Szukaj
Polub nas!

Polowanie na pozaziemskie życie

kosmos fot Pixabay(fot. Pixabay)Ostatnie odkrycia NASA sprowokowały liczne wypowiedzi osób zaangażowanych w dziedziny nauki związane z kosmosem. Uczeni z Obserwatorium Watykańskiego nie wykluczają istnienia „obcych”, ale uważają, że nigdy nie dojdzie do spotkania z nimi. Inaczej myślą badacze związani z SETI. Ich zdaniem istoty pozaziemskie już próbują się z nami skontaktować, ale jesteśmy zbyt ograniczeni, by odebrać ich sygnały...

Śmiałe hipotezy

Zdaniem dr Nathalie Cabrol – specjalistki w dziedzinie astrobiologii i nauk o planetach oraz dyrektorki Carl Sagan Center, która przewodzi poszukiwaniom życia pozaziemskiego w Seti Institute w Kalifornii – ludzkość zbliża się dużymi krokami do odkrycia mikrobiologicznego życia w naszym Układzie Słonecznym oraz inteligentnego życia poza nim. Uczona jest przekonana, że już niebawem w pobliżu Ziemi natrafimy na pozaziemskie organizmy i replikę naszej planety w innej galaktyce. Podkreśla jednak przy tym, że znalezienie inteligentnego życia nie będzie łatwe z powodu naszego ograniczonego spojrzenia na wszechświat.

Spójrzmy, jakiego postępu dokonaliśmy w ostatnich stu latach. Jeżeli gdzieś tam istnieje cywilizacja, która jest od nas starsza tylko o tysiąc lat, to kto wie, jakiej technologii czy sposobów używa, żeby się skontaktować z innymi. My w tym względzie jesteśmy w powijakach. Patrzymy na kosmos z naszego punktu widzenia. Zadajemy pytania w klasyczny dla siebie sposób. A przecież nie znamy toku myślenia obcych – mówi.

Obecnie poszukiwania obcych opierają się głównie na wyłapywaniu sygnałów optycznych i radiowych. Na przykład wiosną tego roku naukowcy wychwycili serię tajemniczych pulsujących sygnałów – w sumie dziesięć – pochodzących spoza naszego Układu Słonecznego. Nazwano je Fast Radio Bursts („Szybkie Rozbłyski Radiowe”, w skrócie FRBs). Podczas ich analizy odkryto, że rozmiar dyspersji wszystkich dziesięciu rozbłysków jest wielokrotnością tej samej liczby – 187,5. Rezultaty sugerują, że pięć źródeł, z których one pochodzą, znajduje się w miejscach równo oddalonych od Ziemi, w odległości miliardów lat świetlnych.

To może być albo nowe zjawisko fizyczne, na przykład nowy rodzaj pulsara, lub, gdy wykluczymy wszystko inne, kosmita – powiedział Michael Hippke, badacz z Instytutu Analizy Danych w Neukirchen-Vluyn w Niemczech.

Tymczasem dr Cabrol oświadczyła, że szukanie sygnałów radiowych takich jak te może okazać się bezowocne.

Mamy nadzieję, że obcy robią to w taki sam sposób jak my, a przecież istnieją inne metody. Wydaje nam się, że aby skontaktować się z innymi cywilizacjami, istoty pozaziemskie wysyłają w kosmos statki i roboty lub jakieś specyficzne sygnały radiowe czy optyczne. Uważam jednak, że powinniśmy bardziej uruchomić naszą wyobraźnię, bo ich metody mogą wyglądać, i pewnie wyglądają, zupełnie inaczej – mówi.

Jednym ze sposobów pomocnych w znalezieniu obcych cywilizacji może być obserwacja zmian – a właściwie zniszczeń – na i wokół ich własnych planet.

Na przykład w chwili obecnej dochodzi do zmian klimatycznych. I tu mamy bezpośrednie powiązanie między cywilizacją a zmianą klimatu. Istnieje coś takiego jak przewidywane okno czasowe, w którym cywilizacja osiąga taki stan rozchwiania równowagi, w jakim znajduje się obecnie Ziemia. W tym czasie można znaleźć specyficzne ślady w atmosferze planety, których tam nie powinno być. Możemy więc szukać obcych w ten sposób. A to tylko jeden z licznych przykładów – mówi dr Cabrol.

Poglądy uczonej pokrywają się z poglądami byłego astronauty Johna Grunsfelda, który na początku tego roku stwierdził, że zaawansowana cywilizacja obcych może zauważyć nas z bardzo dużej odległości na podstawie zmian w środowisku Ziemi, które są naszym udziałem.

„Podpisaliśmy się” w atmosferze tak wyraźnie, że ktoś dysponujący wielkim teleskopem może nas wykryć z odległości 20 lat świetlnych. Jeżeli gdzieś tam są istoty pozaziemskie, to one już wiedzą o naszym istnieniu – powiedział Grunsfeld podczas konferencji Astrobiology Science w Chicago.

