Szukaj
Polub nas!

Calun z Manoppello fot Massimiliano Schiazza EPARelikwiarz z Chustą z Manoppello
(fot. Massimiliano Schiazza/EPA)
Twarz Boga

Jedną z najbardziej niezwykłych relikwii chrześcijańskich jest Całun z Manoppello, zwany też Chustą lub Obliczem z Manoppello. Wśród licznych autorytetów, nie mówiąc o milionach zwykłych zjadaczy chleba, panuje przekonanie, iż zatrzymany na nim wizerunek jest odbiciem twarzy samego Chrystusa, powstałym w momencie zmartwychwstania...

Niezwykła chusta

Po zdjęciu z krzyża ciało Jezusa zostało owinięte, zgodnie z żydowskim zwyczajem, lnianym całunem o długości ponad 12 stóp. Po złożeniu go w grobie, głowę zmarłego obwiązano drogocenną chustą z bisioru, czyli tzw. jedwabiu morskiego. Gdy, jak podaje Biblia, w niedzielny poranek do grobu pobiegli – zaalarmowani przez Marię Magdalenę o zniknięciu zmarłego – Piotr i Jan, zobaczyli w nim puste płótna, jednak pozostające w identycznym stanie jak po złożeniu tam ciała. Dla Jana świadczyło to o tym, że nie zostało ono z nich wyjęte, a skoro tak, to musiało przeniknąć przez materiał – był to więc dowód na zmartwychwstanie Jezusa.

Zdaniem profesora historii sztuki o. Heinricha Pfeiffera, Całun z Turynu – na którym znajduje się negatyw martwego ciała mężczyzny, który został ukrzyżowany po wcześniejszej kaźni biczowania – jest płótnem, w które owinięto ciało Chrystusa, a Całun z Manoppello – z zachowanym na niej pozytywem twarzy mężczyzny – chustą, w którą była owinięta jego głowa.

Wieloletnie badania naukowe – przeprowadzone odrębnie m.in. przez prof. Andreasa Rescha z Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego i trapistkę oraz malarkę ikon siostrę Blandinę Paschalis Schlomer – doprowadziły do szokującego odkrycia, że zarówno na artefakcie z Turynu, jak i artefakcie z Manoppello zachowane jest odbicie twarzy tej samej osoby. I zgodność ta jest stuprocentowa, zarówno w strukturze, jak i wymiarach. Jedyna różnica tkwi w tym, że na Całunie Turyńskim rany są otwarte i krwawiące, a na Chuście z Manoppello zasklepione i zabliźnione.

Prof. Pfeiffer jest przekonany, że wizerunki na Całunie i na Chuście powstały w momencie zmartwychwstania Chrystusa.

Relikwię z Manoppello niemiecki dziennikarz Paul Badde opisał w książce Boskie Oblicze następująco: „Ukazuje twarz brodatego mężczyzny z lokami na skroniach i złamanym, wąskim nosem. Mężczyzna ma rzadką, młodzieńczą brodę... Na środek czoła opada mały kosmyk. Kiedy się dokładniej przyjrzeć, widać, że skóra wokół ust, na policzkach i czole ma intensywnie różowy odcień świeżo zadanych ran... Na obrazie nie widać szyi ani uszu, które znikają pod włosami. Z szeroko otwartych oczu emanuje niewytłumaczalny spokój... W czarnych punkcikach źrenic włókna wydają się osmolone, jakby wysoka temperatura przypaliła nici”.

Najbardziej zdumiewającą cechą Chusty jest to, że w zależności od kąta, pod którym się na nią patrzy, i od oświetlenia zmienia się, tak jakby żyła. Badania przy pomocy cyfrowego skanera o wysokiej rozdzielczości nie wykazały na niej obecności najmniejszych nawet śladów farby. Zresztą na tak delikatnym materiale, jakim jest jedwab morski, niemożliwe jest namalowanie czegokolwiek. Stwierdzono za to, że wizerunek łączy w sobie niemożliwe do pogodzenia cechy rysunku, fotografii i hologramu. Uznano, że „nie został stworzony ludzką ręką”.

