Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.88 (4 Votes)

Prorok ekonomii

John Maynard KeynesJohn Maynard Keynes
(Fot. Wikimedia Commons)
Spór o właściwy model gospodarki kapitalistycznej nabrał w ostatnich latach ogromnego znaczenia. Nie sposób na ten temat rozmawiać, by niemal natychmiast nie padło nazwisko brytyjskiego matematyka, ekonomisty i mecenasa sztuki – Johna Maynarda Keynesa. Bądź co bądź jest to człowiek, którego przewidywania sprzed ponad siedmiu dekad nabrały zdumiewającej aktualności...

John Maynard Keynes był zawsze kiepskim kandydatem do roli „rewolucyjnego przyjaciela robotników”. Absolwent prestiżowej szkoły średniej Eton College, a potem student Cambridge University, pozostawał w kręgu awangardy, przyjaźniąc się między innymi z pisarką Virginią Woolf i jej intelektualnym kółkiem zwanym Bloomsbury Group. Był kolekcjonerem sztuki i – przynajmniej w młodości – homoseksualistą, z czym się specjalnie nie krył. Nawet jego małżeństwo było jak na owe czasy niezwykłe – poślubił rosyjską balerinę, która znana była potem jako „baronowa Keynes”, a która naprawdę nazywała się Lidia Lopokowa.

Był doskonałym studentem, ale początkowo wcale się nie palił ani do kariery naukowej, ani też do życia w taki czy inny sposób publicznego. Wręcz przeciwnie – marzył o tym, by zostać szefem jakiejś linii kolejowej. Nigdy jednak nie trafiła mu się tego rodzaju okazja, co spowodowało, iż Keynes zdał egzamin na zwykłego urzędasa. Przydzielono go do tzw. India Office, gdzie strasznie się nudził i szybko zrezygnował. Przez następne kilka lat wiódł żywot lekkoducha, oddając się beztrosko różnym uciechom. Wszystko to zmieniło się dopiero wtedy, gdy w 1914 roku arcyksiążę Franciszek Ferdynand został zastrzelony w Sarajewie, co stało się zarzewiem I wojny światowej.

Keynes został zwerbowany do brytyjskiego ministerstwa skarbu, gdzie zajmował się sprawami międzynarodowych finansów. Szybko zjednał sobie spore uznanie, co później zaowocowało tym, iż przez jakiś czas „szefował” w kompanii ubezpieczeniowej i był prowadził Bank of England.

Nikt jeszcze nie wiedział jednak wtedy, że ten niezwykły Anglik, zamiłowany matematyk i ekonomista, zmieni nie do poznania teorię ekonomii nowoczesnego kapitalizmu, a przy okazji okaże się niemal jasnowidzem, którego przepowiednie zaważą na losach milionów ludzi na całym świecie.

Jasnowidz

Zanim na horyzoncie pojawił się Keynes, ekonomiści byli w zasadzie pesymistami, którzy zawsze utrzymywali, że czegoś się nie da zrobić. „Nie mieszajmy się, bo i tak niczego to nie da” – mówili często. „To się nigdy nie powiedzie” – dodawali, sugerując tym samym, iż gospodarka – jeśli tylko zostanie pozostawiona samej sobie – będzie się automatycznie regulować i rozwijać.

I oto nagle młody, pełen energii nowicjusz zaczyna wygłaszać zupełnie inne tezy. Twierdził z niezwyciężonym optymizmem, iż możliwe jest pokonanie bezrobocia oraz uniknięcie okresowych recesji i depresji. Tezy te zaczął wygłaszać w kilka lat po zakończeniu I wojny światowej. Wcześniej, bo już w roku 1919, zasłynął z czegoś zupełnie innego.

W roku 1918 został wybrany na członka delegacji brytyjskiej, uczestniczącej w paryskiej Konferencji Pokojowej. Keynes ani razu nie zabrał w czasie tych obrad głosu, słuchając kolejno i cierpliwie Woodrowa Wilsona, Davida Lloyda George’a i Georgesa Clemenceau. Przywódcy państw zwycięskiej koalicji kolejno nakładali na pokonane Niemcy coraz to nowe, olbrzymie reparacje. Gdy Keynes wrócił do Anglii, napisał natychmiast krótką książkę pod tytułem Ekonomiczne skutki pokoju.