Zdaniem Jeffery’ego Newmarka, tymczasowego dyrektora heliofizyki w NASA, nie ma wątpliwości, że odnajdziemy obcych, pytanie brzmi natomiast, kiedy to się stanie. Z kolei główny badacz NASA dr Ellen Stofan szacuje, że do odkrycia przez nas śladów pozaziemskiego życia dojdzie już za 20-30 lat.

Tak optymistyczne oświadczenia są rezultatem ostatnich, sensacyjnych odkryć NASA. Analiza marsjańskiej atmosfery pozwoliła postawić tezę, że aż 50 proc. północnej półkuli planety było kiedyś oceanem o głębokości mili. W ramach tego samego badania stwierdzono także, że woda była obecna na Czerwonej Planecie nawet przez 1,2 mld lat. Z kolei naukowcy korzystający z teleskopu Hubble’a dostarczyli silnych dowodów na to, że księżyc Jowisza Ganimedes ma słoną wodę – podpowierzchniowy ocean, prawdopodobnie wciśnięty między warstwy lodu. Uważa się także, że księżyc Jowisza Europa i satelita Saturna Enceladus mają pod swoimi powierzchniami oceany wody w stanie płynnym. A to według NASA oznacza, że mogą one posiadać trzy składniki potrzebne do zaistnienia życia w formie, w jakiej je znamy.

Kolejny marsjański łazik NASA, który ma wyruszyć w kosmos w 2020 r., będzie szukał śladów życia i zbierał próbki, które wrócą na Ziemię, gdzie zostaną poddane analizie.

NASA ma nadzieję wysłać na Marsa astronautów w latach 30. obecnego stulecia. I to ta misja będzie kluczowa dla poszukiwań życia na Marsie. Agencja planuje również dotrzeć na Europę, w 2022 r. Celem misji będzie znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy lodowy księżyc nadaje się do zamieszkania. Wcześniej, bo w 2018 r. teleskop Jamesa Webba (JWST) zacznie przeczesywać atmosfery pobliskich planet podobnych do Ziemi.

Stanowisko Watykanu

Od potępienia przez Kościół nauk Galileusza, według których Ziemia nie jest centrum wszechświata, minęło ponad 380 lat. Wygląda jednak na to, że Watykan zmienił stanowisko w kwestii miejsca ludzkości w kosmosie, a nawet przyjmuje, że „gdzieś tam może istnieć inteligentne życie”.

Astronomowie z Obserwatorium Watykańskiego w Rzymie, którzy badają niebo od 1582 r., oświadczyli, że odkrycie podobnych do Ziemi planet pogłębiło ich przekonanie, iż na innych planetach może istnieć życie. Ale zdaniem ojca Jose Funesa, dyrektora Obserwatorium Watykańskiego, „jest mało prawdopodobne, by ludzkość poznała te obce cywilizacje”.

To nie pierwszy raz, kiedy o. Funes, który dyplom astronoma zdobył na Państwowym Uniwersytecie w Kordobie, zabrał głos w sprawie istot pozaziemskich. W 2008 r. powiedział, że wiara w istnienie życia poza naszą planetą nie przeczy doktrynie katolickiej czy Biblii. Jego ostatni komentarz pojawił się przy okazji odkrycia przez teleskop Keplera podobnej do Ziemi planety, nazwanej Kepler 452b. Leży ona w gwiazdozbiorze Łabędzia, około 1400 lat świetlnych od Ziemi, i jest planetą skalistą, krążącą po orbicie leżącej w ekosferze (strefa nadająca się do zamieszkania) w sąsiedztwie gwiazdy bardzo podobnej do Słońca. Jest jednak o około 1,5 mld lat starsza od naszej planety.

Oiciec Funes nazwał odkrycie „wspaniałą nowiną”. W dzienniku watykańskim L’Osservatore Romano napisał, że: „Nasza galaktyka zawiera ponad sto miliardów gwiazd. Zważywszy na liczbę odkrytych egzoplanet wydaje się, że ogromna większość gwiazd naszej galaktyki, przynajmniej potencjalnie, może mieć planety, na których mogło rozwinąć się życie”.

Dodał przy tym, że odnalezienie inteligentnego życia na jakiejś planecie nie będzie zaprzeczeniem wiary chrześcijańskiej ani Biblii.

„Biblia nie jest księgą naukową. Jeżeli szukamy naukowych odpowiedzi na nasze pytania w Biblii, popełniamy błąd. To księga, która odpowiada na innego rodzaju pytania, na przykład »Jaka jest nasza rola we wszechświecie?«” – napisał.

Duchowny twierdzi, że odkrycie inteligentnego życia nie będzie oznaczało, że istnieje drugi Jezus: „Wcielenie syna Boga było unikalnym wydarzeniem w historii ludzkości”.

Zdaniem o. Funesa mało prawdopodobne jest, by ludzie kiedykolwiek spotkali się z obcymi: „Odkrycie nowej planety Kepler 452b ożywia nadzieję, że w bliskiej przyszłości może dojść do kontaktu czy spotkania z inteligentnymi istotami pozaziemskimi. Osobiście jestem bardzo sceptyczny wobec tego, by kiedykolwiek doszło do takiego kosmicznego wydarzenia”.

Dorota Feluś