Szukaj
Polub nas!

gwalciciel fot Pixabay(fot. Pixabay)Gwałciciel i porywaczka

Henri Michelle Piette „poślubił” swoją pasierbicę Rosalynn McGinnis, gdy ta miała 11 lat, po czym przetrzymywał ją wbrew jej woli przez 19 lat. W tym czasie miał ją gwałcić niemal każdego dnia. Rosalynn zdołała uciec. Piette został schwytany na terenie Meksyku i przewieziony do Stanów Zjednoczonych. Tymczasem 30-letnia dziś ofiara opowiedziała o swoich makabrycznych doświadczeniach...

Molestowanie dziecka

62-letni Henri Michele Piette ożenił się z matką ofiary, ale ta zostawiła go, gdy zaczął być wobec niej brutalny. Wraz z Rosalynn zamieszkała w schronisku dla kobiet w Poteau w powiecie Wagoner w stanie Oklahoma. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy. Dziewczynka uczęszczała do szkoły w tej samej miejscowości, a jej matka podjęła pracę. Niestety, Piette nie dał za wygraną. W styczniu 1997 r. porwał dziecko ze szkoły. W swoim samochodzie ciężarowym wziął z nią upozorowany ślub. Dał jej nawet obrączkę. Jego 15-letni syn powiedział, że to on przewodniczył „ceremonii”.

Prowadzący dochodzenie w sprawie miał później zeznać w sądzie:

Piette przedstawił Rosalynn swoim dzieciom mówiąc, że to ich nowa matka. Potem zaczęli przemieszczać się po całej Ameryce i Meksyku.

Mężczyzna często zmieniał nazwiska. Nie chciał, by ktokolwiek go rozpoznał, bo zamierzał zrealizować uknuty wcześniej plan.

By sprawić wrażenie, że wciąż przebywa na terenie rodzinnego stanu, przyjeżdżał do Oklahomy i z tamtejszych urzędów pocztowych wysyłał listy. W Meksyku cała rodzina mieszkała w ubogim domu w wiejskiej okolicy. Później dzieci Piette’a powiedziały przedstawicielom wymiaru sprawiedliwości, że ich ojciec znęcał się fizycznie nad Rosalynn i molestował ją, gdy była dziewczynką.

Miała być bita kijami bejsbolowymi, dźgana nożem, przyduszana do utraty przytomności. Raz nawet została postrzelona. Najgorsze było to, że oprawca gwałcił ją po kilka razy niemal każdego dnia. W okresie 19 lat urodziła dziewięcioro dzieci. Dziś najstarsze ma 17 lat, a najmłodsze 2 lata. By wesprzeć rodzinę, początkowo żebrała o pieniądze i o jedzenie na ulicy. Z czasem zaczęła sprzedawać lody domowej roboty.

Wiedziałam, że jeżeli nie ucieknę, to albo zwariuję, albo umrę i osierocę dzieci. I wtedy zostaną skazane na tego potwora – powiedziała.

Pewnego dnia latem ubiegłego roku zdobyła się na odwagę. Zabrała ósemkę dzieci (jeden z synów zdołał uciec wcześniej) i taksówką podjechała do pobliskiego miasta. Ostatecznie „znalazła drogę do amerykańskiego konsulatu”. Stamtąd została przewieziona do Ameryki. Po powrocie zdecydowała się ujawnić swoją tożsamość, choć zgodnie z prawem nie musiała tego robić, i opowiedzieć o tym, co ją spotkało.

Chcę, by świat dowiedział się o mojej tragedii. Chcę, by mój oprawca został adekwatnie ukarany – powiedziała.

Obecnie McGinnis wspierają pracownicy JAYC Foundation, niedochodowej organizacji, która pomaga ofiarom porwań. By pozyskać dla niej i jej dzieci finansowe wparcie, jej kuzynka założyła stronę internetową GoFundMe.

Tymczasem Piette’a, który od czasu ucieczki McGinnis prawdopodobnie przebywał przez cały czas w Meksyku, zatrzymano i przewieziono do Stanów Zjednoczonych. Tu został oskarżony o gwałt, molestowanie dziecka i fizyczne znęcanie się nad dzieckiem.

W dokumentach sądowych napisano, że mężczyzna mieszkał przez długi czas na terenie Meksyku i Ameryki Środkowej, gdzie ma powiązania ze światem przestępczym. W wyniku śledztwa ustalono, że w pierwszej połowie września kontaktował się z osobami, które pomogły Rosalynn wydostać się z Meksyku, i straszył je poważnymi konsekwencjami. Obecnie czeka na rozprawę w więzieniu stanowym Oklahomy.

Napaść pielęgniarki

Do porwania w nieco innych okolicznościach doszło w Teksasie. Wieczorem w miniony weekend 85-letnia kobieta i jej mąż wracali do domu z kolacji. Gdy podjechali bliżej, ku swojemu zdumieniu zauważyli, że na werandzie siedzi Lesia Ann Coco. (Pochodząca z Irving 49-letnia kobieta jest licencjonowaną pielęgniarką, która przez pewien czas opiekowała się mężczyzną po tym, jak doznał on wylewu krwi do mózgu). Nagle wstała i wskoczyła do ich samochodu mówiąc, że może im udzielić informacji na temat biżuterii, którą ktoś ostatnio skradł starszej pani. Powiedziała też, że doprowadzi ich do złodziei. Gdy staruszka wcisnęła gaz, Coco wyciągnęła nóż i zażądała pieniędzy. Oświadczyła przy tym, że jest to rabunek.

Jak powiedziała później synowa ofiary, Gail Simmons, napastniczka miała też straszyć, że zabije jej teściową. Zaatakowana kobieta wcisnęła klakson, by zaalarmować przechodniów. Wtedy zdenerwowana Coco przypuściła atak. Ofiara nie straciła zimnej krwi i zaczęła się z nią mocować. Zdołała odepchnąć skierowany w swoją stronę nóż, mimo że doznała kilku obrażeń. Napastniczka zdążyła ugodzić ją w usta, ramię i brzuch. Na szczęście były to powierzchowne draśnięcia. By odwrócić uwagę Coco, starsza pani zaczęła śpiewać pieśń religijną i mówić do niej o Bogu. Pielęgniarka zastygła na moment w bezruchu, po czym kazała zawieźć się na stację benzynową. Tam wyskoczyła z samochodu i zaczęła uciekać biegnąc. Wołała przy tym, że i tak zabije męża ofiary. Obecni na miejscu klienci stacji zauważyli, że 85-letnia kobieta krwawi, i wezwali policję. Ranna została natychmiast przetransportowana do szpitala.

Szybko ustalono, że Coco ma na koncie więcej zatargów z prawem. W 2011 r. została uznana winną kradzieży i fałszerstwa. W chwili zamknięcia tego wydania Kalejdoskopu kobieta – którą oskarża się o brutalne porwanie – wciąż przebywała na wolności. Policja zwróciła się do wszystkich, którzy mieliby jakiekolwiek informacje na temat poszukiwanej, by zgłosili się na posterunek. W międzyczasie Simmons ujawniła, że przed przypuszczeniem ataku na teściową Coco dwa razy zjawiała się w progu jej domu bez uprzedzenia. Krewni obawiają się, że może znów wrócić. W związku z tym podjęli decyzję, że po wyjściu ze szpitala ofiarę napaści i jej męża umieszczą w innym domu.

Marcin Nowak