Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (1 Vote)

Zwłoki w piwnicy

Przed 17 laty w USA doszło do morderstwa, które stało się światową sensacją. W zamożnym domu w Boulder w stanie Kolorado znaleziono zwłoki 6-letniej dziewczynki – JonBenét Ramsey. Śledztwo w tej sprawie pozostaje otwarte do dziś, ale większych szans na ostateczne wyjaśnienie tego zabójstwa raczej nie ma...

JonBenét była bardzo atrakcyjnym dzieckiem. Miała piękne włosy i rozbrajający uśmiech, a co jakiś czas paradowała na dziecięcych konkursach piękności, na które zapisywała ją matka, Patsy. Nie wszystkim podobało się to, że małe dziecko pokazywano w mocnym makijażu i przeróżnych kreacjach, ale Patsy sama brała udział w takich konkursach jako dziecko i uważała to za pewnego rodzaju rodzinną tradycję. JonBenét odnosiła pod okiem matki sukcesy. Po przejściu kilku początkowych eliminacji, zdobyła m.in. tytuł Małej Miss stanu Kolorado i amerykańskiej Royal Miss.

Jak się wszystkim wydawało, rodzina Ramseyów była bardzo szczęśliwa. John Ramsey miał dobrą pracę w firmie komputerowej, a jego małżeństwo z Patsy układało się bardzo dobrze. Dzięki sukcesom zawodowym Ramseyowie w krótkim czasie dorobili się domu w elitarnej dzielnicy Boulder w stanie Kolorado. Tam często podejmowali gości na przyjęciach i obiadach. 23 grudnia 1996 roku zorganizowali wielkie party, na które zaprosili prawie sto osób. Niestety, już w trzy dni później ich życie legło w gruzach.

Makabryczne odkrycie

26 grudnia Patsy obudziła się o godzinie 5.00 rano. Tego dnia Ramseyowie planowali wyjazd do ich domku nad jeziorem, gdzie chcieli spędzić świąteczny dzień. Patsy poszła do kuchni i zaczęła robić śniadanie dla rodziny. Wkrótce potem zobaczyła leżącą na schodach kartkę papieru. Podniosła ją i przeczytała.

List był skierowany do Johna. Autor informował, że porwał JonBenét i żąda 118 tys. dolarów okupu, czyli dokładnie tyle, ile ojciec dziewczynki dostał w ramach premii za ostatni rok pracy. Do transakcji miało dojść następnego dnia. W przypadku niespełnienia warunków lub powiadomienia FBI, porywacz groził, że zabije ich córkę.

Ramseyowie zaczęli szukać JonBenét po całym domu, ale jej nie znaleźli. Zaraz potem zadzwonili na policję, która zjawiła się w ich domu już po 7 minutach. Policjanci dokonali pobieżnych oględzin rezydencji, ale nie znaleźli ani oznak włamania, ani też jakichkolwiek innych śladów. Przez następne godziny przez dom Ramseyów przewinęły się dziesiątki ludzi, jako że policja w żaden sposób nie zabezpieczyła tego miejsca. Do zrozpaczonych rodziców przychodzili bliscy i przyjaciele, by pocieszać ich w tych trudnych momentach.

Ponieważ porywacz miał zadzwonić do Ramseyów, policjanci czekali w ich domu. Telefonu nigdy nie było, ale w tym czasie śledczy popełnili kilka krytycznych błędów. Nie zabezpieczyli domu, pozwalali na wizyty wielu ludzi i nie dokonali szczegółowego przeszukania rezydencji. Zdawali się traktować historię o porwaniu podejrzliwie.

Był też inny problem. Do morderstw w Boulder dochodzi bardzo rzadko. Była to pierwsza zbrodnia w tym mieście w całym roku 1996, co oznaczało, iż miejscowa policja nie miała zbyt dużego doświadczenia w prowadzeniu tego rodzaju śledztw.

Dopiero po ośmiu godzinach ojciec dziewczynki postanowił jeszcze raz przeszukać dom. Znał w nim każdy zakamarek, a jego celem było rzekomo znalezienie śladów porwania. Obszedł jeszcze raz wszystkie pomieszczenia na parterze. Potem poszedł piętro niżej. W późniejszych zeznaniach opisał ten moment następująco: „Zszedłem do piwnicy, otworzyłem drzwi do jednego z pomieszczeń i zamarłem. Wiedziałem, że ją znalazłem – była owinięta w swój ulubiony biały kocyk, miała zamknięte oczy. Bałem się bardzo, bo przeczuwałem najgorsze”. Dziewczynka miała owinięty wokół szyi kabel, a usta zalepione taśmą. Jej ręce przywiązane były do głowy.

