Szukaj
Polub nas!

Szopka w Watykanie 2017 fot Fabio Frustaci EPA ShutterstockSzopka w Watykanie, grudzień 2017
(fot. Fabio Frustaci/EPA/Shutterstock)
Franciszkowe jasełka

Niemal osiem wieków temu, w grudniu 1223 r. w Greccio w Umbrii miała miejsce pierwsza inscenizacja Bożego Narodzenia. To od niej wywodzi się tradycja budowania szopek i organizowania jasełek. Wtedy to, z inicjatywy św. Franciszka, na uroczystą mszę św. w nocy z 24 na 25 grudnia przygotowano żywy żłobek, w którym złożonemu na sianie dziecku towarzyszył wół i osioł...

 Wół i osioł w żłobie

Jest rok 1223. Franciszek ma 41 lat. Za trzy lata umrze, choć o tym nie wie. Być może czuje zbliżający się koniec, wszak ma duże problemy ze zdrowiem, m.in. z oczami. Postanawia uczcić narodziny Jezusa w szczególny sposób. Zwraca się z prośbą do papieża o zgodę na zorganizowanie inscenizacji tego szczególnego wydarzenia. Gdy ją uzyskuje, na dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem wzywa do siebie bogatego szlachcica Jana Welitę. To właśnie ten człowiek podarował mu miejsce na klasztor-pustelnię we włoskim Greccio, malowniczej miejscowości w regionie Lacjum w Umbrii. Leży ono na zboczu góry na wysokości 2300 stóp n.p.m.

Według relacji Tomasza z Celano – pierwszego biografa Franciszka – święty z Asyżu prosi Jana, by przygotował uroczystość dla uczczenia narodzenia Chrystusa inaczej niż w latach wcześniejszych. Mówi mu:

– Jeśli chcesz, żebyśmy w Greccio obchodzili święta Pańskie, pośpiesz się i pilnie przygotuj wszystko, co ci powiem. Pragnę dokonać pamiątki Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Chcę naocznie pokazać niewygody i wyrzeczenia, jakie musiało znosić złożone w żłobie w towarzystwie wołu i osła. Pragnę pokazać to oczom tych, którzy przyjdą do groty, w żywych postaciach ludzi i dzieciątka, i również przy żywych zwierzętach.

Wiele osób zastanawiało się później, dlaczego Franciszek wybrał woła i osła, przecież ewangeliczne opisy narodzin Jezusa nie wspominają tych zwierząt. Okazuje się, że mówi za to o nich prorok Starego Testamentu. W Księdze Izajasza można przeczytać: „Wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela, Izrael na niczym się nie zna, lud mój niczego nie rozumie”. Eksperci utrzymują, że nie chodzi tutaj o zganienie synów Izraela, którzy nie zawsze w Bogu rozpoznawali swego Pana. Ich zdaniem wół i osioł reprezentują zarówno synów Izraela, jak i pogan, którym leżące w żłóbku Dzieciątko Jezus otworzyło oczy, aby mogli w Nim zobaczyć Pana i Boga (wół i osioł mają zawsze wielkie, szeroko otwarte oczy).

A wracając do Franciszka, uroczysta msza św. w nocy z 24 na 25 grudnia musiała być dużym przeżyciem dla wiernych. Jej opis zostawił Tomasz z Celano: „Greccio zamieniło się jakby w nowe Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Do groty przybywają rzesze ludzi, przeżywają radośnie coś, czego jeszcze nie było, nowe misterium. Pobliski las wypełnia się głosami, skały odpowiadają echem na radosne okrzyki. Śpiewają bracia, oddając należną chwałę Panu. Franciszek położył małe dziecię na sianie, przypomniał fragment Ewangelii o narodzeniu Pana, wygłosił kazanie, a ksiądz odprawił Eucharystię”.

 Na świecie i w Polsce

Misterium św. Franciszka zapoczątkowało wszystkie późniejsze szopki, stajenki, żywe widowiska oraz inne formy scen towarzyszących narodzinom Jezusa. Zwyczaj ten najwcześniej rozpowszechnił się we Włoszech. Często przyjmował lokalny koloryt, jak np. w Neapolu, gdzie rozwinęły się charakterystyczne szopki neapolitańskie. I tu dygresja – mimo że narodził się w ojczyźnie Dantego, to na Placu św. Piotra w Watykanie zaczął być praktykowany najpóźniej. Wprowadził go dopiero... Jan Paweł II. To z polecenia polskiego papieża odrestaurowano stare drewniane figury, które były przechowywane od XVIII w. w Muzeum Watykańskim, i ustawiano na cały okres bożonarodzeniowy w szopce wielkości sporego domu.

Z Włoch jasełka ruszyły, wraz z franciszkanami, na podbój innych krajów Europy, z czasem zataczając coraz szersze kręgi również daleko poza Stary Kontynent. Szybko przyjęły się i w Ameryce Łacińskiej. W oczach niektórych Europejczyków wzbudzały kontrowersje. Filip Kallimach (właściwie Filippo Buonaccorsi de Tebadis Experiens) – włoski humanista, poeta i prozaik, sekretarz Kazimierza IV Jagiellończyka i doradca Jana Olbrachta – skarżył biskupowi we Lwowie, że bernardyni organizują „nowe, pełne przesądów ceremonie religijne, wystawiając w kościele wołu i osła oraz żłobek z nowo narodzonym dziecięciem”. Ku jego zdumieniu biskup nie tylko nie zabronił urządzania przedstawienia, ale polecił zakonnikom, by do szopki wprowadzili jeszcze więcej pasterzy i skaczących dokoła owiec.

– Nie można bowiem zabraniać, by pobudzać ludzi do pobożności i religijności. Każdy sposób jest dobry – tłumaczył swą decyzję.

Zwyczaj żywej szopki dotarł na ziemie polskie już w 1236 r., kiedy do Opola przybyli pierwsi franciszkanie. Po całym kraju rozprzestrzenił się jednak nieco później. Do dziś zachowały się najstarsze polskie figurki jasełkowe – małe rzeźby Józefa i Marii – które sprowadzono do Krakowa w XIV wieku. Ufundowała je córka Władysława Łokietka, żona króla węgierskiego Karola Roberta – Elżbieta. Obecnie są przechowywane w kościele klarysek. Wykorzystuje się je w corocznej szopce, wraz z innymi późniejszymi figurkami. Nazwa „jasełka” wywodzi się ze starej polszczyzny, w której „jasło” oznaczało żłób.

W pierwszej połowie XVIII wieku biskupi polscy zakazali wystawiania jasełek w kościołach. Nie podobało się im to, że do „spektakli” zaczęto wprowadzać sceny i postaci o charakterze rozrywkowym. Wtedy poza świątyniami zaczęli kolędować z szopkami młodzi ludzie. Ich występy dały początek wędrownym teatrzykom ludowym o świeckim charakterze. Twórcami tekstów – najczęściej pisanych gwarą – były anonimowe osoby. Ponieważ zawierały odniesienia do aktualnych wydarzeń, były wciąż zmieniane. Najsłynniejszy jasełkowy tekst, Betlejem polskie, napisał Lucjan Rydel. Ślub tego poety i dramatopisarza polskiego okresu Młodej Polski z Jadwigą Mikołajczykówną – córką chłopa z Bronowic – który odbył się 20 listopada 1900 r., stał się tematem dramatu Stanisława Wyspiańskiego Wesele.

Marcin Nowak