Szukaj
Polub nas!

Benjamin Harrison fot WikipediaPrezydent Benjamin Harrison
(fot. Wikipedia)
Prezydent w rękawiczkach

Benjamin Harrison nie jest może najbardziej znanym ani lubianym prezydentem Stanów Zjednoczonych, jednak z pewnością warto poznać tę szczególną postać. I to nie tylko dlatego, że jako pierwszy przywódca Ameryki wprowadził elektryczność do Białego Domu...

Prawnik i generał

Gdy urodził się 20 sierpnia 1833 r. w North Bend w hrabstwie Hamilton w Ohio, można było przypuszczać, że jego życie zdominuje polityka. Jego przodkowie to znani działacze: pradziadek Benjamin był jednym z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, dziadek William Henry był 9. prezydentem Stanów Zjednoczonych, a ojciec John Scott pełnił funkcję kongresmana. Jako dziecko przeszedł typową drogę edukacji. W trakcie nauki w szkole publicznej dodatkowo zdobywał wiedzę dzięki zaangażowaniu prywatnego nauczyciela. Jego wykładowcy z Farmer’s College w Cincinnati chwalili go za pracowitość. Dobre wyniki w nauce pomogły mu dostać się na Miami University w Ohio na wydział prawa.

Praktykował je przez kilka lat w Cincinnati, po czym przeniósł się do Indianapolis. Tam pełnił funkcję miejskiego prokuratora a później sprawozdawcy w stanowym Sądzie Najwyższym. Mimo że ojciec robił wszystko, by obrzydzić mu karierę polityczną, w 1857 r. wstąpił do nowo utworzonej Partii Republikańskiej. Wolne chwile poświęcał nowinkom technicznym, które od dziecka rozpalały jego wyobraźnię. Fascynowała go zwłaszcza elektryczność. Gdy w kwietniu 1861 r. wybuchła wojna secesyjna, nie wahał się. Kilka miesięcy później wstąpił do wojska i został dowódcą ochotniczego pułku. Musiał nieźle sobie radzić, skoro w 1865 r. został awansowany do stopnia generała brygady.

Prezydentura i nowinki techniczne

Po wojnie secesyjnej część działaczy Partii Republikańskiej chciała, by Harrison kandydował na urząd gubernatora Indiany, ale inni stanowczo się temu sprzeciwili. W 1876 r. republikanie doszli do porozumienia i wystawili go do walki o ten prestiżowy urząd, ale polityk ostatecznie przegrał z kandydatem demokratów, Jamesem Douglasem Williamsem.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. W 1881 r. Harrison został senatorem. Zajął się głównie walką o poprawę bytu weteranów oraz poszanowanie rezerwatów, zwłaszcza tych, w których mieszkali Indianie. Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów w 1888 r. wystartował w wyborach prezydenckich, które wygrał, pomimo że uzyskał mniej głosów powszechnych od swojego przeciwnika. W 1889 r. jako 23. prezydent złożył przysięgę na wierność narodowi – miał wtedy 55 lat.

Do dziś pozostaje jedynym prezydentem USA w historii, którego dziadek był także prezydentem. I tutaj mała dygresja: dziadek Benjamina – William Henry służył jako główny lokator Białego Domu zaledwie przez miesiąc, od 4 marca do 4 kwietnia 1841 r. To najkrótsza kadencja prezydenta w historii Stanów Zjednoczonych.

Również jako prezydent Benjamin Harrison nie był specjalnie lubiany. Z powodu powściągliwości w relacjach z innymi nazywano go „ludzką górą lodową”. Miał jeszcze drugi przydomek – „dziecięce rękawiczki”. A to dlatego, że nosił rękawiczki zrobione z koziej skóry, które w jego przekonaniu miały go chronić przed infekcją.

Do historii przeszedł jako ten, który do Białego Domu wprowadził elektryczność. Mimo że był nią zafascynowany, bardzo obawiał się jej skutków. Był przekonany, że przy dotyku włącznika może zostać porażony prądem. Z tego powodu często chodził spać przy włączonym świetle. Bywało, że wieczory spędzał z żoną przy świecach.

Nie była to bezpodstawna fobia. O niebezpieczeństwach związanych z korzystaniem z prądu – w związku ze zmieniającym się jego natężeniem – głośno mówił Thomas Edison, który na elektryczności znał się jak mało kto (m.in. opatentował żarówkę). Poza tym samo życie dowiodło, że z prądem nie ma żartów. Podczas pierwszej egzekucji na krześle elektrycznym – notabene wynalezionym również przez Edisona, a skonstruowanym przez dentystę, dr. Alberta Southwicka – która miała miejsce 6 sierpnia 1890 r., skazany na śmierć William Kemmler nie umarł po pierwszym wstrząsie. Zgon nastąpił znacznie później, ale zanim do niego doszło, przestępca musiał bardzo cierpieć. Świadkowie mówili o silnym odorze przysmażonego ciała. Pod wpływem tego wydarzenia zaczęto głośno się zastanawiać, czy krzesło elektryczne jest humanitarną metodą uśmiercania. Nasiliły się one po serii nieudanych egzekucji w XX wieku.

