Szukaj
Polub nas!

Rycerz bez zmazy

Etos rycerski to zbiór zasad i cech, którymi powinien był się charakteryzować europejski pasowany. Ukształtował się w kręgu średniowiecznego rycerstwa europejskiego i utrwalił w opowieściach, legendach i pieśniach trubadurów o sławnych wojownikach i ich bojach. Wytworzył się system etyki nawiązujący do zasad wypracowanych w starożytności. Podstawą jej był honor, umiar, dzielność, wiara, oddanie królowi, kult kobiety. Nie muszę chyba dodawać, że ów niedościgły ideał miał nieznaczne odniesienie w życiu, że wymienię choćby osławionych rycerzy-rabusiów, będących postrachem traktów handlowych i mniejszych grodów...

Rycerze średniowieczni walczyli w obronie tych najwyższych wartości, szukali sławy, bronili swych dam, króla i sprawiedliwości. Zgodnie z etosem hańba rycerza spadała na cały jego ród, była to tzw. odpowiedzialność rodowa. Śmierć na polu walki była wręcz wskazana – klasyczne zakończenie biografii rycerza. Nie mógł on się jej obawiać, musiał walczyć odważnie lekceważąc ją, co dla nas niejednokrotnie mogłoby zakrawać na skłonności samobójcze. Jednak w imię najwyższych wartości dla rycerzy było to poświęcenie oczywiste.

Jednym z najwybitniejszych i najbardziej wsławionych rycerzy był Roland. Hrabia, rycerz Karola Wielkiego odznaczający się wielkimi przymiotami, zwłaszcza odwagą i niezłomnością. Wśród wrogów siał postrach. Pyszny i wyniosły podejmował się każdego wyzwania i odmawiał przyjęcia pomocy w jego wypełnieniu. Zawsze pewny swego zwycięstwa. Bogobojny, wierny królowi i ojczyźnie był wzorem do naśladowania przez innych rycerzy. Zginął w 778 roku podczas powrotu z wyprawy do Hiszpanii. Jego śmierć nabiera wymiaru symbolicznego. W obliczu wroga kierował się dumą i nie wzywał pomocy, tym samym poświęcił życie swoje i swych towarzyszy dla zachowania honoru. Jednak przed samą śmiercią ponoć modlił się za siebie, innych poległych rycerzy i ojczystą Francję. Na koniec wyciągnął ręce do Boga oddając swą duszę Aniołowi Cherubinowi, św. Michałowi i św. Gabrielowi, których podobno Bóg zawsze wysyła po duszę zmarłego bohatera.

Istnieje polski odpowiednik Rolanda, czyli przykład wzorowego rycerza. Jego imię stało się niegdyś synonimem uczciwości, prawości oraz wartości danego słowa. Co wiemy o tym najsłynniejszym z polskich rycerzy?

Zawisza Czarny z Garbowa (łac. Zawissius Niger de Garbow et Rosnow) herbu Sulima, z Niemiec ród swój wywodzący: „Ex almania ducens genus, cuius viri animosi et honorum cupidi; inter quos sub nostra etate Zauissius de Garbow, dictus niger, magis excellentia claruit” – jak pisał Jan Długosz, to niepokonany w licznych turniejach symbol cnót rycerskich, starosta kruszwicki od roku 1417 i spiski od 1420.

Urodził się gdzieś pomiędzy 1370 a 1380 rokiem. Jego rodzicami byli Dorota i Mikołaj z Garbowa, kasztelan konarsko­sieradzki. Mieli oni oprócz Zawiszy jeszcze dwóch młodszych synów: Jana zwanego Farurejem, starostę spiskiego i stolnika krakowskiego oraz Piotra Kruczka.

Żoną Zawiszy Czarnego była Barbara herbu Pilawa – bratanica biskupa krakowskiego Piotra Wysza, którą poślubił ok. 1397 r. Historycy sugerują, że było to małżeństwo z rozsądku, choć przyznają też, że Zawisza w tym czasie musiał być już kimś znacznym lub wiele rokującym, gdyż arcybiskup krakowski nie zgodziłby się zapewne na małżeństwo bratanicy z byle chmyzem.

Z ich małżeństwa przyszło na świat czterech synów: Marcin, Stanisław (poległ w bitwie pod Warną w 1444 roku), Zawisza i najmłodszy Jan z Rożnowa, starosta kolski (poległ w bitwie pod Chojnicami w 1454 roku).

Zawisza Czarny wielokrotnie brał udział w wyprawach przeciwko Imperium Osmańskiemu, występując wraz ze swym bratem Farurejem w szeregach rycerstwa europejskiego, ściąganego na te wyprawy przez króla Węgier, Zygmunta Luksemburczyka, z którego dworem był przez lata silnie związany.

Nie jest prawdą, że swój przydomek zawdzięczał czarnej szmelcowanej zbroi. W rzeczywistości nosił wiele zbroi (np. w swej ostatniej bitwie miał na sobie zbroję srebrzystą), a to, jak go nazywano, brało się od ciemnych włosów i przypuszczalnie ogorzałej karnacji. Była to najwyraźniej cecha rodzinna, skoro najmłodszego brata zwano Kruczkiem.

Na wieść o szykującej się ostatecznej rozprawie z Krzyżakami powrócił do Polski. Po bitwie pod Grunwaldem, w której brał czynny udział (niewykluczone, że to właśnie Zawisza w krytycznym momencie bitwy uratował królewski sztandar, choć nie ma na to wyraźnych dowodów), wystąpił Zawisza z propozycją zawarcia pokoju między królem polskim i węgierskim – (układ w Lubowli w 1411). W 1412 roku towarzyszył królowi Władysławowi Jagielle w uroczystym zjeździe monarchów w Budzie, występując również jako uczestnik zorganizowanego przy tej okazji wielkiego turnieju rycerskiego. W turnieju tym Zawisza okazał się zwycięzcą.

