Szukaj
Polub nas!

Robert Lanza fot WikipediaRobert Lanza (fot. Wikipedia)Świadomość podstawą wszechświata

Z wykształcenia lekarz, z zawodu – naukowiec i to nie byle jaki. Eksperci uznają go za jednego z trzech najwybitniejszych uczonych na świecie. Jest twórcą i wielkim popularyzatorem teorii biocentryzmu. Dr Robert Lanza, o którym mowa, twierdzi, że śmierć jest tylko tworem świadomości i wcale nie oznacza końca życia człowieka...

Genialny naukowiec

11 lutego skończy 61 lat. To relatywnie młody wiek jak na naukowca z tak ogromnymi osiągnięciami. Urodził się w Bostonie w stanie Massachusetts. Zwrócił na siebie uwagę naukowców z Harvard Medical School, gdy „zmienił genom kurczaków w swojej piwnicy”. Przez następnych 10 lat jego mentorami były sławy świata nauki: Jonas Salk (słynny wirusolog, który stworzył pierwszą efektywną szczepionkę na polio), Burrhus Frederic Skinner (jeden z twórców i najważniejszych przedstawicieli behawioryzmu) i Christiaan Barnard (kardiochirurg, który jako pierwszy na świecie przeprowadził transplantację ludzkiego serca). Lanza ukończył University of Pennsylvania, gdzie zrobił też doktorat. Zajmował się klonowaniem zagrożonych gatunków zwierząt – sklonował m.in. dzikiego bawoła krętorogiego z zamrożonych komórek skóry zwierzęcia, które zmarło w ogrodzie zoologicznym w San Diego niemal 25 lat wcześniej – i badaniami nad komórkami macierzystymi dla celów terapeutycznych.

Zespół Lanzy sklonował pierwsze ludzkie embriony we wczesnej fazie. Na co dzień jest specjalistą w zakresie medycyny regeneracyjnej. Piastuje stanowisko szefa Astellas Global Regenerative Medicine i głównego naukowca Astellas Institute for Regenerative Medicine oraz profesora na Wake Forest University School of Medicine. Ma na koncie setki publikacji i dwadzieścia książek naukowych poświęconych inżynierii tkanek, klonowaniu, komórkom macierzystym, medycynie regeneracyjnej i zdrowiu publicznemu. Opatentował szereg wynalazków. Magazyn New York Times uznał go za trzeciego najważniejszego żyjącego naukowca świata.

Sens tego świata

Kilkanaście lat temu dr Lanza bliżej zainteresował się fizyką, mechaniką kwantową i astrofizyką. To z połączenia tych dziedzin narodziła się teoria biocentryzmu. Wszystko zaczęło się w 2007 r. od publikacji artykułu zatytułowanego „A New Theory of the Universe” w magazynie The American Scholar. Dr Lanza przedstawił w nim swoją koncepcję biocentrycznego wszechświata, w którym biologia stoi ponad wszystkimi innymi naukami. Pomysł rozszerzył dwa lata później w książce Biocentrism: How Life and Consciousness Are the Keys to Understanding the Universe, którą napisał wspólnie z amerykańskim astronomem Bobem Bermanem. I postawił wszystko na głowie.

Według dr. Lanzy podstawą wszechświata jest świadomość i to świadomość indywidualna. To ona tworzy materialny wszechświat, a nie na odwrót. Znaczy to, że życie i biologia stanowią centrum rzeczywistości, która w efekcie tworzy wszechświat (sam wszechświat nie tworzy życia). Z tego wynika, że nie istnieje obiektywny obraz rzeczywistości: inaczej postrzega ją umysł jednego człowieka, inaczej drugiej osoby, a jeszcze inaczej zmysł każdego ze zwierząt z osobna. Wszystko zatem, co wokół siebie widzimy, czy co nas otacza, jest wytworem naszych umysłów, który jest wyłącznie subiektywną imitacją prawdziwego wizerunku rzeczywistości. To samo odnosi się również do koncepcji czasu i przestrzeni, które dr Lanza określa jako „proste narzędzia umysłu”.

Tworząc nową teorię uczony oparł się na tzw. paradoksie obserwatora, który mówi, że na poziomie kwantowym zachowanie cząsteczki może być zmienione przez samą jej obserwację. To zjawisko zaobserwował fizyk Thomas Young, który przepuszczał wiązkę światła przez barierę z dwoma małymi dziurkami. Gdy naukowcy obserwowali tę wiązkę, przechodziła ona przez barierę niczym pocisk, wędrując przez pojedynczą szczelinę. Gdy proces nie był obserwowany, wiązka przechodziła przez obie szczeliny jak fala. Z tego wynika, że cząstka może zachowywać się jak dwa odrębne podmioty w tym samym czasie. Oznacza to, że bez obserwatora zjawiska fizyczne mogą po prostu nie istnieć. I to właśnie, jak twierdzi dr Lanza, podważa istniejące od dawna koncepcje czasu i percepcji.

Uczony twierdzi, że tę skomplikowaną ideę można wyjaśnić w zdecydowanie prostszy sposób, wykorzystując kolory. Niebo wydaje nam się niebieskie, ale gdyby zmodyfikować komórki w naszym mózgu, mogłoby wydawać nam się, że jest zielone. Czy – jak pyta uczony – oznacza to, że niebo jest niebieskie, a jedynie my je inaczej widzimy, czy od początku była to tylko kwestia naszej percepcji?

To, co widzimy, nie byłoby obecne, gdyby nie nasza świadomość, która jest sensem tego świata – mówi.

Życie po śmierci

Kierując się założeniem, że to świadomość tworzy wszechświat, dr Lanza tłumaczy, że śmierć „nie może istnieć w żadnym tego słowa znaczeniu”, ponieważ nie ma granic, którymi można by ją definiować. Śmierć – w takiej postaci, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni – jest tworem funkcjonującym tylko w naszych głowach, ponieważ identyfikujemy ją ze swoim ciałem. Myślimy, że skoro umiera ciało, umiera także świadomość. Tymczasem – według teorii biocentryzmu – nie ma czegoś takiego jak śmierć świadomości. Świadomość nie jest bowiem czymś materialnym. Jest obiektem kwantowym, który nie jest przypisany do czasu ani przestrzeni, czyli nie jest też przypisany do konkretnego ciała.

Życie jest przygodą, która przekracza nasz zwykły, liniowy sposób myślenia. Gdy umieramy, nie dzieje się to w przypadkowym matriksie, ale w nieuniknionym życiowym matriksie – twierdzi uczony.

Dr Lanza mówi, że gdy podważymy nasze wcześniejsze postrzeganie czasu i świadomości, pojawi się ogromna liczba rozwiązań alternatywnych. Może to spowodować, że będziemy zupełnie inaczej myśleć o świecie. I będzie to największa zmiana od czasów XV-wiecznej debaty, w trakcie której ostatecznie podważono koncepcję „płaskiej Ziemi”. Uczony wskazuje przy tym na tzw. światy równoległe, o istnieniu których jest przekonany. Lanza uważa, że gdy ciało umiera, nasza świadomość wędruje do innego wszechświata:

Gdy umieramy, nasze życie staje się wieloletnim kwiatem, który zakwita na nowo gdzieś w wieloświecie. Znaczy to tyle, że zawsze istnieje jakiś inny wszechświat, w którym może się określić nasza świadomość, zyskując tam tymczasowe przypisanie do czasu i przestrzeni.

Dorota Feluś