Szukaj
Polub nas!

Niedziela Męki Pańskiej

(fot. Wikimedia Commons)Niedziela Palmowa, zwana też Kwietną lub Wierzbną, upamiętnia uroczysty wjazd Jezusa na osiołku do Jerozolimy, którego witający u bram miasta tłum rozścielał na drodze płaszcze i gałązki palmowe wznosząc okrzyki: – Hosanna! Błogosławiony, który przychodzi w imieniu Pańskim, król Izraela! Od 1986 r., zgodnie z wolą papieża Jana Pawła II, w Niedzielę Palmową obchodzony jest też Światowy Dzień Młodzieży...

W ciągu wieków święto Niedzieli Palmowej nosiło różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. W kalendarzu chrześcijańskim jest świętem ruchomym, rozpoczynającym Wielki Tydzień, czyli okres przygotowania duchowego do Świąt Wielkanocnych, w trakcie którego wierni rozważają tajemnice męczeńskiej śmierci Chrystusa oraz jego zmartwychwstanie.

Świętowanie Niedzieli Palmowej to przede wszystkim udział w uroczystej mszy świętej, której składająca się z kilku części liturgia nawiązuje ściśle do wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat – wspomina uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści (Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę, której opis zaczerpnięty jest z Ewangelii według św. Mateusza, Marka lub Łukasza. Aby ułatwić wysłuchanie długiego urywka i podkreślić dramaturgię wydarzeń, ewangeliczny opis Męki Pańskiej odczytywany jest często z podziałem na role. Tego samego dnia można niekiedy obejrzeć – nieliczne już dzisiaj – amatorskie widowiska pasyjne (stąd Niedziela Palmowa jest też nazywana Niedzielą Męki Pańskiej).

Z upływem czasu sporo charakterystycznych dla Niedzieli Palmowej kościelnych obrzędów zanikło. Jednym z nich był zwyczaj zamykania w tym dniu bram świątyń. Przed liturgią kapłan prowadzący procesję stawał przed drzwiami kościoła i uderzał w nie trzykrotnie krzyżem. Dopiero wtedy bramy odmykano i celebrans oraz wierni wchodzili do środka, by odprawić mszę świetą. Zamknięta świątynia miała symbolizować niebo, do którego ludzie nie mieli wstępu z powodu grzechu Adama i Ewy. Obrzęd uderzenia krzyżem w drzwi w sposób symboliczny pokazywał, że ofiara Jezusa na krzyżu zbawiła ludzi zmazując grzechy i otwierając na nowo bramy raju.

Obrzęd ten zniknął po reformie przeprowadzonej w Kościele w 1955 r.

Procesja

Zwyczaj uroczystych procesji palmowych, upamiętniających triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, wziął swój początek z Ziemi Świętej. Był kultywowany w Jerozolimie (tutejszy Kościół starał się jak najdokładniej odtwarzać wydarzenia z życia Jezusa) na pewno od IV wieku, czego potwierdzenie można znaleźć w dokumentach z tego czasu, a być może i wcześniej. Patriarcha dosiadał osła i pokonywał opisaną w Piśmie Świętym drogę z Betanii do Świętego Miasta (na pamiątkę tamtego wydarzenia na wschodnich stokach Góry Oliwnej franciszkanie wznieśli w 1883 r. sanktuarium), a zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do Bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Ten rodzaj procesji rozpowszechnił się mniej więcej do XI wieku, przy czym w różnych Kościołach lokalnych przyjmowała ona rozmaite formy: w jednej wspólnocie biskup szedł piechotą, w innej – jechał na osiołku, w jednym miejscu niesiono ozdobiony palmami krzyż, w drugim – księgę Ewangelii, a gdzie indziej – Najświętszy Sakrament.

Autorem pierwszej udokumentowanej wzmianki o procesji w Niedzielę Palmową z IX wieku jest Teodulf z Orleanu. Zarówno z tego, jak i innych przekazów wiadomo, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów. Prawdopodobnie miało to być nawiązaniem do gestu Piłata.

W Polsce Niedzielę Męki Pańskiej obchodzi się od czasów średniowiecza. Od XVI wieku inscenizowano triumfalny wjazd Jezusa do Jerozolimy, procesjonalnie obchodząc kościół na zewnątrz lub wewnątrz, lub też przechodząc z jednego kościoła, symbolizującego Górę Oliwną, do drugiego kościoła, który wyobrażał Święte Miasto. Głównym aktorem spektaklu była figura Pana Jezusa na osiołku, umieszczona na wózku. Podczas uroczystej centralnej procesji do kościoła Mariackiego w Krakowie platformę z Chrystusem na osiołku ciągnęli rajcy miejscy (była to funkcja wielce zaszczytna), zaś kwiaty i palemki przed nadjeżdżającą figurą rzucały dzieci, wołając: – Hosanna na wysokościach!

Podczas mniejszych procesji ulicznych uczniowie szkół parafialnych i kolegiów recytowali wierszowane opowieści o wjeździe Chrystusa do Jerozolimy i Jego przyszłej męce, a po nich rymowanki o poście, śledziu, kołaczach wielkanocnych i o szkolnych kłopotach. Po nich popisywali się starsi, którzy na ten dzień przywdziewali kostiumy pielgrzymów, handlarzy wonnościami i żołnierzy. Stwierdziwszy, że widowisko ma zbyt frywolny charakter, u schyłku XVIII wieku władze duchowne wydały zakaz wożenia figury Jezusa, zwłaszcza w kościołach, co doprowadziło do jego stopniowego zaniku.

