Szukaj
Polub nas!

Elżbieta Rakuszanka fot WikipediaElżbieta Rakuszanka (fot. Wikipedia)Brzydka, ale wielka królowa

Elżbieta Habsburżanka, zwana ze staropolska Rakuszanką, była kobietą wyjątkową. Mimo niezbyt atrakcyjnej aparycji i trudnej młodości, została ukochaną żoną Kazimierza Jagiellończyka, matką trzynaściorga dzieci, w tym czterech przyszłych władców, i szanowaną przez poddanych królową.

Smutne dzieciństwo

Elżbieta przyszła na świat w Wiedniu pod koniec 1436 r. lub na początku 1437 r. Jej piastunka, Helena Kottanerin, skłaniała się ku tej pierwszej dacie. Wydawało się, że czeka ją świetlana przyszłość, bowiem wywodziła się z tzw. albertyńskiej linii Habsburgów. Jej ojciec Albrecht II był królem Niemiec, Czech i Węgier oraz tytularnym władcą rzymskim, a matka Elżbieta Luksemburska – córką cesarza Zygmunta Luksemburskiego.

Nie była szczęśliwym dzieckiem. Pewnie dlatego, że nie doznała ani miłości, ani rodzinnego ciepła. Ojca straciła w wieku trzech lat (zmarł z powodu krwawej biegunki), matkę (zmarła nagle, prawdopodobnie otruta przez przeciwników) – dwa lata później. Przed śmiercią Elżbieta Luksemburska, która z powodu wojny domowej na Węgrzech uciekła do Austrii, powierzyła ją i jej brata, Władysława, opiece kuzyna, Fryderyka III Habsburga, który później został cesarzem. Elżbieta gorzej trafić nie mogła. Fryderyk skąpił pieniędzy nie tylko na jej ubrania – mówiono, że chodziła w starych, potarganych sukniach – ale i na jedzenie. Młodziutka księżniczka nie raz doświadczyła głodu. To prawdopodobnie z powodu niedożywienia zapadła na gruźlicę kości, która doprowadziła ją do trwałego kalectwa. Przeprowadzone w 1972 r. badania jej szczątków wykazały, że miała silnie skrzywiony kręgosłup (eksperci stwierdzili lordozę i skoliozę), lekko zapadniętą klatkę piersiową i ręce, które przy niej wydawały się zbyt długie. Z powodu zwyrodnienia kręgosłupa głowę nosiła przechyloną na prawą stronę. Na domiar złego miała też wadę zgryzu, która objawiała się wystającymi spomiędzy warg górnymi siekaczami. Pewnie z powodu fizycznych ułomności nie chciała się portretować.

Jedynymi radosnymi chwilami dla młodej Elżbiety były lekcje pod okiem prywatnego nauczyciela. A był nim nie byle kto, bo Eneasz Sylwiusz Piccolomini – humanista, pisarz, kanclerz dworu wiedeńskiego i późniejszy papież Pius II. To dzięki niemu nauczyła się czytać, opanowała biegle język niemiecki i łacinę, poznała historię i geografię, a także otrzymała staranne wychowanie moralne.

Po wybuchu walk na terenie państw niemieckich została odesłana do hrabiego Ulryka von Cilli. To było jak przejście z deszczu pod rynnę. Hrabia był, co tu dużo mówić, łajdakiem. Nie przepuszczał żadnej kobiecie, która mu wpadła w oko. Przed jego chucią Elżbietę prawdopodobnie uratowała brzydota.

