Szukaj
Polub nas!

civil-war fot Pixabay(fot. Pixabay)Nieunikniona wojna

Nie tak dawno temu Donald Trump wywołał sporo kontrowersji stwierdzeniem, że gdyby Andrew Jackson był prezydentem za czasów wojny secesyjnej w USA, do tego krwawego konfliktu zbrojnego nigdy by nie doszło. Jest to teza błędna. Historycy są zgodni co do tego, iż wojna domowa stała się praktycznie nieunikniona w Ameryce na początku XIX wieku...

W roku 1794 Eli Whitney wynalazł maszynę zwaną odziarniarką (cotton gin), która zrewolucjonizowała proces produkcji bawełny. Dzięki temu urządzeniu, służącemu do mechanicznego oddzielania nasion bawełny od włókien, znacznie spadły koszty produkcji, a wydajność jednego pracownika wzrosła 50-krotnie. Wynalazca nie mógł przewidzieć, iż jego maszyna doprowadzi do powstania tragicznego w skutkach podziału Ameryki.

Wprowadzenie odziarniarek do powszechnego użytku spowodowało, że w południowych stanach USA rolnicy porzucili niemal wszystkie uprawy na korzyść bawełny, której produkcja przynosiła największe zyski. Intensyfikacja produkcji wymagała sprowadzania z Afryki nowych niewolników, gdyż brakowało rąk do pracy. Wprawdzie w roku 1808 wprowadzony został zakaz handlu niewolnikami, ale szacuje się, że w latach 1790-1805 do USA sprowadzono z Afryki kilkanaście tysięcy ludzi.

Ponadto o ile wcześniej plantacje bawełny były stosunkowo małe, w pierwszej dekadzie XIX wieku zaczęła się odbywać ich stopniowa konsolidacja w wielkie gospodarstwa, na których pracowało po kilkuset niewolników. W ten sposób cała gospodarka Południa stała się ogromnie zależna od bawełny i niewolniczej pracy, podczas gdy Północ była znacznie bardziej uprzemysłowiona. Jasne stało się to, iż ta pogłębiająca się linia podziału prędzej czy później doprowadzi do ostrego konfliktu.

Walka o pojednanie

Począwszy od drugiej dekady XIX wieku wojna domowa wydawała się nieunikniona. Nie można jednak przeoczyć faktu, iż liczni wpływowi ludzie starali się narastające konflikty zażegnywać.

W roku 1820 Kongres zatwierdził tzw. Kompromis Missouri, który polegał na przyznaniu stanowi Missouri statusu terytorium „niewolniczego”. Jednocześnie wytyczona została granica między stanami wolnymi i niewolniczymi, która przebiegała wzdłuż tzw. linii Masona-Dixona. Ponadto z terytorium Massachusetts wyodrębniono nowy stan, Maine, co miało zachować w Senacie równowagę sił między Północą i Południem. Na mocy tego kompromisu południowcy dostali w pewnym sensie gwarancje tego, iż legalności niewolnictwa nikt na ich terytorium nie będzie kwestionował, natomiast północne stany nie musiały się obawiać o to, iż niewolnictwo rozszerzy się na nowe stany.

Problem w tym, że kompromis ten żadnych konfliktów nie zażegnał, a jedynie potwierdził podział Ameryki na dwa zupełnie różne od siebie terytoria. Mimo to przez następne trzy dekady panował względny spokój. W roku 1850 zatwierdzona została ustawa o nazwie Fugitive Slave Act, która zabraniała okazywania pomocy zbiegłym niewolnikom na całym terytorium USA. Decyzja ta wywołała wiele protestów na północy kraju i wydawała się być legislacyjnym zwycięstwem Południa.

Jednak groźba wojny została ponownie odsunięta przez tzw. Kompromis Roku 1850, na mocy którego Kalifornia została przyjęta do Unii jako stan wolny, podczas gdy w Utah i Nowym Meksyku o legalności niewolnictwa mieli zadecydować wyborcy. To drugie postanowienie było możliwe do przyjęcia dla Południa dlatego, że na tych w znacznej mierze pustynnych obszarach osadnicy nie interesowali się za bardzo uprawami rolnymi, a zatem niewolnicza siła robocza była im praktycznie niepotrzebna.

Dwa lata później ukazała się powieść Harriet Beecher Stowe pt. Chata wuja Toma, w której opisane zostały bardzo realistycznie warunki życia czarnoskórych niewolników na południu kraju. Książka stała się bestsellerem na Północy, natomiast w południowych stanach zakazano jej dystrybucji. W secesyjnym tyglu zaczęło być coraz goręcej.

