Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

(fot. Wikimedia Commons) Korytarz historii

Prezydent Eisenhower pojechał kiedyś do Niemiec i był zachwycony tamtejszym systemem autostrad, co sprowokowało go do rozpoczęcia budowy czegoś podobnego w USA. Zanim jednak w Ameryce powstały autostrady „interstate”, drogową wizytówką kraju była Route 66...

Dawna droga Route 66 dziś istnieje tylko na pewnych odcinkach i usiana jest pamiątkami dawnej świetności – motelami, znakami drogowymi, resztkami stacji benzynowych, itd. Pozostaje amerykańską legendą, którą podtrzymują liczne rzesze entuzjastów. Od kilku lat istnieją znaki z napisem „Historic Route 66”, tak by kierowcom łatwiej było zidentyfikować poszczególne odcinki drogi.

A wszystko zaczęło się w Illinois, gdzie w 1926 roku istniał 450-kilometrowy odcinek utwardzonej drogi z Chicago do St. Louis. W latach 30. utwardzono dalsze fragmenty trasy, co zachęciło właścicieli biznesów do ustawiania na poboczach rozmaitych kiczowatych atrakcji turystycznych – gigantycznych posągów, indiańskich sklepów i neonów, które miały zachęcać podróżnych do zatrzymywania się i wydawania pieniędzy

Ostatecznie Route 66 liczyła sobie 3939 kilometrów i łączyła Chicago z Los Angeles. Była to pierwsza w USA tak długa i całkowicie utwardzona droga. Cieszyła się niezmiennie ogromną popularnością. Gdy jednak pomysł Eisenhowera doczekał się realizacji, trasa straciła swoje znaczenie. Niektóre jej części zostały pochłonięte przez nowe drogi i nową zabudowę, a reszta nie była odpowiednio konserwowana. Oficjalnie Route 66 została skreślona z listy amerykańskich autostrad w roku 1985, bo wtedy została całkowicie zastąpiona przez autostrady I-55 i I-40.

Route 66 w czasie swojego istnienia przeszła wiele przeróbek i napraw. Między innymi przedłużono ją o odcinek z Los Angeles do Santa Monica. Wbrew krążącym w Ameryce legendom, nie kończyła się w wodach Pacyfiku; w rzeczywistości kończyła się u zbiegu z ówczesną autostradą US-101, biegnącą wzdłuż wybrzeża oceanu. Swoją największą świetność przeżywała w okresie wielkiego kryzysu lat 30. ubiegłego stulecia. Była wtedy główną magistralą, którą na zachód podążali ludzie pozbawieni przez kryzys mienia i zarobków.

Trasa była arterią komunikacyjną rozwijającą gospodarkę miejscowości znajdujących się przy niej. Mieszkańcy miast, które żyły z usług (stacje benzynowe, motele i hotele, punkty zbiorowego żywienia, warsztaty naprawcze, handel) starali się bronić Route 66, gdy jej istnienie zostało zagrożone, ale nie mieli oczywiście żadnych szans.

Jednak od początku lat 90. historyczna trasa przeżywa swoisty renesans. Nikt nie ma bynajmniej zamiaru odbudowywać tej niezwykłej drogi, ale powstał ruch na rzecz zachowania i odpowiedniego propagowania tych odcinków, które nadal istnieją.

Odcinki drogi przebiegające przez stany Illinois, Nowy Meksyk i Arizona w 2005 roku zostały uznane za narodową drogę krajobrazową o nazwie Historic Route 66. Jest to nadal trasa dość długa, bo liczy sobie ponad 2 tysiące kilometrów, a od pewnego czasu jest liczącą się atrakcją turystyczną, szczególnie w przypadku turystów zagranicznych. Panuje wręcz moda na romantyczne wakacje polegające na tym, iż turyści lądują w Chicago, wypożyczają samochody, motocykle, a nawet autobusy, a potem udają się na „wędrówkę życia”, przemierzając całą Route 66 aż do Los Angeles.

Wszystko to oznacza również renesans licznych miejscowości, podupadłych znacznie po zbudowaniu systemu autostrad. Widoczne jest to szczególnie w stanach Illinois i Missouri. Takie miasta jak Pontiac czy Edwardsville na południu stanu prosperują dzięki powrotowi mody na podróżowanie słynną drogą. Kwitnie w ten sposób swoista turystyka małomiasteczkowa. Przyjezdni zza granicy chcą oglądać wszystko to, co wiąże się z dawną trasą, a zatem zatrzymują się w niewielkich mieścinach, w których do dziś istnieją liczne pamiątki po Route 66. W miejscowości Dwight istnieje na przykład stara stacja benzynowa Texaco, która została zmieniona w centrum informacji turystycznej. Niektóre dawne motele pełnią podobną rolę.

(fot. Wikimedia Commons) Wysiłki amatorskich promotorów turystyki przynoszą zaskakujące rezultaty. W ubiegłym roku sklepy w centrum Pontiac odnotowały 8-procentowy wzrost ruchu w interesie. Z danych biur podróży wynika, że szybko rośnie liczba turystów odwiedzających miasteczka położone wzdłuż malowniczej drogi: w roku 2008 było ich 6900, w tym roku Route 66 przejechało już ponad 15 tys. podróżnych z 84 krajów.

Zainteresowanie gości z zagranicy cieszy entuzjastów takich jak John Weiss, mieszkaniec Custer Park, który od 15 lat zachęca społeczności mieszkające wzdłuż trasy, by dla własnego dobra – a nieraz i przetrwania – wykorzystywały swoje historyczne związki z legendarną Route 66. Weiss sprzedał już ponad 10 tysięcy kopii swojej książki Traveling the New, Historic Route 66 of Illinois, często wprost z bagażnika zdezelowanego samochodu.

Turyści przyjeżdżają z całego świata, nawet z Armenii i Ukrainy. Uzbrojeni w aparaty fotograficzne, mapy i pieniądze w kieszeniach, jadą „w nieznane”, niczym dawni osadnicy zmierzający na Dziki Zachód. Niektórzy przylatują nocnym lotem do Chicago, rezygnują ze zwiedzania miasta i od razu ruszają w podróż po Route 66. Nie jest to zjawisko korzystne dla Chicago, ale przynosi sporo zysków stanowi.

Zapomniana przez wiele lat droga była też i nadal jest inspiracją do wielu poczynań artystycznych. Exodus osadników na zachód w latach 30. XX wieku opisał John Steinbeck w powieści Grona gniewu. W 1946 Bobby Troupe napisał piosenkę „Get Your Kicks on Route Sixty Six” po swojej podróży tą trasą. Do legendy Route 66 nawiązuje też animowany film z 2006 roku pt. „The Cars” w reżyserii Johna Lassetera.

Choć renesans tej historycznej trasy dotyczy przede wszystkim stanów Illinois, Missouri i Oklahoma, entuzjaści nie dają za wygraną i chcą doprowadzić do podobnej sytuacji na pozostałych jej odcinkach. Ich szanse na sukces są coraz większe, w miarę jak rośnie zainteresowanie podróżowaniem po tym fascynującym „korytarzu historii”.

Andrzej Heyduk