Oficjalnie Kościół katolicki nigdy nie zajął stanowiska wobec relikwii, choć kilku jego znanych przedstawicieli wyraziło swoją opinię po zobaczeniu Chusty na żywo. Ojciec Pio nazwał ją „największym cudem, jaki posiadamy”. Z kolei arcybiskup Kolonii kard. Joachim Meisner stwierdził: „O ile na Całunie z Turynu znajduje się Oblicze Chrystusa umęczonego, o tyle na Całunie z Manoppello widnieje Oblicze Wielkanocnego Pana. On nie patrzy nam jedynie w oczy. On patrzy w głębię naszego serca. Nie oczami wodza czy surowego sędziego, lecz oczami brata i przyjaciela. To oczy Dobrego Pasterza”.

Dzieje relikwii

Dziś Całun z Manoppello znajduje się w kościele w Manoppello (stąd jego nazwa), niewielkiej miejscowości położonej niedaleko Pescary w Abruzji we Włoszech. Ale zanim tam trafił, przeszedł – jak podaje tradycja – długą i wyboistą drogę. Wiadomo, że „Prawdziwy obraz Chrystusa”, jak nazywano relikwię, czczono w pierwszych wiekach chrześcijaństwa: do V wieku w Edessie, a potem w Konstantynopolu, dokąd miał dotrzeć w 574 r. Z kolei do Rzymu miał trafić w VIII w. W 753 r. w kronice papieskiej zanotowano, że bosy papież Stefan II niósł Całun w uroczystej procesji. W 1208 r. papież Innocenty III nakazał, by co roku w pierwszą niedzielę po święcie Trzech Króli odbywać uroczystą procesję z tą relikwiąz Bazyliki Watykańskiej do kościoła Santo Spirito in Sassia, a na zakończenie uroczystości rozdawać jałmużnę po trzy denary – „na chleb, wino i mięso” – najbiedniejszym mieszkańcom Wiecznego Miasta. O relikwii pisali m.in. dwaj wielcy pisarze włoscy: Dante Alighieri i Francesco Petrarka. Obaj podkreślali, że pokazuje ona twarz Boga.

O jej wadze świadczy fakt, że wznoszenie nowej Bazyliki św. Piotra rozpoczęto – w 1506 r. w miejscu złożenia kamienia węgielnego – od budowy kolumny, w której zamierzano umieścić skarbiec świątyni, a w nim „Prawdziwy obraz Chrystusa”. Tak zarządził zasiadający wówczas na papieskim tronie Urban VIII. Na początku 1616 r. rozeszła się jednak wiadomość o zniknięciu relikwii. Zdaniem prof. Pfeiffera, została ona skradziona i przewieziona do Manoppello pod koniec XVI lub na początku XVII wieku. Pierwsza zachowana wzmianka potwierdzająca obecność w tym mieście Il Volto Santo, czyli Świętego Oblicza, jak Chustę nazywają jego mieszkańcy, pochodzi z 1645 r.

O niezwykłej relikwii słynny biblista i teolog niemiecki z Uniwersytetu w Heidelbergu prof. Klaus Berger powiedział:

– Obraz twarzy Jezusa z Manoppello jest pierwszą stroną Ewangelii. Ewangelia jest tekstem, a poprzedza go ten właśnie obraz Zmartwychwstania (…). Według tradycji żydowskiej, aby dowieść czegoś przed sądem, trzeba było przedstawić dwóch świadków. I tu właśnie mamy dwóch świadków – Jana i Piotra, ale też dwa dowody – dwa kawałki płótna: Całun Turyński i Oblicze z Manoppello. Są to zatem dwa rzeczowe dowody Zmartwychwstania. Zmartwychwstanie jest faktem, nie jest to teologiczna metafora. Zmartwychwstanie jest rzeczywistością. I o tym mówi ów obraz z Manoppello.

Dorota Feluś