Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (6 Votes)

Ecce Homo

„Żeby podeprzeć kulawy stół, nie można go z góry obciążać; pochylić się trzeba i z dołu podeprzeć. To samo z nędzą ludzką. Chcąc ratować nędzarzy nie należy obarczać ich napomnieniami ani prawić im morałów, będąc samemu sytym i dobrze ubranym; trzeba się stać nędzniejszym od najnędzniejszego, aby go dźwignąć...”

– święty brat Albert

Obraz pędzla Adama Chmielowskiego, późniejszego świętego brata Alberta, zatytułowany „Ecce homo” ukazuje postać umęczonego i wyszydzanego przez tłum Jezusa. Adam Chmielowski był bardzo przywiązany do tego płótna, nigdy ostatecznie nie wykończonego (za wyjątkiem twarzy Chrystusa); woził je ze sobą wszędzie, poprawiał i na koniec podarował grecko-katolickiemu metropolicie Lwowa, arcybiskupowi Andrzejowi Szeptyckiemu.

Ironiczne, a już na pewno pełne lekceważącego politowania słowa piątego prokuratora Judei, Poncjusza Piłata, można z podziwem powtórzyć w odniesieniu do twórcy obrazu. Tak, ecce homo, oto człowiek, który całym swym życiem wypełnił piękną maksymę prymasa tysiąclecia, księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego: „nie wystarczy człowiekiem się urodzić, trzeba być człowiekiem”.

Adam Chmielowski, ten wielki Polak, powstaniec, wybitny artysta, bohater dramatu Karola Wojtyły „Brat naszego Boga”, został już przez papieża Jana Pawła II beatyfikowany 22 czerwca 1983 r. w czasie mszy świętej na Błoniach w Krakowie i 12 listopada tegoż roku kanonizowany w Rzymie.

Przyszedł na świat 20 sierpnia 1845 roku w Igołomi koło Krakowa jako pierwsze dziecko Józefy z Borzysławskich i Wojciecha Chmielowskiego. Burzliwe wydarzenia polityczne owych lat przyczyniły się do faktu, że ochrzczony został dopiero 17 czerwca 1847 r. w kościele Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Warszawie. Miał troje młodszego rodzeństwa: Stanisława, Mariana i Jadwigę. Ojciec Adama był urzędnikiem celnym. Przedwcześnie osierocił rodzinę; zmarł 25 sierpnia 1853 r., po trzech latach ciężkiej choroby. Matka sprzedała rodową posiadłość nie czując się na siłach, aby administrować majątkiem ziemskim i kupiła dom na rogu ulic Książęcej i Nowego Światu w Warszawie, utrzymując rodzinę głównie z czynszów.

Po śmierci ojca, Adam otrzymał także stypendium rządowe i został przyjęty do Korpusu Kadetów w Petersburgu. Przebywał tam tylko przez jeden rok; zaniepokojona postępującą rusyfikacją chłopca matka przeniosła go do Gimnazjum Realnego im. Pankiewicza w Warszawie.

28 sierpnia 1859 roku Adama spotyka kolejny ciężki cios: śmierć ukochanej matki. Opiekę nad czwórką dzieci rada rodzinna powierzyła siostrze ojca – Petroneli Chmielowskiej. W roku 1861 Adam został uczniem Szkoły RolniczoLeśnej w Puławach (od roku 1999 jako święty brat Albert jest patronem miasta Puławy) i przebywał tam aż do wybuchu tragicznego powstania styczniowego. Siedemnastoletni zaledwie młodzieniec podjął heroiczną decyzję wstąpienia w powstańcze szeregi: od 22 stycznia do 30 września brał udział w potyczkach z wojskami rosyjskimi, między innymi w bitwie pod Kurowem. Ciężką ranę odniesioną pod Mełchowem przepłacił amputacją lewej nogi; do końca życia używał metalowej protezy. Dzięki interwencji rodziny uniknął zesłania na Sybir, ale musiał opuścić kraj.

Wzorem wielu towarzyszy broni wyjechał do Paryża, gdzie podjął studia malarskie. Po amnestii kontynuował naukę w warszawskiej Szkole Rysunku, potem studiował inżynierię w Gandawie i ponownie malarstwo w Paryżu oraz w Monachium. O wielkim talencie i niepospolitej pracowitości Adama świadczy fakt, że w gronie jego przyjaciół znalazły się tak wybitne osobowości artystyczne jak Helena Modrzejewska, Józef Chełmoński, Aleksander Gierymski, Józef Brandt, Stanisław Witkiewicz, Leon Wyczółkowski. Artystyczny dorobek Chmielowskiego to sześćdziesiąt jeden obrazów olejnych, dwadzieścia dwie akwarele i piętnaście rysunków. Obok „Ecce homo” do najbardziej znanych należą: „Po pojedynku”, „Cmentarz”, „Dama z listem”, „Zachód słońca”, „Wizja św. Małgorzaty”. Bogate, twórcze życie i systematycznie rosnąca popularność nie dały mu jednak satysfakcji.

