Szukaj
Polub nas!

Buran fot Maxim Shipenkov EPABuran na kosmodromie Bajkonur, przed zniszczeniem
(fot. Maxim Shipenkov/EPA)
Kosmiczne cmentarzysko

Za czasów komunizmu podbój kosmosu był wielką ambicją Kremla, a jednocześnie zasadniczą częścią zimnej wojny. Warto przypomnieć, że umieszczenie przez Rosjan na orbicie pierwszego sztucznego satelity, Sputnika 1, wywołało w USA niemal panikę i spowodowało znaczne przyspieszenie amerykańskiego programu badań przestrzeni kosmicznej...

Po obu stronach „żelaznej kurtyny” w astronautyce sporo było zarówno sukcesów, jak i porażek, a nawet katastrof. Jednak w przypadku USA świat wiedział niemal o wszystkim, np. o tragicznym pożarze statku Apollo 1 czy też niezwykłym dramacie związanym z misją Apollo 13. Tymczasem rosyjskie porażki były często skrzętnie skrywane przed światem. Tak było na przykład w przypadku programu o nazwie Buran, w ramach którego zbudowano w ZSRR trzy w miarę wierne kopie amerykańskich wahadłowców kosmicznych.

Do dziś nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób sowieccy inżynierowie weszli w posiadanie szczegółowych danych technicznych amerykańskiego statku kosmicznego. Niemal pewne jest, że dane te zostały wykradzione przez ludzi działających na rzecz Sowietów: agentów działających przy ambasadach państw bloku wschodniego, studentów, naukowców przebywających na czasowych stypendiach, itd. Potwierdził to częściowo raport opracowany w 1985 roku przez CIA.

Tak czy inaczej budowa wahadłowców w ramach programu Buran rozpoczęła się w 1976, a w roku 1988 statek kosmiczny Orbiter 1K1 był gotowy do pierwszego, próbnego lotu bezzałogowego. Pojazd zdradzał ogromne podobieństwo do amerykańskich wahadłowców, działał niemal identycznie, a nawet miał podobną kolorystykę. Jedyną i zasadniczą różnicą było to, iż sowiecki wahadłowiec nie startował samodzielnie, lecz był wynoszony na orbitę przez potężną rakietę Energia III, która miała być odpowiedniczką amerykańskiego Saturna V, używanego w czasie misji Apollo. W początkowej fazie lotu wahadłowiec był przyczepiony do boku rakiety, a w odpowiednim momencie odrywał się od niej i dalej leciał samodzielnie, lądując tak samo jak amerykańskie statki takie jak Discovery.

Lot przed 29 laty był pierwszą i ostatnią misją Orbitera 1K1. Wprawdzie test wypadł w miarę pomyślnie, a statek wylądował bez przeszkód, jednak wkrótce potem ZSRR przestał istnieć, aż o programie Buran zapomniano. Prezydent Borys Jelcyn oficjalnie zlikwidował ten program w roku 1993, mimo że Rosja w sumie wydała na to przedsięwzięcie prawie 80 milionów dolarów. W roku 2002 Orbiter 1K1 został przypadkowo zniszczony w hangarze na kosmodromie Bajkonur, ponieważ zawalił się tam dach. O tym, że zbudowano wcześniej dwa dalsze wahadłowce, kompletnie wszyscy zapomnieli. Zostały one umieszczone, a raczej porzucone, w niszczejącym hangarze znajdującym się w odległości 30 mil od ośrodka badań kosmicznych w Bajkonurze. Tam pozostają do dziś. Jest to teren pustynny i w miarę niedostępny, a zatem dobrze nadaje się do roli „grobowca” rosyjskiego programu Buran.

Ostatnio Aleksander Kaunas, który działa w Rosji jako niezależny dziennikarz i filmowy dokumentalista, dotarł do tego miejsca na piechotę. Ze zdumieniem zauważył, że hangaru nikt już nie pilnuje i że każdy może do niego wejść, o ile tylko zachowa podstawowe środki ostrożności. Spędził w sumie w tym miejscu trzy dni, oglądając z bliska nie tylko dwa wahadłowce, które znajdują się w stanie postępującego rozkładu, ale również porzuconą tam rakietę Energia, która nadal tkwi w pozycji pionowej, czekając na start, do którego nigdy nie doszło. Rozsuwana rama hangaru jest olbrzymia – jest wysoka na 531 stóp i szeroka na 197 stóp, co miało pozwolić na przewożenie gotowej rakiety w kierunku pobliskiej wyrzutni.

Jeśli chodzi o same wahadłowce, Kaunas ustalił, że choć z zewnątrz wyglądają one bardzo dobrze, w środku brakuje wielu istotnych części, co sugeruje, że oba statki znajdowały się w końcowej fazie montażu w chwili, gdy program Buran zlikwidowano. O jego likwidacji zadecydowały dwa fakty. Po pierwsze, Rosja pod koniec lat 80. stanęła w obliczu poważnych zaburzeń politycznych w całym bloku wschodnim, a postępująca niestabilność oznaczała narastający brak zainteresowania dalszym finansowaniem projektu. Po drugie, w owym czasie NASA miała już za sobą kilkadziesiąt pomyślnych misji wahadłowców i zaczęto dyskutować publicznie o wyprawieniu wszystkich tych statków na emeryturę. Tym samym motywacja budowania rosyjskich wahadłowców w celu swoistego ścigania się z Amerykanami przestała istnieć.

Ponadto do dziś mówi się też o tym, że w czasie pierwszych testów Orbitera 1K1 wystąpiły liczne trudności techniczne, których natura i zakres pozostają nieznane. Całkiem możliwe jest zatem, iż skala trudności programu Buran ostatecznie zaważyła na decyzji o jego likwidacji, mimo że w roku 1991 wyznaczono już załogi kosmonautów, które miały odbyć pierwsze loty. Igor Wołk i Aleksander Iwanczenko mieli stanowić załogę dziewiczej misji załogowej, planowanej na 1994 rok.

Kaunas po powrocie do domu zaprezentował liczne zdjęcia zrobione w Kazachstanie. Powiedział też, że przez trzy noce spał wewnątrz olbrzymiego hangaru i był zaskoczony tym, iż panuje tam grobowa cisza, zakłócana jedynie śpiewem ptaków każdego ranka. – To prawdziwy grobowiec – powiedział. – Kosmiczne cmentarzysko, jakiego zapewne nie ma nigdzie indziej na świecie.

Andrzej Malak