Szukaj
Polub nas!

David Beckham fot Hannah McKay EPADavid Beckham
(fot. Hannah McKay/EPA)
Niedoszły rycerz

David Beckham jest postacią powszechnie znaną. Przez wiele lat był gwiazdą piłkarskiego zespołu Manchester United i reprezentacji Anglii, a pod koniec czynnej kariery grał też w amerykańskiej lidze MLS. 41-letni dziś piłkarz posiada fortunę rzędu 500 milionów dolarów, piękną żonę i liczne posiadłości w Anglii oraz w USA. Wydawać by się zatem mogło, że nic mu do szczęścia nie brakuje. Jest jednak inaczej...

Wokół Beckhama zrobiło się ostatnio dość głośno dlatego, iż okazało się, że od dawna marzy on o nadaniu mu przez królową Elżbietę II honorowego tytułu rycerza. Miał nadzieję, że nastąpi to w roku 2013, ale nic z tego nie wyszło. W tym roku niemal na pewno też do tego nie dojdzie, co na tyle rozjuszyło Davida, iż dał upust swoim emocjom. Niestety w dobie Internetu i serwisów społecznościowych zatajenie czegoś takiego w przypadku ludzi znanych jest prawie niemożliwe.

W Sieci pojawiły się kopie jego maili, w których Beckham klnie jak szewc i sugeruje, że skoro on sam nie może stać się Sir Davidem, liczni inni ludzie też na to nie zasługują. Wymienił między innymi walijską śpiewaczkę operową Kathleen Jenkins, której wcześniej nadano brytyjski tytuł OBE (nieco poniżej rycerza królewskiego dworu). W jednej ze swoich wypowiedzi Beckham zastanawia się, dlaczego takiego zaszczytu dostąpiła kobieta, która „śpiewa przed meczami rugby i przyznaje się do tego, że zażywa kokainę”. I dalej piłkarz pisze: „To jakiś pi***ny żart”.

Jenkins istotnie sama przyznała się wcześniej do tego, że ma problem z kokainą, ale twierdzi, iż sobie z nim poradziła. W sumie jednak nie ma to większego znaczenia, gdyż jest gwiazdą brytyjskiej opery. Na domiar złego przez jakiś czas publicznie spekulowano, iż Beckhama łączył z nią w pewnym okresie romans.

Kompromitującą korespondencję Beckhama w tej sprawie ujawnił portal Football Leaks, który jest w pewnym sensie piłkarskim odpowiednikiem WikiLeaks. Niestety używanie wulgaryzmów pod adresem ludzi wyróżnionych przez brytyjski dwór nie jest największym problemem byłej gwiazdy piłki nożnej. Z ujawnionych materiałów wynika bowiem, że Beckham, który pełni rolę ambasadora UNICEF-u, w swoim czasie zażądał sumy prawie 10 tysięcy dolarów na lot pierwszą klasą na konferencję w Azji.

Ponadto istnieją podejrzenia, iż prowadzone przez niego akcje charytatywne w gruncie rzeczy miały za główny cel promowanie jego własnej osoby pod kątem uzyskania w przyszłości wymarzonego tytułu rycerskiego. Francuska organizacja Mediapart utrzymuje, że Beckham stworzył własny fundusz charytatywny, zwany „7” (numer jego koszulki w Manchester United), ale tylko po to, by lansować siebie samego wśród wpływowych koncernów i zbierać „zasługi” na poczet brytyjskiego tytułu rycerskiego.

W trakcie wymiany korespondencji ze współpracownikiem Beckhama pada w pewnym momencie propozycja, by ów zainwestował milion dolarów w galę UNICEF-u, na co piłkarz odpowiada: „Nie mam zamiaru topić w tym własnych pieniędzy. Ten pieprzony szmal jest mój”. W roku 2013, gdy wszystko wskazywało na to, że Beckhamowi wreszcie zostanie przyznany upragniony przez niego tytuł, w prasie brytyjskiej zaczęły ukazywać się niemal gratulacyjne artykuły. Ostatecznie jednak kandydatura piłkarza została pominięta, na co niedoszły rycerz zareagował serią wulgaryzmów, na czele z „to są jakieś głupie pi***dy”. I dalej: „Kto w ogóle o tym decyduje? To skandal. Gdybym był Amerykaninem, dostałbym ten tytuł przed 10 laty. Wkurzają mnie te stare c***y”.

Na kilka miesięcy przed ogłoszeniem, kto został przez brytyjski dwór wyróżniony, Beckham pojawił się w programie telewizyjnym Jonathan Ross Show. Nikt jednak nie wiedział wtedy, że jego agent Simon Oliveira zadzwonił wcześniej do Rossa i „delikatnie nalegał”, by ten zapytał swojego gościa o sprawę tytułu rycerskiego. Gospodarz programu rzeczywiście tak zrobił, ale niczego to nie zmieniło. Kilka tygodni później okazało się, iż była gwiazda Manchester United nie zostanie Sir Davidem.

Wszystko to urosło już w Wielkiej Brytanii do rangi skandalu, co sprowokowało Beckhama do pojawienia się ostatnio przed kamerami brytyjskiej telewizji. Jeśli jednak piłkarz miał zamiar coś wyjaśnić lub się usprawiedliwić, jego występ nie wypadł zbyt dobrze. Powiedział prowadzącemu program, że jest „zwykłym człowiekiem”, który doznał „głębokiego rozczarowania” z chwilą, gdy okazało się, iż tytuł rycerski na razie nie wchodzi w rachubę. Problem w tym, że ujawnione jak dotychczas materiały sugerują, iż prowadził systematyczną i dość bezpardonową akcję na rzecz uzyskania tytułu, nawet kosztem działalności charytatywnej.

Tymczasem zarząd klubu Manchester United opublikował dość ogólnikowe oświadczenie, w którym pada stwierdzenie, iż wulgarne wypowiedzi Beckhama wynikają z jego „chwilowych emocji” i że jest on „człowiekiem pełnym pasji, szczególnie jeśli chodzi o jego pracę i jego kraj”. Nikt nie kwestionuje faktu, że Beckham odegrał sporą rolę w akcji na rzecz przyznania Londynowi organizacji olimpiady. Jednak teraz brytyjska opinia publiczna zdaje się domagać od niego szerszych wyjaśnień, szczególnie jeśli chodzi o jego finanse związane z działalnością na rzecz organizacji charytatywnych. W tym sensie usprawiedliwianie się „chwilowymi emocjami” niemal na pewno nie wystarczy.

Andrzej Heyduk