We wrześniu 1880 roku, mając trzydzieści pięć lat, wstąpił do nowicjatu oo. jezuitów w Starej Wsi.

„Już nie mogłem dłużej znosić tego złego życia, którym nas świat karmi, nie chciałem już dłużej dźwigać tego ciężkiego łańcucha. Świat, jak złodziej, wydziera co dzień i w każdej godzinie wszystko dobre z serca, wykrada miłość dla ludzi, wykrada spokój i szczęście, kradnie nam Boga i niebo. Dla tego wszystkiego wstępuję do zakonu; jeżeli duszę bym stracił, cóż by mi zostało?” – wyjaśniał swoją decyzję w liście do Heleny Modrzejewskiej.

Pierwsze miesiące nowicjatu były dla niego prawdziwym ukojeniem; kryzys przyszedł w czasie rekolekcji ignacjańskich z błahego, jak może się wydawać, powodu. Wstępując do zakonu postanowił zrezygnować z palenia cygar, ale w czasie rekolekcji sięgnął po niedopałek papierosa – i ta chwilowa słabość stała się dla niego powodem ogromnych wyrzutów sumienia, przeradzających się wręcz w chorobę. Diagnoza lekarska potwierdziła hipochondrię, melancholię, stany lękowe i przeczulicę psychiczną. Po wyjściu ze szpitala w Kulparkowie zamieszkał u brata Stanisława w Kudryńcach na Podolu. Psychiczne obsesje ustępowały bardzo opornie; momentem przełomowym okazała się przypadkowa rozmowa z księdzem Leopoldem Pogorzelskim, proboszczem z Szarogrodu i następująca po niej spowiedź. Za radą spowiednika Adam zainteresował się tercjarstwem św. Franciszka. Zaczął na nowo malować obrazy, odnawiał kościoły, przydrożne kapliczki i figury.

Po pewnym czasie wyjechał do Krakowa, gdzie zamieszkał przy ulicy Basztowej, a potem przy placu Matejki, gdzie założył pracownię malarską. Malował jednak coraz mniej, za to do drzwi jego mieszkania pukało coraz więcej ubogich, coraz częściej też on sam wychodził nocą na Kazimierz, gdzie władze miasta urządziły zbiorową „ogrzewalnię”. Przynosił bezdomnym posiłki, czasem spędzał w ich towarzystwie całą noc.

25 sierpnia 1887 r. w Kaplicy Loretańskiej u ojców kapucynów przywdział szary habit tercjarski (Trzeciego Zakonu św. Franciszka), przyjmując imię Albert; rok później złożył śluby zakonne na ręce kardynała Albina Dunajewskiego, zakładając zarazem (28 sierpnia) Zgromadzenie Braci Albertynów Posługujących Ubogim.

W 1891 r. założył Zgromadzenie Sióstr Albertynek. Przekształcił „ogrzewalnię” na Kazimierzu w stałe przytulisko, zainicjował powstanie kolejnych – i przytuliska te stały się miejscem pracy jego braci i sióstr zakonnych. W celu fizycznego i moralnego przygotowywania zakonnic i zakonników do podjęcia trudnych obowiązków opieki nad biednymi, a częstokroć także chorymi i wykolejonymi życiowo ludźmi, powoływał domy pustelnicze; wiele takich pustelni powstało w okolicach Zakopanego. Osobiście zbierał jałmużnę dla biedaków, mieszkał wraz z nimi, czynił też wysiłki, aby podopieczni jego przytulisk pracowali. Chętnym pomagał znaleźć pracę dorywczą, organizował warsztaty. Pomoc świadczona ubogim nie ograniczała się tylko do opatrzenia ran, zaspokojenia głodu i dostarczenia czystego ubrania.

Od początku swego wielkiego dzieła rozumiał, że o wiele groźniejszą niż fizyczna nędzą jest nędza duchowa. Ustawicznie przypominał zatem braciom i siostrom, aby swoich podopiecznych prowadzili do Boga, który może podźwignąć człowieka z jego słabości i ukazać mu nadprzyrodzony sens życia.

23 grudnia 1916 roku brat Albert przyjął sakrament chorych, zaś dwa dni później zmarł na raka żołądka w przytulisku dla mężczyzn na krakowskim Kazimierzu.

Nie pozostawił po sobie obszernych pism filozoficznych, ale zwięzłe notatki pisane podczas rekolekcji oraz nieliczne listy i teksty publicystyczne świadczą o niezwykle bogatej duchowości założyciela Zgromadzeń Albertyńskich.

Pośmiertnie (w r. 1938) otrzymał Wielką Wstęgę Orderu Odrodzenia Polski. Od roku 1949 jego ciało spoczywa w krypcie kościoła ojców karmelitów bosych. Sanktuarium św. brata Alberta znajduje się w Krakowie przy ulicy Woronicza 10, w kościółku położonym przy klasztorze sióstr albertynek. Tutaj również zgromadzono relikwie świętego, a w ołtarzu głównym prezbiterium został umieszczony obraz „Ecce homo”.

Ecce homo, oto człowiek.

Jerzy Skrobot

(fot. Wikimedia Commons)