Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (4 Votes)

Zaginiona cywilizacja

(fot. Wikimedia Commons)W dość zacisznym i niezbyt często odwiedzanym zakątku stanu Kolorado mieści się park narodowy Mesa Verde. Kryje on w sobie nigdy nie wyjaśnioną tajemnicę wczesnej historii Ameryki Północnej. Zagadka ta dotyczy indiańskiej kultury Anasazi, której pierwsze ślady pojawiły się na amerykańskim kontynencie w I wieku przed naszą erą...

W Mesa Verde można dziś podziwiać niezwykłe, indiańskie miasto wykute w całości w pionowej skale. Jest ono nawet obecnie trudno dostępne, bo żeby je oglądać trzeba wspinać się po szeregu drabin i przeciskać się przez wąskie tunele. Można sobie zatem wyobrazić, że przed wiekami była to w zasadzie twierdza, której mieszkańcy mogli się czuć bardzo bezpiecznie.

Problem w tym, że nie znamy odpowiedzi na trzy zasadnicze pytania. Skąd w ogóle wzięli się Indianie Anasazi, dlaczego porzucili w pewnym momencie swoje domostwa w dzisiejszym Nowym Meksyku i zaczęli budować skaliste miasta i dlaczego ok. XIII wieku naszej ery nagle przepadli bez śladu.

„Egipski” kontakt

Słowo „Anasazi” w języku Navajo znaczy „starożytni wrogowie”, co samo w sobie jest dość intrygujące. Naukowcy nie wiedzą, jaki jest rodowód tych Indian i w jaki sposób zasiedlili oni obszar okolic tzw. „Czterech Narożników” (Four Corners), czyli miejsca, w którym dziś zbiegają się granice Kolorado, Utah, Arizony i New Mexico. Istnieje jednak przedziwna hipoteza, która jak dotąd nie została w żaden sposób potwierdzona.

5 kwietnia 1909 roku na pierwszej stronie Arizona Gazette ukazała się relacja o ekspedycji archeologicznej do Wielkiego Kanionu, którą zorganizował Instytut Smithsona. Rezultatem wyprawy miało być odkrycie przedmiotów pochodzących rzekomo ze starożytnego Egiptu.

Niestety, od tego czasu nic więcej nie słyszano o tym odkryciu. Każdego roku Wielki Kanion odwiedza kilka milionów turystów i spodziewać się można, że jeśli kryłby on jakąś tajemnicę, już dawno zostałaby ona odkryta. Większość ze zwiedzających koncentruje się jednak na obszarze tzw. krańca południowego (South Rim), gdzie znajduje się gros turystycznej infrastruktury, podczas gdy znaczna większość tego obszaru pozostaje całkowicie bezludna i nie jest obiektem codziennego zainteresowania turystów.

(fot. Wikimedia Commons)Co bardziej gorliwi zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, że odkrycie egipskich śladów zostało skutecznie zamaskowane, aby utrzymać obowiązujący wówczas i dziś kanon mówiący, że Egipcjanie nigdy nie zapuszczali się na tak dalekie wyprawy. Tak czy owak, oryginalna historia dotycząca odkrycia mówi o grupie ludzi, która udała się do podziemnej sieci tuneli zawierających różnego rodzaju przedmioty, w tym posągi i mumie. Dziś jednak Instytut Smithsona nie posiada żadnych informacji na ten temat.

Możliwe jest jednak to, że korytarze wydrążone w Wielkim Kanionie istotnie znaleziono, ale mogły one nie mieć nic wspólnego z Egiptem. Indianie cywilizacji Anasazi przykładali dużą wagę do pochówku zmarłych, których ciała umieszczano często w wykutych w skałach otworach, zazwyczaj skierowanych w stronę wschodzącego słońca. Miejsce, gdzie znajdować miał się podziemny system korytarzy i sal, leży niedaleko centrum ludu Navajo, którego przedstawiciele są żyjącymi przodkami Anasazi. W okolicy Canyon de Chelly znajduje się tzw. Jaskinia Mumii – ostatnie z miejsc zajmowanych przez przedstawicieli kultury Anasazi. W dwóch jaskiniach, które znajdowały się 100 m. od dna kanionu, odnaleziono domostwa, w skład których wchodziło 55 pokoi i cztery okrągłe sale ceremonialne stworzone około roku 1050 n.e.

Wydaje się bardzo prawdopodobne to, że cywilizacja Anasazi zajmowała tereny zarówno w okolicach Mesa Verde, jak i Wielkiego Kanionu. Nie wyjaśnia to w żaden sposób źródeł tej cywilizacji, a liczne spekulacje na temat migracji z północy lub kontaktów z przybyszami z odległych stron, a nawet z kosmitami, są po prostu niemożliwe do naukowego potwierdzenia.

Tak czy inaczej pozostały do naszych czasów ślady osadnictwa Anasazi. Wszystko wskazuje na to, że w I wieku p.n.e. ludzie ci żyli w typowych indiańskich wsiach, a przez pierwsze wieki zajmowali się głównie łowiectwem i wyplataniem koszy. Około siódmego wieku naszej ery kultura Anasazi rozwinęła się na tyle, iż zaczęli oni uprawiać ziemię. W tym też okresie pojawiły się pierwsze wyroby ceramiczne i w miarę wyszukane narzędzia. Ceramika Anasazi była jedną z najwcześniejszych na terenach kultur południowego zachodu i charakteryzowała się polerowaną powierzchnią o brązowym kolorze. Dużą popularnością cieszyły się też naczynia wyplatane z włókien roślinnych.

