Szukaj
Polub nas!

Confederate Memorial at Alabama State Capitol fot WikipediaAlabama Confederate Monument
przed stanowym Kapitolem
w Montgomery (fot. Wikipedia)
Bolesny spór o historię

W roku 2015 w kościele w Charleston w stanie Południowa Karolina doszło do tragicznego wydarzenia. 21-letni Dylan Roof, wyznawca „białej supremacji” i apologeta secesji południowych stanów USA, otworzył ogień do czarnoskórych wiernych, zabijając dziewięć osób. Został na początku tego roku skazany na karę śmierci, ale jego czyn spowodował pewne nieoczekiwane konsekwencje...

Gdy śledczy zaczęli badać przeszłość Roofa, natrafili na zdjęcia pełne rasistowskiej symboliki. On sam sfotografował się z rewolwerem w garści i z flagą amerykańskiej konfederacji z okresu wojny domowej. Dość nieoczekiwanie zawiązał się ruch na rzecz usuwania z różnych publicznych miejsc konfederacyjnych flag, pomników i wszelkich innych symboli. Na krok taki zdecydowały się władze Charleston, Orlando i Nowego Orleanu, choć wszystkie te poczynania zawsze prowadzą do rozmaitych protestów. Jednocześnie w niektórych stanach zrodziła się kampania „obronna”. Na przykład w Alabamie parlament stanowy zatwierdził ustawę, która zakazuje usuwania jakichkolwiek pomników liczących sobie więcej niż 40 lat. Tym samym nie ma mowy o usunięciu dużego obiektu o nazwie Alabama Confederate Monument, który znajduje się na skwerze przed stanowym Kapitolem w mieście Montgomery. W Alabamie jest bardzo dużo pomników ku czci konfederacyjnych żołnierzy i na mocy nowej ustawy, podpisanej przez gubernatora w maju tego roku, wszystkie one pozostaną na razie na swoich miejscach.

Tymczasem do miast, w których symbolika konfederacyjna ma być systematycznie usuwana, dołączyły Baltimore i St. Louis, a w wielu innych częściach USA toczą się ożywione dyskusje na ten temat. W St. Louis zdemontowano właśnie liczący sobie 102 lata pomnik, który stał w jednym z głównych zieleńców miasta, Forest Park. Demontaż nastąpił w wyniku porozumienia zawartego przez władze miejskie z szefami Missouri Civil War Museum, na mocy którego pomnik nie zostanie zniszczony, lecz będzie w przyszłości częścią muzealnej ekspozycji, albo też zostanie umieszczony na jednym z cmentarzy.

Jednak w przypadku akurat tego pomnika doszło do dość niezwykłego wydarzenia. Głęboko w fundamentach postumentu znaleziona została miedziana skrzynka z dokumentami i różnymi przedmiotami. Jest to tzw. kapsuła czasu, umieszczona przez kogoś, kto chciał, by została ona znaleziona tylko w przypadku całkowitego demontażu obiektu. Szef Missouri Civil War Museum, Mark Trout, wiedział od wielu lat z historycznych dokumentów, że kapsuła taka istnieje, ale nie spodziewał się, iż została umieszczona pod 40 tonami betonu, na samym dnie pierwotnego wykopu. Obok skrzynki znajdowała się kamienna tabliczka z napisem: „W tym miejscu powstanie pomnik ku czci żołnierzy i marynarzy Konfederacji”.

Skrzynka zostanie oficjalnie otwarta za kilka tygodni, ale Trout zna częściowo jej zawartość. Twierdzi, że znajdują się w niej liczne dokumenty, artykuł prasowy o budowie pomnika oraz list do osoby, która kapsułę znalazła. Jednak z pewnością w skrzynce są również liczne przedmioty z tamtego okresu, o których na razie niczego bliższego nie wiadomo.

Pomnik w St. Louis, który przedstawia żołnierza Południa wyruszającego na wojnę i żegnającego się z rodziną, został zdemontowany z wielu powodów. Był to obiekt budzący wiele emocji, na którym od czasu do czasu malowano różne kontrowersyjne napisy. Jednak, jak twierdzi rada miejska, zasadniczą przyczyną podjęcia takiej decyzji był fakt, że w obliczu wydarzeń z 2015 roku jasne stało się to, iż konfederacyjna symbolika winna ostatecznie zniknąć ze wszystkich miejsc publicznych, gdyż jest zarzewiem przeróżnych animozji i prowadzi czasami do tragicznych w skutkach wydarzeń.

W dość paradoksalny sposób znalezienie skrzynki z dokumentami pod fundamentem pomnika z pewnością doprowadzi do nowych dyskusji na temat tego, czy mamy w tym przypadku do czynienia z ważną dla Ameryki historią, którą należy pielęgnować, czy też jest to niechlubny epizod w dziejach młodego państwa, o którym należy zapomnieć. Zwolennicy tej drugiej tezy nie nawołują do niszczenia flag, pomników i dokumentów, ale twierdzą, że ich miejsce jest w muzeach, a nie na placach i ulicach amerykańskich miast. W tym sensie zawartość znalezionej pod pomnikiem skrzynki powinna zostać zachowana i udostępniona wszystkim zainteresowanym.

Z kolei obrońcy konfederacyjnej symboliki utrzymują, że stanowi ona „dumne dziedzictwo” amerykańskiego Południa, które – ich zdaniem – zdecydowało się na secesję nie z powodu sporów o niewolnictwo, lecz w obronie praw poszczególnych stanów. Ta ostatnia teoria, zwana czasami po angielsku lost cause ideology, została już dawno zdyskredytowana przez większość historyków.

Spory o to, kto ma rację, trwać będą nadal. Jedno jest pewne – z chwilą, gdy Dylan Roof zdecydował się zaatakować czarnoskórych parafian, poglądy władz różnego szczebla na ten temat wyraźnie się zmieniły. Z wyjątkiem Alabamy w większości południowych stanów USA dominuje obecnie przekonanie, iż nadszedł czas, by konfederacyjne symbole zostały raz na zawsze przeniesione do muzealnych sal. Natomiast opór w stosunku tych poczynań, często dość gwałtowny, sugeruje niestety, że rany wynikające z krwawej wojny secesyjnej w XIX wieku nigdy nie zostały do końca zaleczone, co dodatkowo podkreślają obecne podziały polityczne kraju.

Krzysztof M. Kucharski