Śmierć małej miss piękności z bogatego domu stała się głównym tematem w mediach. Wszędzie pojawiały się zdjęcia dziecka oraz plakaty. W mediach szybko pojawiła się teoria o potencjalnych winnych. Gdy reporterzy dowiedzieli się od policji, że wokół domu Ramseyów nie znaleziono żadnych śladów w grubej warstwie śniegu oraz że nie doszło do włamania, pojawiła się teza, iż morderstwa musiał dokonać ktoś z domowników.

Dopiero po roku śledczy ujawnili, że śnieg nie leżał wszędzie i że w jednym z okien była przypadkowo wcześniej wybita i niezabezpieczona aż do tragicznego dnia szyba. Jednak pod wieloma względami było już za późno – w oczach opinii publicznej państwo Ramseyowie musieli mieć coś wspólnego ze śmiercią córki, ponieważ nie było żadnego innego sensownego wyjaśnienia zbrodni.

Nagonka

Zrozpaczeni i atakowani nieustannie Ramseyowie w końcu postanowili pojawić się przed kamerami telewizji CNN, by raz na zawsze rozwiać wszelkie wątpliwości. Wyjawili, że byli wielokrotnie przesłuchiwani, a policji oddali do badań materiał DNA i odciski palców. Na pytanie dziennikarza, czy wierzą, że to ktoś spoza domu zabił JonBenét, Patsy odpowiedziała z płaczem: – Morderca jest wciąż na wolności. Nie wiem, czy to on, czy ona, ale na miejscu mieszkańców Boulder trzymałabym dzieci blisko siebie.

Wypowiedź ta wywołała spore zamieszanie. Następnego dnia burmistrz Boulder, Leslie Durgan, zwołała konferencję prasową, na której oznajmiła, że – Mieszkańcy miasta nie muszą się obawiać, że jest ktoś, kto atakuje ich dzieci. Boulder jest bezpiecznym miejscem – zawsze tak było i jest. Tym samym dała do zrozumienia, że tezę Ramseyów o dzieciobójcy grasującym w jej mieście uważa za z gruntu fałszywą.

Wywiad w telewizji nie przyniósł spodziewanych rezultatów. Ostra nagonka na rodziców nie ustawała przez wiele długich miesięcy, a 300 dziennikarzy niemal codziennie koczowało pod ich willą w Boulder. Patsy krytykowano ostro za wystawianie córki „na pokaz” w ramach konkursów piękności, natomiast w stronę ojca wysunięto oskarżenie o molestowanie córki, czego potwierdzeniem miało być znalezienie pornografii w jego komputerze.

John Ramsey w maju 1997 roku raz jeszcze stanął przed telewizyjną kamerą i oświadczył, patrząc Ameryce prosto w oczy: – Nie zabiłem mojej córki.

Tymczasem oficjalne śledztwo w sprawie morderstwa brnęło w ślimaczym tempie do przodu i nie przynosiło większych rezultatów. Badania ciała zamordowanej nie wykazały, by dziewczynka była kiedykolwiek molestowana. Nie znaleziono żadnych konkretnych podstaw, by postawić Johna lub Patsy w stan oskarżenia.

Impas

Policja sporządziła dość dużą listę potencjalnych podejrzanych, ale nikomu z nich nie udało się czegokolwiek udowodnić. Detektywi stworzyli profil potencjalnego sprawcy. Ustalono też, że nieznany osobnik wszedł do rezydencji Ramseyów przez wspomniane już rozbite okno w piwnicy, o czym świadczyć miały ślady na parapecie i kawałek rozbitego szkła obok. Morderca zostawił też odcisk swojej dłoni na drzwiach prowadzących na piętro.

W wyniku zbadania zawartości żołądka dziewczynki ustalono, iż przed śmiercią zjadła ananasa, a rodzice zapewniali, iż wieczorem nie karmili nim dziecka. Poza tym 6-latka była skrępowana kablem i taśmą pochodzącą z domu Ramseyów. „Porywacz” znał również kwotę premii Johna, co sugerowało, iż mógł to być ktoś z grona przyjaciół rodziców. Wszystkie te ustalenia nigdy nie zaprowadziły jednak na trop mordercy.