Gdy w roku 1854 powstały dwa nowe terytoria amerykańskie (jeszcze nie stany), Kansas oraz Nebraska, natychmiast doszło do ostrych sporów na temat tego, czy w momencie spodziewanego przyjęcia do Unii będą to stany wolne, czy też niewolnicze. Do Kansas zaczęły licznie przybywać uzbrojone oddziały zwolenników i przeciwników niewolnictwa, co doprowadziło do kilku zbrojnych zamieszek. Na domiar złego w roku 1857 Sąd Najwyższy USA uznał kompromis osiągnięty w 1820 roku za niezgodny z konstytucją, co w praktyce oznaczało, iż niewolnictwo mogło się legalnie rozszerzać na stany Północy.

Próba generalna

Swoistym wstępem do nieuniknionej już w zasadzie wojny domowej stał się atak Johna Browna, zażartego przeciwnika niewolnictwa, na arsenał wojskowy w Harper’s Ferry w stanie Wirginia. Celem Browna i jego zwolenników było wywołanie w tym stanie buntu niewolników, jednak jego operacja zakończyła się klęską w wyniku interwencji oddziału amerykańskiej piechoty morskiej pod dowództwem późniejszego secesyjnego generała, Roberta E. Lee.

Brown został osądzony, skazany i powieszony pod koniec 1859 roku, co w południowych stanach zostało przyjęte z entuzjazmem, podczas gdy Północ okrzyknęła go bohaterem. W wyniku tych wydarzeń oczywiste stało się to, że konflikt między południowymi i północnymi stanami kraju nie jest możliwy do rozwiązania na drodze pokojowej.

W roku 1860 odbyły się w USA wybory prezydenckie, w których jednym z kandydatów był Abraham Lincoln, zwolennik delegalizacji niewolnictwa we wszystkich stanach Unii. Jego wyborczy sukces, który nie podlegał dyskusji, dla Południa stanowił ostateczne wyzwanie. Zanim jeszcze doszło do inauguracji Lincolna, Południowa Karolina ogłosiła swoją secesję. Wkrótce potem podobne decyzje zapadły w 10 następnych stanach Południa.

Jednak cztery niewolnicze stany się wyłamały i pozostały w Unii. Były to: Maryland, Delaware, Kentucky i Missouri. Miało to później zasadnicze znaczenie dla przebiegu wojny domowej. Gdyby secesję ogłosił Maryland, oznaczałoby to, że Waszyngton byłby okrążony całkowicie przez konfederatów. Ponadto zarówno w tym stanie, jak i w Delaware znajdowało się wiele ważnych zakładów przemysłowych. Przejęcie ich przez secesjonistów oznaczałoby niemal podwojenie potencjału gospodarczego Południa. Bez tych zakładów konfederaci od samego początku konfliktu skazani byli na powolną śmierć ekonomiczną, szczególnie w obliczu blokady morskiej zastosowanej przez Północ.

Niechętni wojownicy

secesja Jefferson Davis fot WikipediaJefferson Davis (fot. Wikipedia)Konflikt między Południem i Północą narastał przez wiele lat, ale gdy w roku 1861 widmo wojny zawisło groźnie nad Ameryką, tylko nieliczni politycy otwarcie nawoływali do zbrojnego działania. Bądź co bądź, posłowie ze wszystkich stanów pracowali ze sobą w Kongresie, prowadzili dyskusje i bardzo dobrze się znali. Secesja doprowadziła nagle do niezręcznej sytuacji, w której dawni koledzy z Izby Reprezentantów czy Senatu stali się wrogami i zdrajcami.

Dobrym przykładem jest postać prezydenta konfederatów, Jeffersona Davisa. Zanim doszło do wojny, Davis reprezentował w Kongresie stan Missisipi i był sekretarzem wojny w administracji prezydenta Franklina Pierce’a. Wcześniej studiował w akademii wojskowej West Point i służył jako porucznik w forcie Crawford w stanie Michigan. W latach 40. XIX wieku walczył w bitwie o Monterrey oraz w bitwie o Buena Vistę (oba te starcia miały miejsce w czasie wojny USA z Meksykiem). Był bardzo dobrym żołnierzem i prezydent Polk zaoferował mu za jego zasługi federalny stopień generalski, jednak Davis odmówił, gdyż uważał, że tego rodzaju decyzje należą do stanów, a nie władz federalnych.

