Szukaj
Polub nas!

malta fot Olivier Hoslet EPACicha manifestacja europejskich dziennikarzy
w hołdzie zamordowanej Daphne Caruany Galizii
(fot. Olivier Hoslet/EPA)
Maltański zamach

Przed kilkunastoma dniami na Malcie, wyspie zazwyczaj spokojnej i pełnej turystów, doszło do szokującego wydarzenia. W samochodzie dziennikarki Daphne Caruany Galizii wybuchła bomba, która została zdalnie zdetonowana, prawdopodobnie przy pomocy telefonu komórkowego. Reporterka zginęła na miejscu, a Malta stanęła w obliczu poważnego kryzysu politycznego o międzynarodowych implikacjach. Sprawcy zamachu nie są na razie znani, ale niektórzy nie mają wątpliwości co do tego, iż Galizia została zamordowana, gdyż stała się dla wielu polityków istotnym zagrożeniem…

Galizia była na Malcie powszechnie znana, gdyż przez ostatnie dwa lata pisała blog, w którym odsłaniała kulisy korupcji władz, a w szczególności premiera kraju, Josepha Muscata. „Brudnych” polityków tropiła przez ostatnie dwie dekady, ale światowy rozgłos przyniosła jej afera Panama Papers, czyli gigantycznego wycieku dokumentów na temat podejrzanych firm i tajnych kont bankowych w latynoamerykańskim raju podatkowym. Wtedy to za sprawą Galizii wyszło na jaw, że dwaj najbliżsi współpracownicy premiera Muscata, jego szef kancelarii Keith Schembri i minister energii Konrad Mizzi, posiadali w Panamie konta, które zasilane były kwotą miliona dolarów rocznie przez tajemnicze organizacje w Azerbejdżanie.

W kwietniu tego roku Galizia zdradziła, że w Panamie zarejestrowana była podejrzana spółka, której właścicielem była Michele Muscat, żona premiera. Waga tych informacji była na tyle duża, że premier pośpiesznie rozpisał przedterminowe wybory, które wprawdzie wygrał, ale w niczym nie zażegnało to narastającego skandalu. Dziennikarka zdecydowanie odmawiała współpracy z maltańskimi organami ścigania, ponieważ podejrzewała, iż szeregi policji są skorumpowane. Miała zapewne rację. Po jej śmierci jeden z policjantów nazwał ją na Facebooku „krowim łajnem” i dodał: „Każdy dostaje to, na co zasłużył. Czuję się szczęśliwy!”. Za te słowa został ukarany przez przełożonych tylko naganą.

Po zamachu bombowym syn zamordowanej, Matthew Caruana Galizia, napisał: „Moja matka została zamordowana, bo stała między praworządnością i tymi, którzy chcieli ją pogwałcić. Tak się dzieje wtedy, gdy instytucje państwa są sparaliżowane, a ostatnią osobą na polu bitwy jest dziennikarz”. Jego zdaniem zamach został zlecony przez rząd Malty, a wykonać go mieli niezidentyfikowani siepacze z Azerbejdżanu lub Rosji.

Prawdą jest to, że premier Muscat od lat utrzymuje dość dziwne kontakty z azerskim dyktatorem, Ilhamem Alijewem. Źródłem brudnych pieniędzy zasilających zagraniczne konta maltańskich polityków miał być Azerbejdżan. Od kiedy Partia Pracy Muscata doszła do władzy, kaukaskie państwo stało się jednym z głównych inwestorów na Malcie. SOCAR, energetyczny gigant z Azerbejdżanu, wybudował tam elektrownię i terminal gazowy, zaś maltański rząd zawarł długoterminowe umowy na dostawy gazu.

W marcu 2014 roku doszło do kuriozalnego spotkania w Baku między delegacją maltańską, na czele z premierem, oraz Alijewem. Rozmowy prowadzone były bez obecności dziennikarzy, za zamkniętymi drzwiami. Później okazało się, że brudne pieniądze płynęły na konta maltańskich polityków za pośrednictwem córki prezydenta Azerbejdżanu, Lejli Alijew, która stała na czele spółki zarejestrowanej na Malcie. Gdy Galizia fakt ten ujawniła, w biurze premiera Muscata zjawił się nagle szef Pilatus Bank, czyli instytucji, do której płynęły azerskie pieniądze. Widziano potem, jak bankier w środku nocy wsiada do prywatnego samolotu z dużymi walizkami w rękach. Maszyna odleciała do Baku. Nieco później ujawniono, że źródłem informacji o korupcji rządowej na Malcie była Rosjanka Maria Jefimowa, była pracownica Pilatus Bank. Przez pewien czas przebywała ona na Malcie, a potem wróciła do Rosji i wszelki słuch o niej zaginął.

Choć nikt nie wie dokładnie, jakie konkretne powiązania istnieją między Muscatem i Alijewem, samo ujawnienie faktu, iż obaj panowie utrzymują ze sobą bliżej niesprecyzowaną współpracę finansową spowodowało, że pozycja maltańskiego premiera stała się dość trudna. Tym bardziej że Malta jest dziś jedynym krajem Unii Europejskiej, w którego rządzie nadal są dwaj ministrowie uwikłani w skandale wynikające z Panama Papers. O fakcie tym często pisała w sposób bardzo wymowny Galizia, która domagała się usunięcia tych polityków z rządu i dymisji premiera Muscata.

Z drugiej strony dziennikarka miała bardzo wielu wrogów, którzy mogli ją chcieć „wyciszyć”. Krytykowała narastające na Malcie wpływy mafii, oskarżyła przywódcę opozycji, Adriana Delię, o współudział w finansowaniu prostytucji w Londynie, a ministrowi gospodarki zarzuciła odwiedzanie domów publicznych w Niemczech. Była z pewnością postacią kontrowersyjną, która mogła przeszkadzać wielu wpływowym osobom.

Premier Muscat zapowiedział energiczne śledztwo w sprawie zamachu bombowego i zaprosił do współpracy ekspertów z Holandii oraz agentów FBI. Jednocześnie zasugerował – bez podania żadnych faktów – że w morderstwo Galizzi mogła być zamieszana opozycyjna Partia Nacjonalistyczna. Wiadomo już, że w samochodzie dziennikarki podłożono ładunek Semtexu, czyli materiału wybuchowego stosowanego najczęściej przy rozbiórkach dużych gmachów, ale używanego również przez terrorystów, gdyż jest to substancja trudna do wykrycia. Semtexu nie można kupić na otwartym rynku, ale nielegalny handel tym materiałem jest od wielu lat poważnym problemem.

Malta to kraj o niskim poziomie przestępczości, ale w ciągu ostatnich 12 miesięcy zanotowano tam cztery zamachy bombowe na samochody. Jednak poprzednie trzy były wynikiem porachunków między kryminalistami. Galizia stała się pierwszą w historii kraju dziennikarką, która padła ofiarą zamachu. Po jej śmierci kilka tysięcy Maltańczyków wzięło udział w uroczystościach mających uhonorować reporterkę.

Krzysztof M. Kucharski