Szukaj
Polub nas!

pasterka Betlejem fot Musa al Shaer EPA ShutterstockPasterka w Bazylice Narodzenia Pańskiego w Betlejem
(fot. Musa al Shaer/EPA/Shutterstock)
Świętowanie przy Żłobie

Boże Narodzenie to radosne święto a zarazem jedna z najważniejszych uroczystości obchodzonych przez Kościół katolicki w roku liturgicznym. Od dawnych czasów było ono celebrowane wyjątkowo uroczyście...

 Potrójne narodziny

Liturgia związana z tajemnicą Wcielenia – narodzenia się Jezusa, Syna Bożego, w ciele człowieka i przyjęcia przez Chrystusa ludzkiej natury Bożego Narodzenia – kształtowała się w Jerozolimie w IV wieku. To wtedy zapadła decyzja o odprawianiu w sam dzień Bożego Narodzenia trzech mszy św.: o północy, o świcie i w ciągu dnia. Miało to symbolizować potrójne narodziny Syna Bożego.

Pierwsze to odwieczne narodziny Syna Bożego z Ojca w tajemnicy Trójcy Świętej: to jest tajemnica nieprzenikniona, nikt z nas nie potrafi tam dotrzeć, ale wiemy, że od wieków Bóg jest Trójcą i od wieków z Ojca rodzi się Syn. Kościół wspomina to zawsze w samą noc Bożego Narodzenia, bo to jest tajemnica tak ciemna, że nie potrafimy się przez nią przebić – tłumaczy abp Łodzi, Grzegorz Ryś.

Drugie narodziny Jezusa Chrystusa to narodziny w czasie rzeczywistym, z Maryi.

To narodziny Jezusa z Nazaretu w Betlejem i te narodziny Kościół czcił w Boże Narodzenie rano o świcie, bo tu już co nieco widzimy, choć nie wszystko: widzimy, że się rodzi, ale nie widzimy tajemnicy, że rodzi się z Ojca i z Maryi. Poczęcie Pana Jezusa jest dla nas tajemnicą, nie potrafimy przez nie przeniknąć, ale potrafimy Go zobaczyć, kiedy już staje się człowiekiem – mówi abp Ryś.

Po południu Kościół wspomina trzecie narodziny Jezusa Chrystusa, czyli mistyczne narodzenie się Jezusa w ludzkich sercach.

To są duchowe narodziny Syna Bożego, które się dokonują w każdym z nas, i tu wszystko powinno być widoczne, a widoczne jest wtedy, kiedy z nas wychodzi miłość do drugiego. Dlatego jesteśmy tu razem, żeby było widoczne, że się Pan Jezus narodził i że jest jednym Ciałem i tym Ciałem żyjącego Pana jest Kościół. I my jesteśmy tu po to, żeby wam ogłosić jedną Ewangelię jako jedno Ciało Jezusa Chrystusa, bo to musi być widoczne: to nie może być ogłaszane w nocy, tylko musi być teraz, czarno na białym. Musi być widać, że Jezus Chrystus się rodzi z nas i że to między nami coś zmienia – mówi abp Ryś.

Pasterka swoją nazwę zawdzięcza ubogim pasterzom, którzy wypasając swoje owce, trwali w modlitwie na polu koło Betlejem, czekając na narodziny Jezusa. Gdy – jak podaje Pismo Święte – Anioł z nieba obwieścił im przyjście na świat Zbawiciela, jako pierwsi udali się do Betlejem, gdzie znaleźli „Dziecię owinięte w pieluszki i położone w żłobie”. Po oddaniu mu hołdu rozeszli się po okolicy opowiadając wszystkim, że właśnie narodzone Dziecię w przyszłości zbawi cały świat. Ta jedyna w swoim rodzaju msza św. rozpoczyna nie tylko obchody Bożego Narodzenia, ale i rok liturgiczny w Kościele.

