Szukaj
Polub nas!

Anita Hill fot WikipediaAnita Hill (fot. Wikipedia)Zatuszowany skandal

W roku 1991 doszło w USA do wielkiego skandalu, który wtedy wydawał się wręcz bezprecedensowy, choć w świetle tego, co dzieje się w kraju od kilku miesięcy, jest niemal rutynowy. Gdy do Sądu Najwyższego mianowany został czarnoskóry Clarence Thomas, pojawiły się oskarżenia, że nagabywał on seksualnie swoją asystentkę, Anitę Hill. Wieści o rozmowie Hill z agentami FBI wyciekły do mediów, w związku z czym wezwano ją przed oblicze komisji senackiej w celu złożenia publicznych zeznań...

Zeznania te transmitowane były przez telewizję i wywołały ogromne zainteresowanie. Hill stwierdziła, że jej przełożony wielokrotnie usiłował umawiać się z nią na randki, a gdy odmawiała, często wszczynał rozmowy, w których padały różne sugestie seksualne. Thomas mówił rzekomo o aktach seksualnych ze zwierzętami, seksie grupowym oraz filmach przedstawiających gwałty na kobietach. Wspominał też często o swojej własnej sprawności seksualnej. W czasie jednej z takich rozmów – jak twierdziła Hill – Thomas wziął do ręki puszkę z colą i zapytał, kto położył na niej włos łonowy.

 Tajna umowa

Thomas stanowczo zaprzeczył wszystkim tym zeznaniom i do dziś nie wiadomo, kto wtedy mówił prawdę. Jednak szczególne poruszenie wywołało to, w jaki sposób Hill została potraktowana przez członków komisji, złożonej wyłącznie z białych mężczyzn. Senator Orrin Hatch zasugerował, że Hill działała wspólnie z grupą „sprytnych prawników”, by zniszczyć karierę Thomasa i nie dopuścić do zatwierdzenia jego kandydatury. Inni członkowie komisji stosowali powszechnie znaną taktykę obarczania winą za ewentualne incydenty samej poszkodowanej.

Jak okazało się znacznie później, w kuluarach czekały cztery kobiety, które miały zeznawać w charakterze świadków i które były w stanie potwierdzić niektóre zeznania Hill. Jednak do ich depozycji nigdy nie doszło, w wyniku tajnego porozumienia między ówczesnym szefem komisji do spraw wymiaru sprawiedliwości, Joe Bidenem, i jego republikańskimi kolegami.

Hill poddała się badaniom przy użyciu maszyny do wykrywania kłamstw i test ten wypadł dla niej pozytywnie, choć niektórzy członkowie komisji natychmiast zaczęli argumentować, iż testy tego rodzaju nie są wiarygodne i zwykle nie są akceptowane przez sądy. Thomas nigdy nie poddał się podobnym badaniom. Mimo to komisja w zasadzie nie uwierzyła Hill, choć nigdy formalnie nie stwierdziła, że kobieta kłamała. Clarence Thomas znalazł się w Sądzie Najwyższym, gdzie jest jednym z najbardziej konserwatywnych jego członków.

Hill usunęła się w cień. Najpierw podjęła pracę w University of California, a potem została profesorką w Brandeis University, gdzie pracuje do dziś. Publicznie pojawia się bardzo rzadko. Była gościem w kilku programach telewizyjnych, między innymi: 60 Minutes, Meet the Press oraz Face the Nation. Pisuje też czasami komentarze dla dziennika The New York Times i tygodnika Newsweek.

W roku 1997 Hill wydała autobiografię, w której raz jeszcze potwierdziła swoje zeznania złożone przed komisją senacką. Dziesięć lat później autobiografię wydał też Clarence Thomas, w której nazwał Hill „najbardziej zdradzieckim wrogiem”. Oskarżył ją o lewicowe uprzedzenia i zasugerował, że nie zdradza ona przywiązania do żadnej religii. Jego zdaniem Hill zeznawała wyłącznie dlatego, iż „proaborcyjni liberałowie” nie chcieli dopuścić do zajęcia przez niego miejsca w Sądzie Najwyższym.

 Powrót Anity Hill

W październiku 2010 roku doszło do dziwnego incydentu. Żona Thomasa, Virginia, która jest skrajnie prawicową aktywistką, zostawiła w biurze Hill telefoniczną wiadomość, w której prosiła ją, by oficjalnie przeprosiła za swoje zeznania z 1991 roku. Początkowo Hill myślała, że to jakiś niesmaczny żart, w związku z czym poinformowała o wydarzeniu uniwersytecką policję, która sprawę przekazała w ręce FBI. Szybko okazało się, iż wiadomość rzeczywiście zostawiła Virginia Thomas, która wyjaśniła, iż jej inicjatywa była pomyślana jako „gałązka oliwna”. W odpowiedzi Hill oznajmiła: „Zeznawałam zgodnie z prawdą i podtrzymuję moje zeznania”.

Dziś Ameryka żyje licznymi oskarżeniami o ataki seksualne w wykonaniu zamożnych i wpływowych ludzi. W tym kontekście sprawa Anity Hill wygląda nieco inaczej niż przed 26 laty. Spekuluje się, że gdyby do podobnego skandalu doszło obecnie, skarżąca kobieta zostałaby potraktowana znacznie poważniej. Tymczasem Hill zgodziła się niedawno na kierowanie komisją, która ma zająć się badaniem przypadków prześladowania kobiet na tle seksualnym w świecie Hollywoodu. Komisja ta zwie się oficjalnie Hollywood Commission for Eliminating Sexual Harassment and Advancing Equality in the Workplace, a powstała w wyniku skandalu, jaki wybuchł wokół Harveya Weinsteina, producenta oskarżonego przez liczne kobiety o ataki seksualne. Wśród członków tego forum znajdują się liczne wpływowe osoby, między innymi szef koncernu Disney, Bob Iger, oraz szefowa wytwórni Lucasfilm, Kathleen Kennedy.

Hill wyraziła swoje zadowolenie z faktu, że będzie mogła zająć się problematyką, z którą w taki czy inny sposób miała styczność przez ostatnie ćwierćwiecze. Niemal pewne jest to, że dla Thomasa ponowne pojawienie się jego dawnej oskarżycielki na forum publicznym nie jest zbyt korzystnym wydarzeniem, choć jego posadzie dziś nic już nie grozi, gdyż sędziowie Sądu Najwyższego sprawują urząd dożywotnio. Nie należy też liczyć na jakąkolwiek nową wypowiedź sędziego w tej sprawie – Thomas znany jest z tego, że w sądzie niemal nigdy nie zabiera głosu i nie bierze udziału w indagowaniu prawników oraz reprezentowanych przez nich stron. Na ogół milczy, ograniczając się do wydawania opinii na piśmie. W sprawie Hill też będzie z pewnością milczał.

Andrzej Heyduk