Szukaj
Polub nas!

leki fot Pixabay(fot. Pixabay)Śmierć w pigułce

W USA sporo mówi się ostatnio o epidemii związanej z nadużywaniem środków uśmierzających ból. Niektórzy sądzą nawet, że ta nowa fala narkomanii przybierze wkrótce prawdziwie katastrofalne rozmiary. W Waszyngtonie toczą się dyskusje na temat najskuteczniejszych sposobów walki z tym zjawiskiem. Wśród medykamentów, które uznawane są za najgroźniejsze, wymieniana jest zwykle substancja o nazwie fentanyl...

Ten syntetyczny środek działa na ludzki organizm podobnie jak heroina, ale – w przeciwieństwie do licznych nielegalnych narkotyków – może być sprzedawany na wydawane przez lekarzy recepty, a stosowany jest zwykle w przypadkach silnego, chronicznego bólu. Niestety od kilku lat pochodne fentanylu produkowane są i sprzedawane nielegalnie. Według amerykańskiej organizacji Centers for Disease Control and Prevention w ubiegłym roku w wyniku przedawkowania narkotyków zmarło w kraju ponad 60 tysięcy ludzi. Jedna trzecia z tych przypadków to wynik nadużywania takich środków jak fentanyl.

Jak wiadomo, w medycynie od lat stosowana jest morfina, używana zwykle nie tylko w przypadkach silnego bólu, ale również wtedy, gdy u pacjenta występują duszności, chroniczny kaszel, obrzęk płuc, itd. Od morfiny stosunkowo łatwo jest się uzależnić, o czym lekarze doskonale wiedzą i stosują ten środek przy zachowaniu odpowiedniej ostrożności. Sytuacja jest znacznie bardziej niebezpieczna w przypadku fentanylu, który jest od morfiny prawie sto razy silniejszy.

Prawdziwa katastrofa zaczyna się z chwilą, gdy w pokątnych laboratoriach produkowane są pochodne fentanylu. Jedną z takich śmiercionośnych substancji jest karfentanyl, który jest 10 tysięcy razy silniejszy od morfiny. Bywa on stosowany legalnie do usypiania dużych zwierząt, np. słoni, ale w stanach Ohio i Zachodnia Wirginia zanotowano już kilkanaście przypadków śmiertelnego przedawkowania tego medykamentu.

Walka z tą plagą jest bardzo trudna z jednego, dość istotnego powodu. Nielegalni producenci takich środków jak karfentanyl zmieniają nieustannie, choć nieznacznie, ich kompozycję chemiczną, co powoduje, iż medykamenty te nie są objęte zakazami aż do czasu, gdy Drug Enforcement Agency nie zmodyfikuje odpowiednio przepisów. Jest to zatem dość dziwna zabawa w kotka i myszkę, w której producenci narkotyków niemal zawsze wyprzedzają o krok DEA.

Handel nielegalnymi tabletkami to niezwykle intratny interes. Przykładowo, jeśli ktoś kupi na czarnym rynku kilogram fentanylu za 8 tysięcy dolarów, może na tej podstawie wyprodukować tabletki, których „uliczna” wartość przekracza 20 milionów. Pokusa finansowa jest zatem ogromna, a ceny tych środków nieustannie rosną.

Są jeszcze dwa inne problemy dotyczące walki z produkcją i dystrybucją takich substancji jak karfentanyl. Po pierwsze, znaczna większość z nich pochodzi z Chin, gdzie w ostatnich latach powstało kilkaset pokątnych laboratoriów. Pigułki wysyłane są do Meksyku, skąd następuje przemyt do USA. Czasami jednak przemyt w ogóle nie jest potrzebny. Coraz częściej tabletki wysyłane są bezpośrednio do USA pocztą.

U.S. Post Office rocznie ma do czynienia ze 150 miliardami rozmaitych przesyłek, a to oznacza, że wykrycie małych pigułek w zwykłej kopercie jest trudne. Poczta używa różnych metod walki z tym zjawiskiem (prześwietlanie listów, stosowanie specjalnie wyszkolonych psów, itd.), ale niemal pewne jest to, iż tylko nieznaczna część nielegalnych przesyłek jest obecnie przechwytywana przez władze. O ile paczki wysyłane spoza USA przez UPS czy Fedex posiadają szczegółowy opis zawartości, a ich droga do Stanów Zjednoczonych jest odpowiednio dokumentowana, w przypadku przesyłek pocztowych tego rodzaju dane zwykle nie istnieją.

To, że produkcja fentanylu i innych tego rodzaju substancji odbywa się przede wszystkim w Chinach, skąd można nawet zamówić wysyłkę do USA przez Internet, oznacza, iż amerykańskie władze w zasadzie są bezradne, gdyż nie mogą w żaden sposób interweniować na chińskim terytorium. Władze Chin tropią nielegalne laboratoria dość niechętnie, a zatem producenci „prochów” zwykle działają bezkarnie i bez żadnych obaw.

Tymczasem sytuacja staje się coraz trudniejsza we wszystkich 328 punktach wjazdu do USA. Pracownicy służby celnej wykrywają nielegalne medykamenty na tyle często, że mają nawet do dyspozycji środek o nazwie nalokson (naloxone), który jest doraźną odtrutką w przypadku przypadkowego kontaktu z fentanylem lub pochodnymi substancjami. Nawet mikroskopijna ilość karfetanylu, trudno dostrzegalna gołym okiem, może spowodować śmiertelne zatrucie.

Drugi problem stanowi fakt, iż w nielegalnych laboratoriach produkowane są tabletki o bliżej nieznanym składzie, a zatem niektóre z nich mogą być niezwykle silne, podczas gdy inne zawierają znacznie łagodniejsze w skutkach chemikalia. W związku z tym nabywca nigdy nie wie dokładnie, co kupuje i co zażywa. Skutki są opłakane. Przewiduje się, że w ciągu najbliższej dekady śmierć na skutek przedawkowania tzw. opioidów poniesie pół miliona mieszkańców USA.

W marcu tego roku gubernator stanu Maryland Larry Hogan ogłosił „stan wyjątkowy” w związku z epidemią zażywania niebezpiecznych medykamentów. Natomiast w lipcu dyrektor CDC Thomas Frieden stwierdził, że „Ameryka tonie w nielegalnych środkach farmakologicznych”. Przed kilkunastoma dniami Donald Trump ogłosił, że kryzys związany z zażywaniem nielegalnych medykamentów stanowi „zagrożenie dla zdrowia narodu”.

Obecny kryzys ma swoje źródło w latach 90. XX wieku, kiedy to amerykańscy lekarze zaczęli przepisywać pacjentom niezwykle silne środki uśmierzające ból, a to spowodowało znaczny wzrost ich produkcji. Na początku obecnego stulecia sytuacja wymknęła się spod czyjejkolwiek kontroli, a dziś zagrożenie takimi substancjami jak fentanyl jest ogromne i niemal niemożliwe do opanowania.

Krzysztof M. Kucharski