Szukaj
Polub nas!

gwalt fot Pixabay(fot. Pixabay)Okrutny ojciec

Pewien mężczyzna z Kalifornii podał swej 14-letniej córce narkotyki, by ją odurzyć, po czym zgwałcił ją i zabił. Szczątki dziewczynki znaleziono trzy lata później. Zostały zakopane w ogródku domu, który wcześniej wynajmował mężczyzna. Zwyrodnialec oczekuje obecnie na wyrok…

Zaginięcie nastolatki

49-letni Mark Edward Mesiti z Modesto w Kalifornii otrzymał prawo do opieki nad córką niecałe 12 miesięcy przed jej śmiercią. Sędzia zadecydował tak, pomimo że był świadomy, iż mężczyzna dopuścił się w przeszłości poważnych wykroczeń karnych. W 1999 r. został uznany winnym oszustwa bankowego oraz jazdy samochodem pod wpływem alkoholu. Później trafił na krótko do więzienia, gdy nie pojawił się na przymusowym leczeniu z uzależnienia od narkotyków i alkoholu.

Zaginięcie jego córki Alycii zostało zgłoszone w 2006 r. Szczątki dziewczynki odkryto trzy lata później. Były zakopane w ogródku domu w Ceres w Kalifornii, który wcześniej wynajmował Mesiti. Mężczyzna został z niego wyrzucony kilka miesięcy po zniknięciu Alycii. Wtedy przeprowadził się do południowej Kalifornii. Podejrzany kopiec na tyłach domu zauważył nowy mieszkaniec. O fakcie tym niezwłocznie powiadomił policję.

W trakcie sekcji zwłok uznano, że 14-latka zmarła prawdopodobnie z powodu silnego zatrucia narkotykami. W jej krwi stwierdzono obecność metamfetaminy i kilku innych środków, które są przepisywane na receptę. Mesitiego aresztowano w Los Angeles wkrótce po znalezieniu szczątków jego córki. W trakcie zatrzymania nie stawiał oporu. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości znaleźli w jego domu około 1700 zdjęć z dziecięcą pornografią. Gromadził je na komputerze i innych mediach cyfrowych. Został oskarżony o morderstwo pierwszego stopnia.

Usłyszał również ponad 40 zarzutów związanych z molestowaniem seksualnym. Barbarzyńskiego aktu miał także dopuścić się wobec dwóch innych dziewczynek, które w związku z niepełnoletnością zidentyfikowano jako Jane Doe 1 and Jane Doe 2. Ta pierwsza miała zaledwie 8 lat, gdy ją zgwałcił, druga – 16 lat. Obie doświadczyły koszmaru, który – jak powiedziały niedawno – nigdy się nie skończył.

Mesiti trafił do więzienia, gdzie miał czekać na proces. Sędzia nie zgodził się bowiem na jego warunkowe wyjście na wolność. Sprawa ciągnęła się do tej pory, gdyż mężczyzna raz po raz składał w sądzie dokumenty, w których zarzucał systemowi sądowniczemu niekompetencję. Między innymi oświadczył, że odmówiono mu prawa do sprawiedliwego procesu. Kilka razy żądał wyznaczenia przez sąd nowych obrońców. Gdy już wydawało się, że proces ruszy, przydzielony do sprawy sędzia z hrabstwa Stanislaus zrezygnował. Ten sam sędzia zgodził się wcześniej, na wniosek obrony, by z grona prokuratorów usunąć zastępcę prokuratora okręgowego, Anette Rees. Jego decyzja została odwołana przez stanowy sąd apelacyjny, który nakazał, by Rees jednak brała czynny udział w procesie.

W międzyczasie wyszło na jaw, że przez pewien okres oskarżony prowadził laboratorium metamfetaminowe. W 2011 r. – w czasie, gdy czekał na rozprawę w związku z morderstwem córki – został uznany winnym produkowania tego silnego narkotyku.

Na sali sądowej

Proces Mesitiego ruszył na początku października. Przewodniczyła mu sędzia Sądu Najwyższego hrabstwa Stanislaus, Dawna Reeves. Przez pierwsze dni strony prezentowały swój punkt widzenia. Prokuratorzy oświadczyli, że oficerowie śledczy znaleźli zdjęcia, na których widać, jak Mesiti gwałci nieprzytomną córkę. Według nich nastolatka została otumaniona mieszanką metamfetaminy, antydepresantów i benzodiazepin, by nie stawiać oporu. Z kolei obrońcy oskarżonego, Martin Baker i Bob Wildman, argumentowali, że tak naprawdę patolog nie ustalił dokładnej przyczyny śmierci Alycii. Poza tym przytoczyli wpis z dzienniczka nastolatki, który sugeruje, iż od narkotyków uzależniła się, zanim zaczął je podawać jej Mesiti.

„Nie chcę odczuwać żadnych emocji” – napisała, tłumacząc swoje postępowanie.

Wtedy prokuratorzy pokazali ławnikom około stu fotografii z dziecięcą pornografią, które zostały znalezione na komputerze Mesitiego. Wśród nich były zdjęcia, na których była sympatia mężczyzny, Shelly Walker, rozpoznała go ze swoją córką. Jurorzy mieli też okazję zobaczyć nagranie, na którym widać, jak oskarżony ustawia ukrytą kamerę, by nagrać rozebraną Jane Doe 2. W kolejnych dniach detektyw z policji w Ceres, Arthur Hively, miał zaprezentować ławie przysięgłych pozostałe pornograficzne wizerunki i nagrania, które oficerowie policji odkryli w komputerze Mesitiego.

Wydawało się, że rozprawa potrwa kilka tygodni, ale sytuacja uległa diametralnej zmianie po kilku dniach, gdy – jak ujawniła prokurator okręgowy hrabstwa Stanislaus, Birgit Fladager – Baker niespodziewanie zaoferował prokuratorom ugodę. W zamian za przyznanie się do winy jego klienta ci mieli nie domagać się dla niego kary śmierci. Rees zgodziła się, choć sama też postawiła warunek. Kazała oskarżonemu wyznać winę na sali sądowej w obecności wszystkich zgromadzonych tam osób.

„Mesiti powiedział sędziemu, że wiele razy dopuścił się gwałtu, sodomii, seksu oralnego i molestowania Alycii. Poza tym przyznał, że przy każdej okazji dawał córce narkotyki po to, by nie stawiała oporu przy jego atakach. Oświadczył także, że feralnego dnia dał jej wyjątkowo dużą dawkę mieszanki narkotyków z innymi środkami farmakologicznymi przepisywanymi na receptę” – podała prokuratura w specjalnym oświadczeniu.

Na koniec wystąpienia Mesiti oświadczył, że robił swojej córce Alycii i dwóm innym nieletnim dziewczynkom zdjęcia pornograficzne. Przyznał, że te ostatnie również molestował.

Sędzia nakazał oskarżonemu, by co roku rejestrował się jako skazany przestępca seksualny, ale była to tylko formalność. Wiadomo bowiem, że Mesiti nigdy nie przekroczy bramy więzienia. Zgodnie z ugodą z prokuraturą ma zostać skazany na dożywocie bez możliwości wcześniejszego wyjścia na wolność. Oficjalnie kara zostanie zasądzona 28 listopada.

Z takiego obrotu prawy ucieszyła się Roberta Fitzpatrick, cioteczna babcia ofiary ze strony matki Alycii.

Nareszcie sprawa została zamknięta. Od czasu jej zniknięcia minęło niemal 12 lat. Teraz chcę tylko jednego: należycie uczcić pamięć Alycii – powiedziała.

Marcin Nowak