Przez kolejne lata pojawiały się publikacje, książki, a nawet filmy, opisujące jedną z najsłynniejszych niewyjaśnionych zbrodni w historii Ameryki. Policja w Boulder nigdy formalnie śledztwa nie zamknęła, mimo iż jasne się stało to, że nie przyniesie ono żadnych rezultatów.

Po wielu latach bezpodstawnych oskarżeń Ramseyowie zostali ostatecznie oczyszczeni z wszelkich zarzutów 9 lipca 2008 roku, kiedy to prokurator okręgowy wydał oświadczenie, które jasno stwierdzało, iż najnowsze badania DNA wykluczają rodziców jako sprawców. Niestety, Patsy Ramsey już tego nie doczekała, ponieważ nieco wcześniej zmarła na raka.

Pozorny przełom

16 sierpnia 2006 roku w mediach pojawiła się informacja o aresztowaniu podejrzanego mordercy. Zatrzymano go w Bangkoku, a był nim 41-letni John Mark Karr. Mężczyzna przez wiele lat pracował jako nauczyciel języka angielskiego. Policjanci zaczęli przyglądać się jego osobie, gdy Michael Tracey, profesor dziennikarstwa na uniwersytecie w Kolorado i autor filmu dokumentalnego o morderstwie JonBenét, otrzymał od tego człowieka niepokojące emaile. Karr przyznawał się w nich do zamordowania dziewczynki. Jednak bardzo szybko okazało się, iż Karr nie ma nic wspólnego ze zbrodnią. Potwierdzał to szereg niezbitych dowodów, między innymi badania materiału DNA. Ponadto w dniu morderstwa nie mógł być w rezydencji Ramseyów, gdyż przebywał z dziećmi na wakacjach w Alabamie, co potwierdziła jego była żona. Mężczyzna nie potrafił też wskazać, w jaki sposób poznał 6-latkę i jak dostał się do domu.

W roku 2010 policjanci ponownie przeanalizowali materiał dowodowy, przesłuchali świadków i postawili szereg nowych hipotez. Raz jeszcze jednak nic z tego nie wynikło. Detektyw James Kolar, który uczestniczył w badaniu materiału dowodowego, w połowie lipca 2011 roku wydał publikację, w której obalił tezę, że zabójstwa dokonała nieznajoma osoba. Po kolejnym przeanalizowaniu 60 tomów dokumentów uznał, że sprawca nie mógł wejść przez stłuczone okno, gdyż w jego ramie znajdowała się pajęczyna. Według niego, nie można było dostać się do środka, nie uszkadzając jej. Jednak jeśli ma rację, cień podejrzeń ponownie pada na domowników.

John Ramsey po pewnym czasie przeprowadził się do Michigan, gdzie bez sukcesu dwukrotnie startował w wyborach do stanowego kongresu. Przez pewien czas utrzymywał kontakty z Beth Holloway, matką studentki Natalee Holloway, która zaginęła w roku 2005 w czasie wakacji na wyspie Aruba. W roku 2011 ojciec JonBenét ożenił się z projektantką mody, Jan Rousaseaux.

Sprawa morderstwa małej JonBenét doprowadziła do kilku procesów o zniesławienie. Ramseyowie procesowali się kanałem telewizyjnym Fox News, organizacją American Media Inc., gazetą The Globe, telewizją Court TV oraz dziennikiem The New York Post. Z kolei oni sami też zostali oskarżeni przed sądem o zniesławienie, a powodami byli dwaj mężczyźni wymienieni przez Ramseyów w ich książce jako potencjalni podejrzani. Żaden z tych procesów nie przyniósł wyroku, gdyż wszystkie sprawy zostały oddalony przez sędziów.

Policja w Boulder przyznaje dziś otwarcie, że po 17 latach od zbrodni nie ma dziś pojęcia o tym, kto zabił JonBenét. Ogromna liczba zgromadzonych dokumentów zalega w policyjnym archiwum, ale niczego nie wyjaśnia i zapewne nigdy już niczego nie wyjaśni. Chyba, że nagle ktoś się do morderstwa po prostu przyzna...

Andrzej Heyduk

Fot. Archiwum prywatne; CNN; Boulder Police Department