Szukaj
Polub nas!

Ted Bundy fot WikipediaTed Bundy (fot. Wikipedia)Morderca kobiet

Był przystojny i czarujący, więc łatwo podbijał niewieście serca. W latach 70. ubiegłego wieku jego ofiarami padło na pewno 30 kobiet, ale w rzeczywistości liczba ta może przekraczać 100. Cieszył się tak dużą popularnością, że nawet czekając w więzieniu na egzekucję otrzymywał dziennie 200 listów z wyznaniami miłości. Jeden z najbardziej brutalnych seryjnych morderców w historii, Ted Bundy, został stracony na krześle elektrycznym 24 stycznia 1989 roku…

 Szczególne zainteresowania

Przyszedł na świat 24 listopada 1946 r., w domu samotnej matki w Burlington w stanie Vermont. Jego matka Eleanor Louise Cowell dała mu dwa imiona: Theodore Robert. Choć oficjalnie nie ustalono tożsamości jego ojca, to krążyły plotki, że był owocem kazirodczego związku Louise z jej brutalnym ojcem, Samuelem Cowellem.

Wkrótce po porodzie Eleanor wróciła z dzieckiem do rodzinnego domu w Filadelfii. Ponieważ były to czasy, kiedy samotne matki były piętnowane, Theodore’a zaadoptowali dziadkowie. Przez 22 lata sądził, iż to oni są jego rodzicami, a biologiczna matka – siostrą. Pierwsze cztery lata jego życia nie należały do spokojnych. Dziadek często wybuchał niepohamowanym gniewem i wtedy bił każdego, kto mu wpadł pod rękę, włącznie z żoną. Często urządzał też karczemne awantury.

Być może ta sytuacja spowodowała, że Theodore od wczesnej młodości przejawiał niepokojące zachowania. Jego siostra Elizabeth opowiadała później, że gdy raz obudziła się z drzemki, zobaczyła uśmiechniętego 4-letniego brata i noże, które ten ułożył wokół niej. Niedługo po tym zdarzeniu Eleaonor związała się z Johnnym Culpepperem Bundym. To jego nazwisko Ted przybrał na resztę życia. W szkole chłopak uchodził za nieśmiałego. Nie miał przyjaciół. Jedyną odskocznią była jazda na nartach. Jako nastolatek zmienił zainteresowania. Każdą wolną chwilę poświęcał na czytanie czasopism oraz książek opisujących morderstwa i gwałty. Z lubością oglądał zdjęcia zwłok, a podczas wieczornych spacerów po okolicy podglądał przez okna rozbierające się kobiety i pary uprawiające seks.

Po ukończeniu szkoły średniej rozpoczął studia psychologiczne na Uniwersytecie Puget Sound, ale po roku przeniósł się na Uniwersytet Waszyngtoński, gdzie studiował język chiński. Tam poznał swoją pierwszą miłość, której nazwiska z oczywistych względów nigdy nie ujawniono. Przedstawiano ją jako Stephanie Brooks. Dziewczyna szybko go porzuciła. Przeżył z tego powodu głęboki wstrząs. Po pewnym czasie wrócił do równowagi i zmienił nie do poznania. Zaangażował się w działalność polityczną i stał się powszechnie lubianym studentem.

W 1973 r. w Kalifornii na jego drodze znów stanęła Stephanie. Tym razem zrobił na niej tak duże wrażenie, że ponownie zaczęła się z nim spotykać. Niedługo potem oświadczył się jej, po czym zaręczyny zerwał. Była to zemsta za porzucenie go sprzed kilku lat. W międzyczasie skończył studia i zapisał się na prawo. Po kilku miesiącach zaczął opuszczać zajęcia. Zbiegło się to w czasie ze zniknięciem kilku kobiet na Zachodnim Wybrzeżu...

Krwawa ścieżka

Na krwawą ścieżkę, która ostatecznie wiodła przez sześć stanów, Bundy wstąpił w Waszyngtonie. Tu zaatakowal osiem kobiet. Często ofiary „brał na litość”. Zakładał na rękę lub nogę gips i prosił o pomoc w przeniesieniu do samochodu (jasnego volkswagena „garbusa”) książek lub zakupów. Gdy kobieta wsiadała do auta, atakował ją metalowym prętem i wywoził w ustronne miejsce. Tam gwałcił ją i dusił. Po nagłośnieniu przez policję sprawy o porwaniach kobiet przez mężczyznę w garbusie, przeniósł się do Idaho. Później działał w Utah. O jego zadziwiającej kreatywności policjanci dowiedzieli się od niedoszłej ofiary, Carol DaRonch. W jej przypadku podał się za policjanta i oświadczywszy, że ktoś próbował włamać się do jej samochodu, zaoferował, że podwiezie ją na posterunek, by mogła złożyć skargę. W aucie próbował uderzyć ją łomem i skuć w kajdanki, ale kobieta zdołała wyskoczyć.

Niektóre ofiary porywał z parkingów, a nawet z korytarzy hotelowych, domów i pokojów na terenie campusów. Lubił wracać do miejsc, gdzie pozostawiał zwłoki – często w Taylor Mountain – i zabierać je ze sobą. W domu kąpał je, nakładał im makijaż, ubierał, po czym współżył z nimi tak długo, dopóki uniemożliwił mu tego rozkład ciała. Czasem po prostu leżał obok nich przez kilka godzin. Następnie robił im zdjęcia i zjadał różne części ciała. Dwunastu odciął głowy. Większość ofiar przypominała Stephanie.

Wpadł w sierpniu 1975 r., przypadkowo – gdy nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Gdy w bagażniku znaleziono kilka podejrzanych przedmiotów, w tym kominiarkę, maski z pończochy, taśmę izolacyjną i kajdanki, linę, a jeden z policjantów powiązał z autem próbę porwania DaRonch, wytoczono mu proces. W marcu 1976 r. został skazany na 15 lat więzienia. Badający go psychiatrzy nie stwierdzili żadnych zaburzeń osobowości. W międzyczasie w Kolorado toczyło się śledztwo w sprawie innych morderstw. W jego rezultacie Bundy został oskarżony o zabicie C. Campbell. W trakcie przerwy podczas procesu w Aspen w czerwcu 1977 r. Bundy wyskoczył z okna biblioteki i uciekł w góry. Schwytano go po sześciu dniach.

W trakcie oczekiwania na kolejny proces – w więzieniu w miasteczku Glenwood Springs w grudniu 1977 r. – uciekł ponownie, tym razem przez dziurę w suficie celi, którą wycinał przez dwa tygodnie piłką do metalu. Do Vail podwiózł go zatrzymany kierowca. Stamtąd dostał się autobusem do Denver, gdzie wsiadł do samolotu lecącego do Chicago. Z Wietrznego Miasta pojechał pociągiem do Michigan, skąd ukradzionym samochodem dojechał do Atlanty. Stamtąd autobus dowiózł go do Tallahassee na Florydzie. Ukrywał się, zmieniając wygląd i tożsamość. Zamierzał nie zwracać na siebie uwagi, ale nie wytrzymał, gdy znów poczuł nieprzepartą chęć zabijania.

15 stycznia 1978 r. włamał się do akademika i zgwałcił oraz zamordował cztery studentki, zostawiając na pośladkach jednej z nich odcisk swoich zębów (później to był ważny dowód przeciwko niemu). 9 lutego porwał, zgwałcił i zamordował swoją ostatnią ofiarę: 12-letnią Kimberly Leach. Został ostatecznie zatrzymany 15 lutego, gdy jechał skradzionym samochodem.

Piotr Szymański