Szczęśliwe małżeństwo

Elżbieta doskonale zdawała sobie sprawę, że nie jest atrakcyjną kobietą, ale mimo to marzyła o dobrym i czułym mężu. Gdy była jeszcze niemowlęciem, o jej rękę zabiegał dla syna, Kazimierza, Władysław Jagiełło, ale Albrecht II stanowczo odmówił. Jako nastolatka miała dwóch pretendentów do ręki: syna elektora brandenburskiego Fryderyka, z którym była nawet zaręczona (w wieku 13 lat!), oraz księcia Burgundii i delfina francuskiego, Ludwika, który później został królem Francji. Do mariażu z żadnym z nich jednak nie doszło. I wtedy po raz drugi o jej rękę zaczęli zabiegać Polacy. Tym razem dopięli swego. W rezultacie na początku 1453 r. Elżbieta wyruszyła z Wiednia do kraju przyszłego męża. Towarzyszyło jej ponad dwa tysiące osób. Na jej powitanie Kazimierz wysłał znanego kronikarza Marcina Bielskiego. Zapytany po powrocie na dwór o księżniczkę, ten powiedział dyplomatycznie: „Ni do kogo nie jest podobna z twarzy (...), a i postać ma różną niż wszyscy ludzie”. Ewidentnie nie pomógł specjalny krój szat, mający zakryć deformację sylwetki. Gdy Kazimierz Jagiellończyk zobaczył ją na własne oczy, zamknął się w komnacie, a doradcom oświadczył, że mu się oblubienica nie podoba i że za żonę jej nie chce. Po dwóch dniach perswazji zgodził się na małżeństwo dla dobra kraju.

Uroczystość zaślubin i koronacja nowej królowej (miała wtedy 18 lat) odbyła się 10 lutego 1454 r. Towarzyszyła jej spora kontrowersja. Biskup krakowski Zbigniew Oleśnicki spierał się z arcybiskupem gnieźnieńskim Janem Sprowskim, kto ma udzielić ślubu. Wtedy Jan Kapistran – późniejszy święty – zaproponował, że zrobi to on. Ale ponieważ nie znał języka niemieckiego i polskiego, ostatecznie wyręczył go znający oba języki bp Oleśnicki, a abp Sprowski odprawił uroczystą mszę. Przez osiem dni bawiono się nie tylko na dworze, ale i w całym mieście.

Pomimo niefortunnego początku i pesymistycznych prognoz, związek Elżbiety ze starszym od niej o 9 lat Kazimierzem okazał się nadzwyczaj udany. Rakuszanka opanowała język polski, czym podbiła serca poddanych. Szybko rozkochała w sobie i króla, o czym świadczy to, że po śmierci swojej matki podarował jej jedne ze swoich najbardziej dochodowych dóbr ziemskich i że mieli razem aż 13 dzieci. Elżbieta bardzo dbała o ich wszechstronne wykształcenie. Pobierały nauki m.in. od Jana Długosza i Kallimacha. Pewnie po części dlatego czterej synowie zostali królami (Jan Olbracht, Aleksander i Zygmunt zwany Starym rządzili w Polsce, a Władysław był władcą Czech i Węgier), jeden kardynałem (Fryderyk) i jeden świętym (Kazimierz Królewicz). Z kolei siedem córek Elżbieta i Kazimierz wydali za mąż na różnych zachodnich dworach, dzięki czemu na Starym Kontynencie nie było znaczniejszego rodu królewskiego, w którym nie byłoby domieszki krwi Jagiellonów.

Elżbieta nie mieszała się do polityki, ale wspierała Kazimierza we wszystkich jego poczynaniach. Mimo licznych ciąż, często towarzyszyła mu w podróżach po całej Polsce. W 1481 r. cudem uniknęli śmierci z rąk kniaziów litewskich, którzy zawiązali spisek, by się ich pozbyć. Przeżyli razem 38 lat. Kazimierz zmarł 2 czerwca 1492 r. w Grodnie z powodu czerwonej biegunki. Śmierć przyspieszyła kuracja figami i pieczonymi gruszkami.

Po jego zgonie tron objął Jan Olbracht. Dzięki temu Elżbieta mogła bardziej zaangażować się w politykę. Gdy z powodu depresji i choroby wenerycznej Jan przedwcześnie zmarł, królowa mocno podupadła na zdrowiu. Zmarła 30 sierpnia 1505 r. Spoczęła, zgodnie ze swoją wolą, w ufundowanej przez siebie Kaplicy Świętokrzyskiej na Wawelu, obok męża i dwóch małoletnich córek.

Dorota Feluś