W sumie biografia Davisa przed wojną secesyjną składa się na obraz solidnego polityka i żołnierza, a nawet patrioty, gotowego do obrony Unii przed wrogami. I oto ten sam człowiek został przywódcą secesji, która od samego początku uważana była za nielegalną i zdradziecką. Jak wynika z wielu dokumentów i zapisków, gdy jego stan Missisipi ogłosił secesję, Davis wyraził gotowość do służenia w dowolnie przypisanej mu roli. Gdy jednak dostał list zawiadamiający go o tym, że ma kandydować na prezydenta konfederacyjnych stanów, nie był zbyt zadowolony. Jak później wspominała jego żona, Varina Davis, gdy czytał ów list, sprawiał wrażenie „człowieka głęboko zaniepokojonego, tak jakby dowiedział się, że w naszej rodzinie stało się coś bardzo złego”.

W wojnie po wrogich stronach stanęli w sumie liczni dowódcy, którzy bardzo dobrze się znali, a nawet ze sobą współpracowali. Natomiast Davis był w Waszyngtonie postacią nie tylko powszechnie znaną, ale w wielu kręgach cenioną. Wszystko to jednak przestało mieć jakiekolwiek znaczenie w obliczu wojny, która wybuchła w kwietniu 1861 roku z chwilą, gdy wojska Południa zaatakowały Fort Sumter w stanie Południowa Karolina.

Konflikt trwał do roku 1865 i przyniósł krajowi ogromne zniszczenia. Szacuje się, że w ciągu tych czterech lat zginęło 750 tysięcy żołnierzy, a liczby ofiar cywilnych nigdy dokładnie nie ustalono. W stanach Północy śmierć poniosło 10 proc. wszystkich mężczyzn w wieku od 20 do 45 lat. Ten sam wskaźnik w stanach Południa sięgnął 30 proc.

Bez szans

Gdy wojna się zaczynała, obie strony przekonane były o możliwości odniesienia szybkiego i łatwego zwycięstwa. Jednak w gruncie rzeczy Południe nigdy nie miało większych szans na sukces. Północ cieszyła się poparciem świata (secesji nigdy nie uznało żadne państwo), miała większy potencjał gospodarczy i militarny, dobrze działający rząd oraz sprawnego przywódcę w osobie Abrahama Lincolna. Szybkiego zwycięstwa nie odniosła wprawdzie żadna ze stron, ale do roku 1864 gospodarka Południa została całkowicie zniszczona. Katastrofalna inflacja spowodowała, że za bochenek chleba trzeba było płacić setkami dolarów. Ale chleb nie zawsze był osiągalny – w wielu południowych stanach ludność cierpiała z powodu głodu. Marsz generała Williama Shermana przez Tennessee, Georgię i Południową Karolinę spowodował niemal totalne spustoszenie.

W tym samym czasie Północ przeżywała ekonomiczny rozkwit, napędzany w znacznej mierze przez przemysł zbrojeniowy. Ponadto Kongres zatwierdził już na samym początku wojny ustawę Legal Tender Act, na mocy której we wszystkich stanach Unii wprowadzona została do obiegu jednolita waluta, co znacznie ustabilizowało gospodarkę.

Połowiczna rekonstrukcja

Przez 12 lat od momentu zakończenia wojny domowej trwała tzw. rekonstrukcja, której celem było ponowne zjednoczenie kraju. Zniszczona infrastruktura została wprawdzie odbudowana, ale podziały ideologiczne i polityczne pozostały i dają o sobie często znać do dziś, tak jak w czasie niedawnych zamieszek w Charlottsville. Wspomniana linia Mason-Dixon nadal dzieli Amerykę.

Nikt wprawdzie nie proponuje dziś na serio powrotu do niewolnictwa, ale na południu kraju często słychać opinię, iż Północ siłą zlikwidowała specyficzny styl życia południowych stanów, ich tradycje i kulturę. Stąd przeróżne formy protestu i przywiązanie do symboliki z okresu konfederacji. Tak jak kiedyś nikt nie był w stanie zapobiec wojnie, tak dziś nie bardzo wiadomo, jak ostatecznie usunąć skutki tych konfliktów. Ameryka to kraj, w którym animozje z okresu wojny domowej nadal istnieją, a ostatnio dają o sobie coraz wyraźniej znać.

Andrzej Heyduk