Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

ojciec Fot Wikimedia Commons(Fot. Wikimedia Commons)Okrutny ojciec

Na początku wszystko wyglądało na tragiczny wypadek. Justin Ross Harris tłumaczył, że zostawił na siedem godzin 22-miesięcznego synka w rozgrzanym upałem samochodzie, bo po prostu o nim zapomniał. Nie przekonał tym jednak detektywów, którzy wkrótce odkryli, iż Harris prowadził podwójne życie i być może zależało mu na zgładzeniu dziecka...

Podwójne życie Justina

Pochodzący z Tuscaloosa w Alabamie 33-letni Justin Ross Harris przeprowadził się do stanu Georgia w 2012 r., by podjąć pracę dla Home Depot. Wraz z żoną Leanną i 22-miesięcznym Cooperem zamieszkał w Marietcie, jednej z dzielnic Atlanty. Wkrótce planowali kupić dom. Zdaniem przyjaciół i sąsiadów, tworzyli szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Do tragedii doszło 18 czerwca. Justin miał przed pracą zawieźć synka do żłobka. Po drodze, jak mówił później, był tak mocno zatopiony w myślach, że pojechał prosto do pracy, kompletnie zapominając o dziecku. Po lunchu poprosił kolegów, by podrzucili go do auta, bo chciał w nim zostawić zakupione wcześniej żarówki. Wrzucił torbę, nadal nie zdając sobie sprawy, że Cooper jest w samochodzie, i wrócił do pracy.

Po jej zakończeniu wsiadł do auta i wysłał żonie sms-a z pytaniem, kiedy odbierze synka ze żłobka. Sam planował udać się z kolegami do kina na seans o 5.00 po południu. Gdy Leanna przyjechała po dziecko, usłyszała, że go tam nie ma. Zadzwoniła do męża. Rzekomo dopiero wtedy Justin miał zdać sobie sprawę, że Cooper jest wciąż w samochodzie. Zjechał na parking, by wyciągnąć dziecko. Zamiast zadzwonić po pogotowie, próbował je sam reanimować. Ale w tym czasie chłopczyk już nie żył. Sekcja zwłok wykazała, że zmarł w wyniku hipertermii, czyli przegrzania organizmu. Nic dziwnego, w rozgrzanym aucie przebywał siedem godzin, a tego dnia temperatura na zewnątrz doszła do 88°F.

Od początku Harris twierdził, że jest niewinny, a tragedia była skutkiem nieszczęśliwego wypadku. Przedstawił się detektywom jako dobry ojciec, który zawsze syna całował, gdy przypinał go pasami w samochodzie, ponieważ „chciał, by Cooper wiedział, że tatuś go bardzo kocha”. Zdradził też, że często oglądał z dzieckiem kreskówki w łóżku i jadał z nim śniadania w restauracji.

Początkowo śledczy wierzyli w tę wersję, ale zdanie zmienili, gdy bliżej przyjrzeli się poczynaniom mężczyzny. Najpierw odkryli, że prowadził on podwójne życie. W czasie, gdy Cooper konał, wymieniał z sześcioma różnymi kobietami, w tym również nastolatkami, nieprzyzwoite sms-y. Przy pomocy aplikacji Kik rozesłał też kilkanaście zdjęć swoich prywatnych części ciała.

To zaledwie wierzchołek góry lodowej – stwierdził detektyw powiatu Cobb, Phil Stoddard, nawiązując do zapisu na dysku laptopa Harrisa.

Żona Harrisa skarżyła się na nadmierne obciążanie kart kredytowych przez męża. Przyznała również, że od jakiegoś czasu ma z Justinem problemy intymne. Istnieją sms-y świadczące o tym, że wiedziała, iż mąż ją zdradza.

W ubiegłym tygodniu gazeta Atlanta Journal-Constitution doniosła, że z pozyskanych dokumentów wynika, iż z więziennej celi Harris przekazał swoim krewnym instrukcje, co mają zrobić, by odebrać pieniądze z polis ubezpieczeniowych na życie Coopera. Według detektywa Stoddarda, istniały dwie takie polisy: jedna opiewająca na kwotę 25 tys. dolarów, druga na 2 tys. dolarów. Nie ujawniono, czy rodzina podjęła próbę podjęcia pieniędzy.

Tymczasem Harris został oskarżony o morderstwo z premedytacją i okrucieństwo wobec dziecka.

Przesłuchanie w sądzie

Wstępne przesłuchanie sądowe miało miejsce 3 lipca w Cobb County Magistrate Court na przedmieściach Atlanty. Każda ze stron przedstawiła swój materiał dowodowy. Detektyw Stoddard powiedział, że dowody pozostające w rękach policji sugerują, że Harris zabił dziecko z premedytacją. Wskazał, że zanim Cooper zmarł, odwiedził on w Internecie strony Reddit, szukając artykułów na temat życia bez dzieci. Oglądał też nagrania video pokazujące umierających ludzi – zarówno podczas egzekucji, jak i samobójstwa. Dwukrotnie oglądał nagranie prezentujące agonię zwierząt pozostawionych w nagrzanym samochodzie i szukał rad na temat „jak przetrwać w więzieniu”.

Uważam, że dowody te wskazują, iż planował zabić syna – powiedział Stoddard.

Zwrócił przy tym uwagę, że ani Harris, ani jego żona nie wykazywali najmniejszych emocji na wieść o śmierci synka. Mężczyzna miał wzruszyć się tylko przy spotkaniu z Leanną na posterunku policji.

Ale nawet wtedy nie mówił o zmarłym dziecku, tylko ubolewał nad sobą, powtarzając: „Dlaczego jestem za to karany? Co my teraz zrobimy? Zostanę oskarżony o przestępstwo”. Wtedy Leanna zapytała Harrisa, czy aby nie powiedział zbyt dużo. (...) Planujemy wykazać, że chciał wieść życie bez dziecka – mówił detektyw.

Zwrócił się też do sądu, by ten nie pozwolił Harrisowi wyjść na wolność za kaucją. Podkreślił, że w przypadku oskarżonego istnieje duże ryzyko ucieczki. Ma za tym przemawiać fakt, że ma rodzinę w Alabamie i – jako były dyspozytor „911” – posiada wiedzę, jak ściga się przestępców.

Tymczasem obrońca oskarżonego Maddox Kilgore stwierdził, że dowody prokuratury nie mają nic wspólnego z intencjami Harrisa.

Uważam, że rzeczywistym celem tego wszystkiego jest publiczne zniesławienie mojego klienta – powiedział.

Wskazywał, że gdyby Harris rzeczywiście planował zamordować dziecko, nie prosiłby kolegów, by podrzucili go do samochodu, w którym przebywał Cooper, gdy chciał zostawić w nim żarówki. Głos zabrało również kilku świadków obrony. Leonard Madden zeznał, że Harris sprawiał wrażenie osoby ekstremalnie zdenerwowanej, gdy podjechał na parking i próbował udzielić synkowi pierwszej pomocy. Miał powtarzać w kółko: – O mój Boże, o mój Boże, mój syn nie żyje. Z kolei przyjaciel mężczyzny od czasów studiów i jego współpracownik w Home Depot, Alex Hall zeznał, że „Justin był w synku zakochany”.

Po wysłuchaniu stron sędzia zdecydował, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż będzie to sprawa z dopuszczeniem kary śmierci, i odmówił wyznaczenia kaucji.

Dorota Feluś