowiedzieć.

Dorota Feluś