Przeprowadzka

Z przyczyn, które pozostają do dziś zagadką, Indianie Anasazi porzucili nagle swoje wsie i zaczęli budować imponujące miasta, kute w pionowych skałach. Stało się to mniej więcej w IX wieku naszej ery. Materiałem budowlanym tych przedziwnych domostw była cegła produkowana z suszonego i sprasowanego błota.

W Mesa Verde można dziś oglądać kilka zespołów architektonicznych z dobrze zachowanymi wnętrzami. Poszczególne pomieszczenia połączone są korytarzami i systemem drabin. Wejście do takiego miasta możliwe było tylko przez wspinaczkę od dołu albo też zejście ze szczytu skały przy pomocy lin.

Dlaczego jednak Indianie Anasazi przeprowadzili się do tych domostw? Czy czegoś się bali i szukali jakiegoś niedostępnego schronienia? A jeśli tak, to czego?

(fot. Wikimedia Commons)Hipotez na ten temat jest sporo. Jedną z najbardziej kontrowersyjnych opracował przed ponad 30 laty antropolog Christy Turner, który w Muzeum Północnej Arizony natknął się na kartonowe pudło połamanych i popalonych ludzkich kości. Były to szczątki z okresu kultury Anasazi, a naukowca zastanowiło to, że wyglądały one na coś, co pozostało po jakiejś uczcie. Zrodziło to w nim podejrzenie, że ktoś praktykował wtedy kanibalizm.

W związku z tym opracował drobiazgowe kryteria ustalania, czy dana kość nosiła na sobie ślady „konsumpcji”, a potem zaczął badać szczątki ludzkie, jakie archeolodzy odkryli w 76 różnych miejscach zasiedlonych przed wiekami przez Anasazi. W ten sposób obliczył, że we wszystkich tych miejscach w sumie zjedzono co najmniej 286 ludzi.

Te dość bulwersujące dane doprowadziły go do hipotezy, że cywilizacja Anasazi została w swoim czasie zaatakowana przez tzw. meksykańskie kulty wojenne, w których kanibalizm uprawiany był w ramach obrządków religijnych. Intruzi z południa mogli szybko zrozumieć, że są w stanie skutecznie zastraszyć pokojową, agrarną ludność Anasazi swoimi ludożerczymi obrządkami. A jeśli tak, argumentuje Turner, to nie ma nic dziwnego w tym, iż Indianie wycofali się pochopnie w zacisze skał, skąd mogli się bronić.

Teoria Turnera nie jest w żadnym wypadku powszechnie akceptowa. Liczni badacze twierdzą, że jego wnioski są przedwczesne i słabo udokumentowane. Ma on jednak również swoich sprzymierzeńców, którzy nie są przekonani co do hipotezy o inwazji meksykańskich kultów z południa, ale na serio biorą podejrzenia o to, iż Anasazi uciekli do skalnych twierdz w obawie przed wrogami, którzy ich zabijali i jedli. Mogli to być równie dobrze jacyś pobratymcy ze spokrewnionego plemienia.

Dowód na to znaleziono przed kilkoma laty, kiedy to grupa archeologów znalazła w Cowboy Wash w stanie Kolorado skamielinę ludzkich odchodów, w których znajdowała się „strawiona ludzka materia”. Niektórzy naukowcy nadal twierdzą, że to przypadek, który o niczym nie świadczy. Jednak teoria Turnera znalazła w ten sposób przynajmniej częściowe potwierdzenie.

W związku z tym, badacze wydają się być dziś zgodni co do tego, że ok. IX wieku naszej ery Indianom Anasazi przydarzyło się coś bardzo złego i na tyle dla nich strasznego, iż nie zawahali się przed natychmiastową ucieczką w niedostępne tereny.

Zniknięcie

Budowa osiedli w pionowych skałach była z pewnością niezwykle trudna i zabrała wiele lat. Trzeba pamiętać o tym, że Anasazi dysponowali dość prymitywnymi narzędziami. Mimo to, udało się im skonstruować niezwykle skomplikowane osiedla, które do dziś zachwycają swoją pomysłowością i dość szczególnym majestatem.

Jednak Indianie w swoich skalnym „pueblo” mieszkali tylko przez ok. 250 lat. Porzucili te domostwa niemal tak samo szybko, jak je wcześniej stworzyli i zasiedlili. Nie wiemy do dziś, dlaczego tak się stało. Niektórzy przypuszczają, że pod koniec XIII wieku tereny te nawiedziła katastrofalna susza, która zmusiła Anasazi do szukania nowych miejsc zamieszkania. Teoria ta zakłada, iż cywilizacja tych Indian rozproszyła się po znacznym obszarze południowego zachodu USA i dziś jej śladami są plemiona Navajo i Hopi. I to właśnie te plemiona aktywnie współpracują z archeologami i antropologami, tak by wykopaliska prowadzone były w odpowiedzialny sposób i by doprowadziły ostatecznie do wyjaśnienia wszystkich tajemniczych aspektów kultury ich przodków.

Andrzej Malak