Zwyczaj ten przywrócił, po niemal dwustu latach, proboszcz ze wsi Tokarnia, w powiecie myślenickim. Dzięki temu od 1968 r. w Niedzielę Palmową figura Chrystusa na osiołku, wykonana przez miejscowego rzeźbiarza ludowego na wzór XVI-wiecznych zabytków, znów jest obwożona w procesji. Tradycję tę wprowadzono na nowo i w Nowym Stawie, w powiecie malborskim.

Główny atrybut

Współczesne obrzędy Niedzieli Palmowej zaczynają się również od uroczystej procesji. Odziany w czerwoną kapę kapłan obchodzi świątynię na zewnątrz lub wewnątrz, a podążający za nim wierni śpiewają jedną z pieśni, powtarzających biblijny okrzyk: – Hosanna na wysokości!, Hosanna Synowi Dawidowemu!Każdy niesie w rękach główny symbol święta, czyli palmę. Ma ona przypominać o powitaniu u bram Jerozolimy Jezusa nadjeżdżającego na osiołku od strony Góry Oliwnej. Podczas mszy świętej palmy zostają poświęcone przez kapłana. Zgodnie ze zwyczajem, wierni zanoszą je do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej – wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Palmy powinny być przechowywane przez cały rok, do najbliższej Środy Popielcowej, kiedy to zostają spalone, a popiół z nich poświęcony i użyty w obrzędzie święta.

Zwyczaj święcenia palm pojawił się około VII wieku na terenach dzisiejszej Francji, a oficjalnie został wprowadzony w XI wieku i przetrwał do dziś niemal w niezmienionej formie. W Polsce inaczej wyglądają tylko palmy – nie są to już prawdziwe gałązki z drzewa palmowego, jakie trzymali mieszkańcy Jerozolimy witający Jezusa, a najczęściej strome bukiety z gałązek wierzbowych z „kotkami”, czyli popularnych baź, bukszpanu i suszonych kwiatów. Często spotyka się także tzw. palmy wileńskie (bo niegdyś występowały głównie na Wileńszczyźnie), mające kształt pałek różnej wielkości i grubości, które sporządza się z ułożonych w misterne wzory zasuszonych kwiatów małych i większych. Są one zakończone kitami z farbowanych kwiatostanów rozmaitych traw.

(fot. Wikimedia Commons)Kiedyś robiono też palmy z gałązki modrzewia, barwinku, bukszpanu, a także tzw. trościny, czyli trzciny z kitą, wyciętej w czasie, kiedy jeszcze była zielona, schowanej i wysuszonej na strychu. Przygotowana w ten sposób zachowywała zieleń. Trościnę wiązano w bukiet razem z leszczyną i baźkami i okręcano nowym batem. Każdy region Polski miał sobie właściwą formę palmy.

Niezwykłym polskim zwyczajem są procesje z palmami osiągającymi wysokość kilkudziesięciu metrów, które zdobione są baziami, kwiatami z bibuły i kolorowymi wstążkami. Można je spotkać na wsiach w okolicach Tarnowa i Myślenic, na Kurpiach w parafii Lipniki i Łyse, na Ziemi Sądeckiej. Obyczaj ten kultywuje się także w niektórych częściach Małopolski.

Słynny stał się konkurs na najdłuższą i najpiękniejszą palmę w Lipnicy Murowanej w powiecie bocheńskim, który przyciąga co roku rzesze turystów. Zgodnie niepisanymi przepisami, palma walcząca o główną nagrodę ma być zrobiona na wiklinowym stelażu. Niedozwolone jest używanie usztywniających prętów metalowych. Musi także oczywiście stać pionowo i nie może się złamać podczas prezentacji. Najpiękniejsze okazy zdobią kościoły przez cały świąteczny okres, później trafiają do muzeów regionalnych i diecezjalnych.

Palma bije – nie zabije

Obrzędem, który już zupełnie zanikł, było uderzanie przez kapłana celebrującego w Niedzielę Palmową mszę świętą leżącego na ziemi w kościele krzyża poświęconą palmą. Następnie krzyż był unoszony do góry przy śpiewie: –Witaj krzyżu, nadziejo nasza!

Z kolei po nabożeństwie poświęconymi palmami uderzano się nawzajem, życząc sobie zdrowia, bogactwa, urodzaju. Wierzono bowiem, że w wyniku poświęcenia palmy nabierają niezwykłej mocy – nie tylko dodają zdrowia i sił człowiekowi, ale chronią rośliny przed szkodnikami (na taką ewentualność należy je zatknąć na rogu pola) i odwracają pioruny (podczas burzy należy je ustawiać w oknie). Do dnia dzisiejszego przetrwało przekonanie, że najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła i na suchoty jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć.

„W Kwietną kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości”– pisał Mikołaj Rey.

Zdarzało się, że młodzież smagała się palmami zupełnie na serio, mimo iż zabraniali tego księża. By uderzony nie gniewał się okładający go wołali: – Palma bije, nie zabije! Uważa się, że bicie palmami miało związek z tradycjami pokutnego biczowania się w okresie Wielkiego Tygodnia, a także nawiązywało do męki Chrystusa.

Kościół zachęca, aby w Niedzielę Palmową nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i wznoszenia okrzyków: – Hosanna Synowi Dawidowemu!, ale by oddać się refleksji i przeżyć na nowo w nadchodzącym Wielkim Tygodniu wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat: odwiedzić Wieczernik, gdzie Jezus spożywał z bliskimi sobie ludźmi ostatni przed śmiercią posiłek, wejść w ciemny ogród Getsemani, w którym zmagał się ze swoją ludzką słabością, odczuć Jego dramat, gdy opuszczony przez wszystkich trafił do więzienia, zasmakować Jego cierpienia podczas drogi na Golgotę i męczeńskiej śmierci na krzyżu. A potem już tylko czekać na Wielką Noc...

Dorota Feluś