Szukaj
Polub nas!

niedzwiedzie polarne fot Jim Lo Scalzo EPA Shutterstock(fot. Jim Lo Scalzo/EPA/Shutterstock)Powolna zagłada niedźwiedzi

Zjawisko ocieplania się klimatu naszego globu pozostaje tematem kontrowersyjnym. Istnieje grupa ludzi, którzy nie wierzą, że problem ten w ogóle istnieje. Inni są zdania, iż istnieje, ale nie pociągnie za sobą żadnych katastrofalnych następstw. Gdyby szukać najbardziej oczywistych przykładów tego, że z klimatem Ziemi coś jest nie tak, być może wybór powinien paść na niedźwiedzie polarne, których los staje się coraz bardziej tragiczny...

Latem tego roku grupa badaczy z organizacji o nazwie Sea Legacy znajdowała się w okolicach wyspy Baffin, położonej w polarnej części Kanady. W czasie tej wyprawy fotograf Paul Nicklen nakręcił krótki, wstrząsający film, którego bohaterem jest niesamowicie wychudły i słaniający się na nogach niedźwiedź polarny. Wygłodniałe zwierzę szuka rozpaczliwie jakiegoś pożywienia, ale natrafia tylko na śmieci pozostawione przez miejscowych Indian, Inuitów. Nicklen jest pewien, że niedźwiedź, który był stosunkowo młody, zdechł z głodu kilka godzin później.

 Topnienie lodów

Niestety sceny tego rodzaju przestały należeć do rzadkości. W miarę jak topnieją arktyczne lody, niedźwiedzie polarne tracą dostęp do zasadniczego dla nich pożywienia – mięsa fok. Jeszcze kilka lat temu wody wokół wyspy Baffin pokryte były warstwą lodu przez większość roku. Dziś lód zalega tam coraz rzadziej, a foki już dawno wyprowadziły się dalej na północ. Dla niedźwiedzi istnienie lodu ma ogromne znaczenie, gdyż lodowa tafla jest dla nich miejscem polowań, rozmnażania się i odpoczynku. Innymi słowy – bez lodu zwierzęta te nie mają szans na przetrwanie.

Z danych satelitarnych wynika, że w latach 1979-2014 stała pokrywa lodu na terenach arktycznych istniała o niemal 20 dni krócej na każdą dekadę. W roku 2015 organizacja International Union for the Conservation of Nature opublikowała raport, zgodnie z którym populacja niedźwiedzi polarnych wynosi aktualnie ok. 26 tysięcy osobników, ale jeśli obecne trendy klimatologiczne nie zmienią się, liczba tych zwierząt do roku 2050 zmaleje o ponad 60 proc.

Scena utrwalona na filmie przez Nicklena jest ilustracją tego, że konające z głodu niedźwiedzie zbliżają się w desperacji do ludzkich osiedli i szukają jakiegokolwiek pożywienia. Nie są jednak w stanie w ten sposób się wyżywić. Przeciętny dorosły osobnik musi rocznie upolować ok. 75 fok, by przeżyć. W poszukiwaniu żywności jest w stanie pokonywać ogromne odległości, ale osłabione głodem osobniki szybko tracą tę zdolność. Jest to najbardziej mięsożerny gatunek w rodzinie niedźwiedziowatych. Nie stroni od polowania na ludzi, o ile tylko pojawi się taka możliwość, a bywa szczególnie agresywny z chwilą, gdy zaczyna cierpieć z powodu głodu lub gdy zagrożone jest jego potomstwo.

Ostatnio zauważono, że rodzi się coraz mniej młodych osobników i że są one coraz gorzej odżywione. Co więcej, napotkano na martwe niedźwiedzie polarne, które utonęły, próbując przepłynąć pomiędzy lodem a lądem stałym. Wskutek globalnego ocieplenia mają one coraz większą odległość do przebycia i często opadają z sił, zanim dotrą na ląd, mimo że są doskonałymi pływakami.

Bulwersujący film

W roku 2008 niedźwiedź polarny został wpisany przez rząd USA na listę gatunków zagrożonych. Tym samym dostąpił wątpliwego zaszczytu – został pierwszym gatunkiem uznanym za zagrożony wskutek ocieplenia klimatu. Ówczesny sekretarz Department of the Interior, Dirk Kemphorne, ogłaszając tę decyzję stwierdził, że wskutek globalnego ocieplenia zmniejsza się naturalne środowisko niedźwiedzia polarnego i w przewidywalnej przyszłości nadal będzie się zmniejszało, co zagraża istnieniu gatunku.

Niestety obrońcy środowiska naturalnego osiągnęli tylko połowiczny sukces. Chcieli oni wpisania niedźwiedzia polarnego na listę w nadziei, że administracja wymusi na przemyśle zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych oraz ograniczy wydobycie ropy naftowej na Alasce. Kemphorne rozwiał te nadzieje, ponieważ stwierdził, że prawo i nauka „nie pozwalają na takie posunięcia”. Jego zdaniem nie udowodniono, iż emisja gazów cieplarnianych przyczyniła się do zagrożenia bytu niedźwiedzi polarnych. Powiedział też, że wydobycie ropy na Alasce nie szkodzi zwierzętom i ogłosił ułatwienia dla firm poszukujących ropę. Tak było przed 9 laty. Dziś, za rządów Donalda Trumpa, szanse na jakiekolwiek dalsze decyzje dotyczące skutecznej ochrony środowiska naturalnego są dość nikłe. Z drugiej strony problemem tym interesuje się coraz bardziej Rosja, na której terenach polarnych występują bardzo podobne zjawiska. Rosjanie zabiegają o uchwalenie międzynarodowego traktatu dotyczącego ochrony niedźwiedzi polarnych.

Gdy Nicklen rozpowszechnił swój bulwersujący film, liczni internauci zaczęli go pytać, dlaczego nie starał się w żaden sposób ratować zdychającego z głodu zwierzęcia. – Rozważałem tę możliwość – powiedział reporterom pisma National Geographicale zwykle nie mam przy sobie pistoletu z pociskami do czasowego usypiania zwierząt ani też nie dysponowałem 400 funtami foczego mięsa – nie mogłem dla tego niedźwiedzia nic zrobić, nie mówiąc już o tym, że karmienie niedźwiedzi polarnych jest w Kanadzie nielegalne.

Jego zdaniem wszelkie akcje, których celem jest ochrona specyficznego gatunku na obszarze polarnym, nie mają większego znaczenia, gdyż problem leży w zmianach klimatycznych i tylko skuteczna kontrola nad klimatem globu może przynieść pozytywne rezultaty: – Prosta prawda jest taka, że jeśli klimat Ziemi będzie się nadal ocieplał, stracimy bezpowrotnie nie tylko niedźwiedzie, ale cały polarny ekosystem, co jest perspektywą niemal apokaliptyczną.

Andrzej Heyduk