Msza św. o świcie to Msza Anielska. Nazwa jest związana z hołdem złożonym nowo narodzonemu Jezusowi przez aniołów. Msza św. dzienna zwana jest Mszą Królewską. Tutaj nazwa symbolizuje oddanie pokłonu Synowi Boga przez Trzech Mędrców. Jest ona również nazywana Mszą Wiekuistą, bo przypomina wiernym o przyjściu Jezusa Chrystusa w chwale na końcu czasów.

 W Jerozolimie i Rzymie

Przez długi czas te trzy msze św. odprawiał patriarcha Jerozolimy. Na pasterkę przybywał specjalnie do groty w Betlejem, w której według tradycji narodził się Jezus. Po jej zakończeniu wracał do Jerozolimy i tam celebrował mszę św. o świcie w Bazylice Zmartwychwstania Pańskiego. Później sprawował jeszcze trzecią mszę św. w ciągu dnia. W tym nabożeństwie ogół wiernych gromadził się na „obchód świąteczny”.

Z czasem zwyczaj celebrowania trzech mszy w uroczystość Narodzenia Pańskiego przejął Rzym (samo święto obchodzono tam już w 326 r.). Stamtąd szybko rozpowszechnił się w całym Kościele zachodnim.

Pierwszą mszę św. o północy (określaną też mianem Dominus dixit – od pierwszych słów introitu: „Dominus dixit ad me: Filius meus es tu, ego hodie genui te” – „Pan rzekł do mnie: Tyś jest Synem moim, jam Ciebie dziś zrodził”; obecnie jest to antyfona na wejście), na podobieństwo jerozolimskiej pasterki, papież odprawiał w bazylice Santa Maria Maggiore, dedykowanej macierzyństwu Najświętszej Maryi Panny. W dawnych czasach odprawiali ją jedynie następcy św. Piotra. Ponieważ była ona sprawowana w kaplicy Groty Betlejemskiej, gdzie znajdowały się relikwie żłóbka Jezusa, nazywano ją powszechnie „Mszą przy żłobie” (Missa ad praesepe).

Drugą mszę św. (Lux fulgebit) Ojciec Święty odprawiał w bazylice św. Anastazji pod Palatynem, dokąd Rzymianie w uroczystej procesji przechodzili z bazyliki Santa Maria Maggiore. To tutaj obchodzono początkowo święto, a później wspomnienie św. Anastazji, męczennicy z początku IV w., w tym czasie szczególnie na Wschodzie powszechnie czczonej. Ponieważ okolicę zamieszkiwali ówcześni patrycjusze, świątynia była miejscem modlitwy najwyższych urzędników państwowych. Trzecia msza św. (Puer natus est) odprawiana była o 9.00 rano w Bazylice św. Piotra, uznawanej za kościół całego świata, także „kościół pogan”.

U progu świąt warto przypomnieć bożonarodzeniową refleksję kard. Franciszka Macharskiego:

Zdecydował się Bóg na wcielenie Syna swojego. Na to, że przyjmie ograniczenia, o których wspominamy w czasie świąt Bożego Narodzenia. Że zostawi swoją boską chwałę i majestat, co jest dla człowieka nie do pomyślenia, serią sprzeczności. „Bóg się rodzi (…) ma granice nieskończony” – śpiewamy w kolędzie. W tym jest wyjaśnienie – że On pokornie pozwolił, żeby Syn Boży, Jego Syn, niewypowiedziany, odwieczny, wszechmocny jak On, Bóg z Boga, stał się dotykalny aż do możliwości zabicia Go. Wystarczy jedynie, że człowiek uwierzy, że Jego mądrość i miłość do stworzenia wyraża się w słowach, w wydarzeniach, spotkaniach, ludziach. Jego miłość jest rzeczywista, „dzieje się” niezależnie od nas. Góry są górami i wschód budzący poranek. Po ciągu słów i zdarzeń, na tej fali, dając się ponieść temu pięknu – trafić do Tego, Który jest Pięknem. Tego Wam wszystkim życzę.

Dorota Feluś