Było to niezwykłe dzieło. Młody ekonomista przepowiadał, że Niemcy nigdy nie będą w stanie zapłacić powojennych odszkodowań. Nazwał amerykańskiego prezydenta Wilsona „głuchoniemym Don Kichotem”, a francuskiego premiera – ksenofobem obarczonym „jedną iluzją – Francją”. W ostatniej chwili wykreślił z tekstu niemal obraźliwe słowa pod adresem premiera Wielkiej Brytanii, którego doradcą był w czasie, gdy negocjowano Traktat Wersalski.

Keynes prorokował, że reparacje doprowadzą do takiego zubożenia Niemiec, iż prędzej czy później stanie się to źródłem zagrożenia dla całej Europy. Oczywiście nie przewidywał wybuchu II wojny światowej, ale jego książka w zasadzie wyjaśniała mechanizmy, które po kilkunastu latach umożliwiły Hitlerowi dojście do władzy.

Jego książka sprzedała się w nakładzie nieco ponad 80 tysięcy egzemplarzy i zyskała mu sporo rozgłosu. Jej prawdziwe znaczenie stało się jasne dopiero po zakończeniu II wojny światowej. Tym razem zwycięzcy postawili na odbudowę pokonanych krajów, szczególnie Niemiec i Japonii, a nie na ich destrukcję finansową. Mogło się wręcz zdawać, iż przeczytali uważnie książkę Keynesa i nie mieli żadnego zamiaru powtarzać błędów popełnionych po I wojnie światowej.

Przeciw „dzikiemu rynkowi”

W roku 1936 Keynes opublikował książkę, która była dość chaotyczna i niezbyt dobrze napisana. Niektórzy czytelnicy twierdzili wręcz, że miejscami było to dzieło całkowicie niezrozumiałe. A jednak tom pt. Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, wydany w czasie, gdy świat gnębiony był przez katastrofalną Wielką Depresję, okazał się jednym z najbardziej wpływowych traktatów ekonomicznych XX wieku.

Zasadnicza idea Keynesa była bardzo prosta. W miarę pełne zatrudnienie w systemie kapitalistycznym możliwe jest tylko wtedy, gdy rząd działa w warunkach deficytu budżetowego, a jest to szczególnie ważne wtedy, gdy rozwój gospodarczy jest powolny lub w ogóle zanika. Zdaniem brytyjskiego ekonomisty, dzieje się tak dlatego, że sektor prywatny nie jest w stanie inwestować na tyle, by podtrzymywać chwiejną gospodarkę, a to prowadzi do wzrastającego bezrobocia, dramatycznie obniżającego się popytu na produkowane towary, a zatem jeszcze większych cięć inwestycyjnych. Z tego zaklętego koła jest tylko jedno wyjście – interwencja państwa. Innymi słowy, Keynes uważał, iż możliwe jest wprawdzie unikanie deficytu budżetowego, ale tylko za cenę ludzkiego cierpienia i narastającego ubóstwa.

Wszystko to dziś brzmi szczególnie prawdziwie, co powoduje, iż zarówno teorie Keynesa, jak i jego osoba wróciły w ostatnich latach do łask. O Keynesie nagle znów się pisze, a w niektórych kręgach uważany jest on wręcz za bohatera. Warto przypomnieć, że przez ostatnie dekady mówiło się ciągle w USA o konieczności redukowania deficytu. W warunkach szybkiego wzrostu gospodarki miało to sens, ale ostatnie załamanie globalnego rynku i rekordowe deficyty budżetowe Ameryki to scenariusz bardzo dobrze opisany przez Keynesa przed ponad 70 laty.

Już za swoich czasów Keynes był powszechnie krytykowany. Większość ówczesnych ekonomistów była absolutnie przekonana, iż każde państwo musi dążyć do równowagi budżetowej za wszelką cenę. Inni w ogóle nie rozumieli, o czym Keynes mówi. Do tych ostatnich zaliczał się między innymi prezydent Franklin D. Roosevelt, który – postawiony w obliczu katastrofy ekonomicznej – próbował po kolei niemal wszystkiego: robót publicznych, zasiłków dla rolników, itd. Nie przyniosło to większych rezultatów, a gdy Keynes złożył prezydentowi wizytę w Białym Domu, Roosevelt narzekał później, iż został zasypany „cyframi, z których nie można niczego zrozumieć”. Z kolei Keynes wyznał przyjacielowi, iż amerykański prezydent „nie olśniewa inteligencją gospodarczą”.

