Szukaj
Polub nas!

Orrin Hatch fot Erik S Lesser EPA ShutterstockSen. Orrin Hatch
(fot. Erik S Lesser/EPA/Shutterstock)
Senator w opałach

Senator Orrin Hatch jest członkiem Kongresu od roku 1977. Żaden inny republikanin w historii USA nie może poszczycić się tak długą senatorską karierą. Kolejne wybory w stanie Utah wygrywał zdecydowaną większością głosów, a jego wpływy w Waszyngtonie były bardzo istotne. Gdyby w tym roku Hatch stanął ponownie w szranki wyborcze, mógłby zostać wybrany na ósmą już kadencję. Jednak ostatnio jego pozycja polityczna została poważnie zachwiana i Hatch oświadczył, że pozostanie w Senacie tylko do końca bieżącego roku...

Hatch jest obecnie najwyższym rangą senatorem – pełni rolę tzw. prezydenta pro tempore, czyli jest przewodniczącym Senatu i trzecim politykiem w kolejce do sukcesji prezydenckiej, po wiceprezydencie i przewodniczącym Izby Reprezentantów. Stoi też na czele senackiej komisji ds. finansów. Choć urodził się w Pensylwanii, jego rodzice pochodzili z Utah i byli mormonami. Hatch wrócił do ich rodzinnego stanu, by studiować w Brigham Young University i cała jego kariera polityczna związana jest z tą częścią USA.

 Zapomniane obietnice

W czasie swojej pierwszej kampanii politycznej w 1976 roku Hatch zmierzył się z demokratą Frankiem Mossem, którego krytykował między innymi za to, że w Senacie zasiadał przez 18 lat, przez co – zdaniem Hatcha – stracił kontakt z wyborcami. Orrin obiecywał, że jeśli zostanie wybrany, będzie w Waszyngtonie działał na rzecz ograniczenia liczby senackich kadencji do dwóch. Później jednak o tych obietnicach zapomniał, w miarę jak sam wygrywał kolejne wybory.

W grudniu minionego roku wpływowa gazeta The Salt Lake Tribune opublikowała zaskakujący komentarz redakcyjny, w którym wyrażony został pogląd, iż Hatch powinien zrezygnować z dalszej kariery politycznej, gdyż „zdradza zupełny brak prawości, co wypływa z jego niepohamowanej żądzy władzy”. Jeszcze do niedawna tego rodzaju publiczna opinia o jednym z najbardziej zasłużonych polityków stanu Utah byłaby absolutnie nie do pomyślenia. Dziś jednak jest zupełnie inaczej. Obecna chwiejna sytuacja polityczna senatora Hatcha ma swoje źródło w jego bardzo zmiennych poglądach na osobę Donalda Trumpa.

Redaktor naczelny The Salt Lake Tribune, George Pyle, wystąpił przed kamerami telewizji MSNBC i stwierdził, że jego wydawnictwo poparło Hatcha przed sześcioma laty, ale przy założeniu, iż nie będzie on kandydował w następnych wyborach, o czym sam wtedy zapewniał, a teraz obietnicę tę zdaje się ignorować. Ponadto Pyle uważa, iż Hatch zawiódł wyborców, gdyż nie zareagował na niedawną decyzję Trumpa o dramatycznej redukcji powierzchni dwóch parków narodowych w Utah i „w żenujący sposób podlizuje się prezydentowi”.

W czasie republikańskich prawyborów w roku 2016 Hatch początkowo wspierał Jeba Busha, a potem poparł Marco Rubio. Często krytykował Trumpa, między innymi za jego ataki na sędziego Gonzalo Curiela oraz za brak „odpowiedniej moralności”. Gdy jednak republikanie wyłonili ostatecznego kandydata na prezydenta, Hatch natychmiast go poparł, a przed kilkoma dniami, po podpisaniu ustawy podatkowej, wygłosił na cześć Trumpa prawdziwy pean pochwalny, nazywając go „najskuteczniejszym przywódcą w historii”.

Ta zmienna postawa w stosunku do Trumpa jest dla Hatcha dość ryzykowna w jego stanie, gdzie zdecydowaną większość stanowią mormoni. Nigdy nie byli oni nastawieni do obecnego prezydenta zbyt entuzjastycznie, o czym świadczyć mogą wyniki ostatnich wyborów. Trump wygrał wprawdzie zdecydowanie, ale ze znacznie mniejszą przewagą niż miało to miejsce w latach 2008 i 2012. Ponadto Hillary Clinton i niezależny kandydat republikański Evan McMullin w sumie zdobyli więcej głosów niż Trump.

 Nowe scenariusze

Istnieje też dodatkowa przyczyna, dla której popularność Hatcha w stanie Utah systematycznie malała. Inny wpływowy polityk mormoński, Mitt Romney, jest ostrym i zdecydowanym krytykiem obecnego prezydenta. Nigdy nie poparł Trumpa w trakcie kampanii wyborczej i uważa go za człowieka, który nie nadaje się do pełnienia zajmowanego urzędu. Wprawdzie Romney jest byłym gubernatorem Massachusetts i jego związki ze stanem Utah są dość ulotne (od pewnego czasu tam mieszka), ale jego słowa bardzo się liczą w społeczności mormonów.

Faktem jest też, że po raz pierwszy od wielu lat senator Hatch jest otwarcie krytykowany przez licznych wyborców i przez lokalne media. Nieoficjalnie liczni republikanie przyznają, że woleliby wysłać Hatcha na emeryturę, tak by w wyborach senackich udział wziął Romney, który niemal na pewno pokonałby dowolnego kandydata demokratów. Obawiają się, iż Hatch może stać się na tyle słaby, że jego miejsce w Senacie stanie się zagrożone, co byłoby sporą sensacją polityczną. Żaden demokrata nie reprezentował Utah w Senacie począwszy od roku 1977.

Republikanie przygotowali też inny scenariusz, zgodnie z którym Hatch mógłby wprawdzie kandydować, ale w przypadku wygranej pełniłby swój urząd tylko przez dwa lata, a jego następcę na pozostałe cztery lata kadencji nominowałby gubernator Utah. Jednak możliwość ta nie eliminowała potencjalnego zagrożenia ze strony demokratów i w związku z tym nie zyskała poparcia. Ewentualną kolejną kandydaturę Hatcha z pewnością poparłby Trump, dla którego obecność w Senacie Romneya byłaby bardzo niewygodna. Z drugiej strony popularność prezydenta jest na tyle mała, że jego poparcie mogłoby więcej szkodzić niż pomóc.

Hatch ma 84 lata. Coraz więcej mieszkańców stanu Utah jest zdania, że powinien odejść na emeryturę, a niektórzy zapowiadali, że jeśli nie zrobi tego dobrowolnie, na zasłużony odpoczynek wyślą go wkrótce wyborcy. W miniony wtorek Hatch przerwał te spekulacje i oświadczył, że nie zamierza ubiegać się o rekordową, ósmą kadencję.

Andrzej Heyduk