Wróćmy jednak do Harrisona i jego fascynacji nowymi technologiami. Warto wspomnieć, że prezydent zgodził się nagrać swój głos na właśnie wynalezionym – także przez Edisona – cylindrze fonograficznym. W prototypie urządzenia dźwięk zapisywany był przy pomocy wykonanej z diamentu igły, która rzeźbiła rowek na folii cynowej nawiniętej na stalowy walec. Odtwarzanie przebiegało w analogiczny sposób. Za głośnik, a zarazem mikrofon służyła duża lejkowata metalowa tuba. Ponieważ przy zapisie dźwięku na cynowej folii nie można było tłoczyć kopii, zaczęto produkować cylindry woskowe. I to właśnie na takim cylindrze zarejestrowany został głos Benjamina Harrisona. Nagranie trwało 36 sekund.

W trakcie czteroletniej kadencji Harrison sporo osiągnął. Zmodernizował marynarkę wojenną. Odegrał również kluczową rolę w Pierwszej Pan-Amerykańskiej Konferencji, na której przeprowadzono zaawansowane rozmowy na temat wymiany handlowej i wzmocniono związki między Stanami Zjednoczonymi a Ameryką Łacińską. Poparł tzw. Sherman Silver Purchase Act, który umożliwił rządowi zakup większej ilości srebra niż przewidywały wcześniejsze ustalenia. Za jego rządów Kongres pierwszy raz wydał miliard dolarów na cele inne niż alkohol i militaria. Dokonał także przełomu w dziedzinie nominacji, gdy na wysokie stanowisko w rządzie powołał – jako pierwszy prezydent w historii – osobę o czarnym kolorze skóry. W 1889 r. ministrem na Hawajach został Frederick Douglass – były niewolnik.

Benjamin i kobiety

W życiu Harrisona były trzy ważne dla niego kobiety. Pierwszą była matka Elizabeth Ramsey Irwin, a dwie następne to jego żony. Z Caroline Lavinii Scott ożenił się 20 października 1853 r. Zrobił to, mimo że miał zaledwie 20 lat. Podobno powodem tak szybkiej decyzji był słaby stan zdrowia wybranki. Mieli dwoje dzieci: syna Russella Benjamina i córkę Mary Scott. Gdy Harrison zajmował się polityką, Caroline często chorowała. Przeszła nawet operację i długą rekonwalescencję, w związku z czym przez dłuższy czas nie było jej u boku męża, gdy ten służył jako senator w Waszyngtonie. W stolicy pojawiła się, gdy został prezydentem.

Od razu zabrała się za renowację Białego Domu. Otrzymane od Kongresu 35 tys. dolarów spożytkowała na instalację nowego ogrzewania, budowę nowej kuchni i łazienek przy sypialniach, zakup nowych mebli i instalację światła elektrycznego. Sporo czasu poświęcała na organizację przyjęć. Nie można jednak sądzić, że zajmowała się błahostkami. Gdy stowarzyszenie Synowie Rewolucji odmówiło przyjmowania kobiet, założyła dla pań odrębną organizację – Córy Rewolucji Amerykańskiej. Sporo czasu poświęcała też na cele charytatywne. Między innymi przeprowadziła zbiórkę pieniędzy na Uniwersytet Johnsa Hopkinsa. To jej pomysłem było wystawianie choinki przed Białym Domem w okresie świąt Bożego Narodzenia.

Cieszyła się powszechnym szacunkiem do momentu, gdy w 1890 r. przyjęła w prezencie od poczmistrza generalnego Johna Wanamakera domek letniskowy. Głośna krytyka, a nawet pomówienia o korupcję sprawiły, że Harrison zapłacił za posiadłość 10 tys. dolarów. Caroline zachorowała na tyfus tuż przed wyborami prezydenckimi, podczas których Harrison ubiegał się o reelekcję. Zmarła 25 października 1892 r.

W tej sytuacji prezydent poprosił owdowiałą siostrzenicę żony, Mary Scott Lord Dimmick, która do tej pory pełniła obowiązki jego sekretarki, by towarzyszyła mu do końca kadencji jako pierwsza dama. Wkrótce potem ich relacja nabrała romantycznego charakteru, co nie przypadło do gustu dzieciom Harrisona. Mimo to pobrali się 6 kwietnia 1896 r. Po przegranej Harrisona w wyborach zamieszkali w Indianapolis. Tam przyszło na świat ich jedyne dziecko – córka Elizabeth.

Koniec kariery i życia

Harrison był pierwszym prezydentem, który przegrał wybory z poprzednim prezydentem. W 1892 r. ubiegał się o drugą kadencję w Białym Domu, ale obywatele Stanów Zjednoczonych wybrali Grovera Clevelanda, który urząd ten pełnił bezpośrednio przed nim. Nie mogli przebaczyć mu półrocznego kryzysu, w jaki wpędził kraj. Po wprowadzeniu się do Białego Domu Cleveland wycofał wszystkie jego decyzje.

13 marca dziewięć lat później Harrison zmarł z powodu zapalenia płuc. Miał 67 lat. Został pochowany na cmentarzu Crown Hill w Indianapolis. W trakcie pogrzebu przypomniano jego słynną maksymę: „Wspaniałe życie nigdy się nie kończy: trwa wiecznie”.

Dorota Feluś