Będąc świetnym dyplomatą, a przez to jednym z najbardziej zaufanych ludzi króla Jagiełły, został wysłany jako jeden z sześciu posłów polskiej delegacji na Sobór w Konstancji (1414-1418), gdzie wsławił się występując jako jeden z nielicznych obrońców sprawy i osoby Jana Husa. Wielokrotnie posłował na dwór Zygmunta Luksemburskiego. Podczas odbywania jednego z takich poselstw dał się namówić do udziału w antyhusyckiej krucjacie. Niedawny obrońca Husa dostał się do niewoli wojaków Jana Żiżki w roku 1422 podczas bitwy pod niemieckim Brodem. Z niewoli tej został wkrótce uwolniony, ponoć za niezwykle wysokim okupem.

W roku 1415, towarzysząc królowi Zygmuntowi w podróży do Perpignan, pokonał w głośnym pojedynku Jana z Aragonii, wysadzając z siodła jednym uderzeniem kopii najprzedniejszego rycerza turniejowego zachodniej Europy. Z tak ugruntowaną sławą niepokonanego i najznamienitszego rycerza w Europie, był chętnie podejmowany na dworach władców europejskich.

W historii odnotowano również słynną ucztę jaką wydał Zawisza Czarny na ulicy św. Jana w Krakowie, dla monarchów biorących udział w uroczystościach zaślubin Jagiełły i Zofki Holszańskiej w 1424 roku. Wzięli w niej udział król rzymski, duński, polski, książęta mazowieccy, śląscy oraz inni dostojnicy.

Uczestniczył w roli dowódcy oddziałów najemnych w wyprawie Luksemburczyka na Turków w roku 1428 i osłaniał odwrót tego władcy z pola walki pod Gołąbcem; król Zygmunt posłał łódź dla Zawiszy i nakazał mu w nią wsiąść. Rycerz postanowił pozostać ze swoimi towarzyszami na polu bitewnym. Odsyłając łódź ruszył z dwoma pieszymi przeciw wojsku tureckiemu. Został otoczony przez wroga, raniony i wzięty do tureckiej niewoli.

Jak prawi legenda, przyczyną śmierci Zawiszy był konflikt między dwoma paszami tureckimi o to, czyim jeńcem jest waleczny Polak. Podczas kłótni jeden z przeciwników wyciągnął miecz i obciął mu głowę.

W Polsce, gdzie Zawisza był ubóstwiany, zapanowała żałoba narodowa. Jego symboliczny pogrzeb w listopadzie 1428 roku w kościele Franciszkanów w Krakowie zgromadził nieprzebrane tłumy. Elegię nad katafalkiem, na którym spoczywała tylko tarcza z herbem rycerza, wygłosił późniejszy biskup, a naonczas kanonik Adam Świnka, którą Karol Bunsch tak z łaciny przetłumaczył:

„Lśni twój herb, ale twoje nie leżą tu zwłoki,
Zawiszo Czarny, sławy wieczystej rycerzu!
Czynami przewyższyłeś ród swój, choć wysoki,
Przedziwną cnotą męstwa, ojczyzny puklerzu.”

Luksemburczyk (czyżby miał wyrzuty sumienia?) prosił w liście do Jagiełły o zajęcie się wdową i dziećmi Zawiszy, ale był to gest zupełnie bez znaczenia: poległy rycerz był niezwykle wręcz bogaty, a dobra ziemskie pomnażały wojenne łupy i nagrody zdobywane w licznych turniejach.

Potomkowie w linii prostej Zawiszy Czarnego wywodzą się od jego syna Jana (ożenionego z Małgorzatą Szafraniec z Pieskowej Skały) i wnuczki Barbary z Rożnowa. Odnajdujemy wśród nich m.in. hetmana Stanisława Koniecpolskiego, księcia Bogusława Radziwiłła czy też słynnego partyzanta płk. Henryka „Hubala” Dobrzańskiego.

Kronikarz na dworze Kazimierza Jagiellończyka – Jan Długosz pisał o Zawiszy:

„Nie tylko w tej bitwie, w której pojmany zginął, ale we wszystkich wyprawach okazywał się rycerzem dzielnym i znakomitym, słynął odwagą i wielkimi czynami, w których nikt mu nie dorównywał. Był zaś w mowie słodki i ujmujący, tak że nie tylko ludzi zacnych i szlachetnych, ale barbarzyńców nawet swoją uprzejmością zniewalał. Miał przede wszystkim ten rzadki w sobie przymiot, że jak w bitwie najśmielszy zapał, tak w radzie najumiarkowańszą okazywał rozwagę. Godzien za swe bohaterskie dzieła nie moich słabych, ale i Homera samego pochwał”.

Natomiast Zygmunt Luksemburski w liście do wielkiego księcia litewskiego Witolda pisał po śmierci Zawiszy:

„Rycerstwo straciło w Zawiszy najzręczniejszego i najobrotniejszego towarzysza i wodza. Jak to zresztą całemu światu wiadomo, najdzielniejszym był rycerzem, najdoświadczeńszym wojownikiem i wielkim dyplomatą. Domagają się jego znakomite czyny, ażeby zmarły ojciec w swych synach ożył i w swoim potomstwie”.

Dla wielu pokoleń Polaków Zawisza Czarny stał się jednym z ważniejszych bohaterów narodowych, przede wszystkim symbolem niewzruszonej odwagi, nadzwyczajnej słowności i lojalności. Słynne stało się powiedzenie: „Na nim ci jako na Zawiszy”, czyli „Polegaj jak na Zawiszy”.

Piotr K. Domaradzki

(fot. Wikimedia Commons)