Gdy depresja pogłębiła się w roku 1938, FDR miał już tylko jedną możliwość – spróbowania „pomysłów tego dziwnego, brytyjskiego matematyka”. W wystąpieniu radiowym Roosevelt stwierdził, że Ameryce potrzebne jest zasilenie konsumentów w taki sposób, by wzrosła ich siła nabywcza. Innymi słowy, zaproponował interwencję państwa w postaci tzw. „stimulus package” – termin dziś powszechnie znany.

W latach 1939-44 Ameryka zwiększyła dwukrotnie produkcję przemysłową, a bezrobocie spadło z 17% do 1%. Pewną rolę odegrało w tym renesansie przestawienie się gospodarki na potrzeby wojny, ale nie da się również zaprzeczyć, iż teoria Keynesa po prostu się sprawdziła.

Kto ma rację?

Sukces teorii Keynesa w obliczu Wielkiej Depresji spowodował, że nawet zwolennicy absolutnej „wolnoamerykanki” rynkowej zaczęli mieć pewne wątpliwości. W roku 1946 – tym samym, w którym zmarł Keynes – uchwalono tzw. Ustawę o Zatrudnieniu, przy poparciu wielu nieufnych konserwatystów, w której po raz pierwszy stwierdzono, iż „odpowiedzialnością rządu federalnego jest popieranie pełnego zatrudnienia, produkcji oraz zwiększania siły nabywczej narodu”. Przez następne ćwierćwiecze gospodarka na modłę Keynesa była w zasadzie niepodważalnym kanonem. Później jednak do głosu doszli ponownie ludzie wywodzący się z tzw. „autriackiej szkoły ekonomicznej”, której główną postacią był Frederick Hayek. Zanim doszło do obecnego krachu, amerykańska gospodarka zdominowana była przez teoretyków, dla których jakakolwiek interwencja państwa w sprawy ekonomiczne jest zbędna, a potencjalnie również szkodliwa. Był to zatem powrót do zasady, że procesy ekonomiczne rządzą się własnymi prawami i nie wymagają żadnej odgórnej kontroli, a wszelkie problemy prędzej czy później rozwiążą się same.

Te dwie, dramatycznie różne, teorie rozwoju gospodarczego państwa kapitalistycznego nadal czekają na jakieś ostateczne zanalizowanie. Sam Keynes nigdy nie krył swojej pogardy dla ludzi, którzy „zakładają, że wszystko się jakoś samo ułoży”. Co zatem powiedziałby brytyjski matematyk i ekonomista, gdyby mógł przyjrzeć się bliżej obecnej sytuacji gospodarczej? Ocenia się, że byłby zachwycony rozmachem i skalą amerykańskiej gospodarki, ale byłby zapewne przerażony tym, iż takie instytucje jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy zalecają mało zamożnym krajom, by podnosiły podatki i ograniczały wydatki w celu uzyskania równowagi budżetowej.

W gruncie rzeczy dyskusja na temat najlepszego modelu gospodarki kapitalistycznej dopiero się rozpoczyna. Keynes może okazać się ponownie prorokiem, jeśli fala interwencjonizmu państwowego i odgórnej regulacji ekonomii raz jeszcze zlikwiduje gospodarczy kryzys. „Wolnorynkowcy” nie są jednak bynajmniej przekonani.

John Maynard Keynes był doskonałym inwestorem i stał się człowiekiem bardzo majętnym. W jego posiadaniu znajdowała się imponująca kolekcja dzieł sztuki, między innymi obrazy takich mistrzów jak Paul Cézanne, Edgar Degas, Amedeo Modigliani, Georges Braque, Pablo Picasso i Georges-Pierre Seurat. Stracił prawie wszystko w wyniku krachu ekonomicznego w roku 1929, ale w miarę szybko odbudował swoje finanse. Słynny filozof Bertrand Russell nazwał Keynesa jednym z najbardziej inteligentnych ludzi, jakich znał. „Zawsze, gdy z nim o czymś dyskutowałem, odnosiłem wrażenie, że jestem głupcem” – powiedział Russell.

Krzysztof M. Kucharski