Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

lavinia Charleston Photos gothichorrorstories comOld Jail w Charleston, gdzie Lavinia i John Fisherowie
trafili z wyroku sądu i gdzie czekali na egzekucję.
(Fot. gothichorrorstories.com)
Okrutna Lavinia

Była młoda, piękna i błyskotliwa. A także – jak wynika z historycznych przekazów – bardzo okrutna. Takie cechy przypisuje się żyjącej w XIX wieku Lavinii Fisher, która uznawana jest za pierwszą amerykańską seryjną morderczynię...

Znikanie gości

Legenda o Lavinii Fisher jest opowiadana od niemal 200 lat, przy czym każda kolejna jej wersja coraz bardziej odbiega od prawdy. Dzisiejsze broszury turystyczne i strony internetowe podają, że była ona pierwszą amerykańską seryjną morderczynią, choć tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na to, by zabiła kogokolwiek.

O jej pochodzeniu nic nie wiadomo. Historia zaczyna się w momencie jej zamążpójścia w 1817 r. Miała wtedy 24 lata, była nad wyraz piękna i inteligentna, podobnie zresztą jak jej ukochany, John Fisher. Wkrótce po ślubie kupili hotel Six Mile Wayfarer House, którego nazwa wzięła się stąd, że leżał sześć mil na północ od Charleston w Karolinie Południowej. Budynek był dobrze utrzymany. Chętnie zatrzymywali się w nim zmęczeni podróżni, głównie kupcy tłumnie przybywający do Charleston, które w tamtych czasach było prężnym ośrodkiem handlu. W pewnym momencie zaczęły pojawiać się pogłoski o gościach, którzy zameldowali się w hotelu i nigdy już z niego nie wyszli. Jednak ze względu na brak dowodów i popularność, jaką u tubylców cieszyli się Fisherowie, policja nie zdecydowała się na wszczęcie śledztwa.

Tymczasem pewnego wieczoru w progu Six Mile Wayfarer House stanął sprzedawca futer John Peoples. Przywitany ciepło przez Fisherów zdecydował się tu przenocować. Lavinia zaproponowała mu herbatę. Mimo że nie był miłośnikiem tego napoju, z grzeczności nie odmówił, ale gdy gospodyni odwróciła się, wylał zawartość filiżanki do doniczki. Legenda głosi, że Lavinia wsypywała gościom do herbaty środek nasenny. Podczas kolacji w salonie Fisherowie zaczęli bombardować go pytaniami, dotyczącymi głównie jego statusu materialnego. Czując się nieswojo, wymówił się zmęczeniem i udał wcześnie do swojego pokoju. Podejrzenia co do intencji gospodarzy nie pozwoliły mu zasnąć.

Postanowił czuwać. Zasiadł w fotelu w kącie i przyglądał się drzwiom. Nagle w podłodze pod łóżkiem otworzyła się klapa i łóżko wpadło do piwnicy. Wyskoczył z fotela i otworzył drzwi, by wezwać pomoc. Tuż za nimi stali John i Lavinia, wyraźnie zaskoczeni jego widokiem. Przerażony mężczyzna wyskoczył przez okno i pobiegł na nogach do Charleston, gdzie o incydencie powiadomił przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Ci natychmiast wszczęli dochodzenie, przy okazji którego zauważyli kilka zgłoszeń o zaginięciu podróżnych w okolicy Six Mile Wayfarer House. Wkrótce odkryli wiele ciał ofiar, a o zbrodnię oskarżyli Fisherów.

To świetna historyjka, ale – jak twierdzą eksperci – stworzona wyłącznie na potrzeby turystów odwiedzających Charleston.

Napady rabunkowe

Przypuszcza się, że historia Lavinii i jej męża wyglądała nieco inaczej. W ręce policji trafiło szereg zgłoszeń o napadach rabunkowych na kupców poruszających się drogą do i z Charleston – tą samą, przy której stał Six Mile House. A że dla okolicznej gospodarki handel i bezpieczeństwo na drogach były sprawami kluczowymi, raporty potraktowano bardzo poważnie. Zastępca szeryfa pułkownik Nathanial Green Cleary eksmitował Fisherów, zostawiając na straży w budynku hotelu policjanta, niejakiego Dave’a Rossa. Następnego dnia w hotelu pojawiło się dwóch członków gangu, którzy wywlekli Rossa na zewnątrz. Gdy w grupie reszty bandytów mężczyzna zauważył Lavinię, zaczął prosić ją o pomoc. Kobieta – która, jak się okazało, była członkinią gangu – przydusiła Rossa, po czym rozbiła jego głową szybę w oknie.

Kilka godzin później gang napadł na drodze wspomnianego wcześniej Johna Peoplesa i okradł go z 40 dolarów, co było wówczas pokaźną kwotą. Peoples zgłosił napad na policji. To wraz z zeznaniem Rossa wystarczyło, by aresztować Fisherów. Co prawda w hotelu znaleziono zwłoki mężczyzny i kobiety, ale nie zdołano ustalić, jak i z czyjej ręki zginęli, więc małżonkowie zostali oskarżeni tylko o napady rabunkowe – przestępstwo, które w tamtych czasach było karane śmiercią przez powieszenie.

Jako że byli małżeństwem, zostali umieszczeni w jednej celi Old Jail w Charleston, skąd omal nie uciekli. John zdołał wprawdzie wydostać się na zewnątrz przy pomocy liny, ale gdy przyszła kolej na Lavinię, lina pękła i kobieta została w celi. Lojalny John pozwolił ponownie się schwytać, by być do końca z żoną. W tamtym czasie prawo w Karolinie Południowej zabraniało wykonywania kary śmierci na zamężnych kobietach, więc Lavinia miała nadzieję, że uniknie szubienicy. Sędzia Charles Jones Colcock poradził sobie z tym jednak i zaplanował egzekucję Johna wcześniej. Tym samym Lavinia, już jako wdowa, kwalifikowała się do tego, by wymierzono jej najwyższą karę.

Egzekucję wyznaczono na 18 lutego 1820 r. John przyjął swój los spokojnie, ale jego lojalność wobec Lavinii załamała się, gdy nagle tuż przed powieszeniem oświadczył, że jest niewinny, po czym równie niespodziewanie poprosił o przebaczenie za swoje czyny. Jeśli chodzi o Lavinię, to najbardziej popularna wersja legendy głosi, że pozwolono jej – na jej wcześniejszą prośbę – oddać się w ręce kata w sukni ślubnej. Kobieta miała ponoć nadzieję, że swoją urodą zauroczy jakiegoś mężczyznę na tyle, iż natychmiast ją poślubi i uratuje tym samym jej życie. Gdy zdała sobie sprawę, że tak się nie stanie, straciła humor. Zastępcy szeryfa musieli ją wlec na podest szubienicy. Krzyczała przy tym niemiłosiernie i wszystkim wokół ubliżała. Zaszokowany tłum stał w milczeniu. Według relacji jednego z historyków tamtego czasu, na koniec zwróciła się do zgromadzonych i krzyknęła gniewnie:

Jeśli macie jakąś wiadomość, którą chcielibyście przesłać do piekła, powiedzcie mi, a na pewno ją przekażę!

Fisherowie zostali pochowani w pobliżu Old Jail. Tam też, jak chcą niektórzy świadkowie, do dziś można spotkać ducha Lavinii.

Dorota Feluś