Szukaj
Polub nas!

ghost1 fot WikipediaNajbardziej „północne” popiersie Lenina góruje
nad jednym z placów Pyramidenu (fot. Wikipedia)
Arktyczny skansen

W Rosji istnieje niemal całkowicie porzucona osada, która kiedyś miała być znaczącym ośrodkiem górnictwa, a dziś jest niemal całkowicie wyludniona. Ponadto tak naprawdę jest to część Norwegii, tyle że Norwegowie nie zdradzają żadnego zainteresowania tym dziwnym reliktem...

Osada, położona w archipelagu Svalbard na wyspie Spitzbergen, została założona w roku 1910 przez Norwegów, którzy 17 lat później sprzedali ją ZSRR. Rosjanie zasiedlili to miejsce i zbudowali tam kopalnię węgla, która działała przez ponad pół wieku. Pierwsi osadnicy rosyjscy przybyli w to miejsce w roku 1936, ale zostali na początku II wojny światowej ewakuowani przez brytyjską armię. Eksploatacja węgla zaczęła się na dobre dopiero w roku 1956. W swoim czasie mieszkało tam ponad tysiąc osób. Dziś jest tylko jedna – Aleksander Romanowski. Został on przez obecnego właściciela zamkniętej w roku 1998 kopalni, koncern Artkikugol, mianowany „administratorem”.

Aleksander, powszechnie znany jako Sasza, w zasadzie ma niezbyt dużo do roboty. Kopalnia oraz wszystkie budynki stoją nadal, ale brakuje im zasadniczego elementu – ludności. Najbliższe miasto, odległe o 31 mil, to norweski Longyearbyen. 31 marca 1998 roku z kopalni wyjechał na powierzchnię ostatni urobek węgla, a 10 października osadę opuścił ostatni stały mieszkaniec. Przez następne 9 lat Sasza zarządzał tym miejscem i żył niemal jak pustelnik.

Ponieważ Pyramiden położony jest w połowie drogi między północnym krańcem Norwegii i biegunem północnym, panuje tam niepodzielnie arktyczny klimat, co ma swoje zalety. Porzucone budynki w bardzo niskich temperaturach wolniej ulegają zniszczeniu i znajdują się po dzień dzisiejszy w dość dobrym stanie. Ich wnętrza pozostają nietknięte od czasu wyprowadzki ostatnich lokatorów.

W roku 2007 szefowie Arktikugolu postanowili przeznaczyć skromne początkowo środki na renowację niektórych obiektów. W szczególności gruntownemu remontowi poddano jedyny hotel o nazwie Tulipan. Począwszy od roku 2013 możliwe jest przenocowanie w Pyramidenie. Spowodowało to napływ wielu turystów, którzy mogą wprawdzie spacerować po wszystkich zakątkach osady, ale nigdzie nie wolno im wejść bez specjalnego zezwolenia. Wszystkie domy mieszkalne oraz kopalnia pozostają zamknięte.

Sasza i jego mocodawcy mają nadzieję, że kluczem do renesansu osady jest turystyka. Do Pyramidenu przybyć można wyłącznie z Longyearbyen, a w grę wchodzą tylko dwa środki transportu – łódź lub skuter śnieżny, w zależności od pory roku. Tym samym na zmasowany najazd turystów raczej nie można liczyć. Od pewnego czasu organizowane są wycieczki zbiorowe do Pyramidenu, ale można się tam też wybrać czysto prywatnie, gdyż wiza lub zezwolenie władz nie są wymagane. Arktikugol zbudował nową stację zasilania i wysłał do Pyramidenu 30 robotników, którzy zajmują się pracami renowacyjnymi. Tym samym Sasza przestał być arktycznym samotnikiem.

Jeśli chodzi o turystyczne atrakcje, nie ma ich zbyt wiele. Nad osadą dominuje ośnieżona góra w kształcie piramidy (stąd nazwa miasta), a na jednym z centralnych placów zobaczyć można umieszczone na cokole popiersie Włodzimierza Lenina. Jest to rzekomo najdalej na północ wysunięty pomnik wodza rewolucji październikowej. Zresztą w kategorii najdalej na północ wysuniętych obiektów znajduje się też kilka innych pozycji, np. wielki fortepian w domu kultury, basen w hotelu, itd. À propos hotelu, funkcjonuje tam od niedawna niewielkie muzeum poświęcone historii Pyramidenu.

ghost2 fot WikipediaZamknięta od lat kopalnia węgla w Pyramidenie
(fot. Wikipedia)
Na razie nie planuje się odbudowy całej osady i ponownego zaludnienia jej. Sasza z administratora zmienił się w przewodnika. Turystów wita w czapce uszatce i z karabinem przewieszonym przez ramię. Gdy pytają go, po co mu broń, odpowiada, że od czasu do czasu w okolicach tych można się natknąć na niedźwiedzie polarne. Ostatnie takie spotkanie miało miejsce w maju.

Sasza przyznaje, że Pyramiden czasy świetności ma zdecydowanie za sobą. W latach 70. i 80. minionego stulecia było tam sporo obiektów użyteczności publicznej: szpital, kino, kilka szkół, boisko piłkarskie, a nawet szereg gospodarstw rolnych, w których hodowano kury i krowy. Niektóre z tych miejsc zachowały swój dawny charakter, choć od lat są porzucone. Przykładowo kino wygląda tak, jakby ostatni seans odbył się wczoraj. W szkolnej bibliotece na półkach nadal stoją rzędy mocno zakurzonych książek.

Na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy sowieckie imperium znalazło się w stanie całkowitego rozkładu, kopalnia w Pyramidenie przestała być opłacalna i jej zamknięcie stało się nieuchronne. Zresztą koncern Arktikugol był przez pewien czas niewypłacalny. Począwszy od roku 2000 Sasza nie mieszka w osadzie przez cały rok. Opuszcza ją pod koniec jesieni, a wraca w marcu, by ponownie czekać na turystów, których z roku na rok przybywa. W tym samym miesiącu przybywają też dwaj dodatkowi przewodnicy, zatrudnieni przez Arktikugol. Twierdzą oni, że Pyramiden nie jest miejscem przygnębiającym – wręcz przeciwnie, jest to osada malownicza i bardzo zaciszna.

Andrzej Malak