Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

hitler2 us navy archivesWilliam Patrick Hitler
(fot. US Navy Archives)
Hitler w armii USA

Gdyby chodziło o Adolfa, powyższy tytuł byłby sensacją. Jednak rzecz dotyczy innego Hitlera, którego historia, w obliczu tragedii, jaką była II wojna światowa, nie ma większego znaczenia. Mimo to, stanowi ciekawy przykład niezwykłych powikłań wypływających z powiązań rodzinnych i międzynarodowego charakteru pożogi wojennej...

W roku 1911 w londyńskim mieście Liverpool przyszedł na świat William Patrick Hitler. Nikt nie wiedział wtedy, że jego nazwisko stanie się wkrótce synonimem zła. William był dzieckiem Aloisa Hitlera Jr., emigranta z Niemiec, oraz Irlandki Bridget Elizabeth Dowling. Z kolei Alois był przyrodnim bratem Adolfa Hitlera. Tym samym dla małego Williama późniejszy przywódca III Rzeszy był po prostu wujkiem.

Bridget wychowywała syna sama, ponieważ w roku 1914 mąż porzucił ją i wrócił do Niemiec. O młodości Williama niewiele wiadomo prócz tego, że imał się różnych zajęć. Gdy jednak jego wuj doszedł w Niemczech do władzy w 1933 roku, William postanowił tam pojechać, licząc zapewne na to, iż kanclerz Hitler zapewni mu jakąś ważną posadę, która zapoczątkuje jego dalszą karierę. Nic takiego się nie stało. Fuehrer w ogóle nie interesował się swoim bratankiem. Ostatecznie w roku 1938 zaproponował mu posadę w rządzie, ale zażądał jednocześnie zrzeczenia się przez niego obywatelstwa brytyjskiego.

Nikt nie jest dziś w stanie ustalić, czy William zdradzał wtedy faszystowskie sympatie, czy też po prostu liczył na koniunkturalne sukcesy „po znajomości”. Tak czy inaczej, był bardzo rozczarowany tym, że Adolf go zupełnie zignorował.

Po paru latach pobytu w Niemczech William wrócił do Wielkiej Brytanii, obawiając się, że oferta jego wuja była podstępem. W jego życiu dokonała się dramatyczna metamorfoza. Stał się wrogiem faszyzmu i zadeklarował chęć walki po stronie aliantów z siłami swojego wuja. Próbował zgłosić się na ochotnika do armii brytyjskiej, ale nic z tego nie wyszło. Człowiekowi o nazwisku Hitler, w dodatku powiązanego rodzinnie z wojowniczym dyktatorem III Rzeszy, z natury rzeczy nikt nie ufał. Brytyjczycy uznali, że posiadanie kogoś takiego w siłach zbrojnych jest nie do przyjęcia.

Odtrącony przez Anglików, William wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tu również próbował dostać się do wojska. Pierwsze starania poczynił już w 1940 roku, czyli zanim jeszcze USA przystąpiły oficjalnie do wojny z Niemcami. Jednak i tym razem jego kandydatura została odrzucona z powodu bezpośredniego pokrewieństwa z niemieckim dyktatorem.

Historycy nie byli w stanie ustalić, jakie były wtedy motywy działania Williama. Być może nie miał innego wyboru i szukał własnego miejsca na ziemi, co było – z jego nazwiskiem i rodowodem – niezwykle trudne. Na cóż innego mógł liczyć w USA, gdzie był w warunkach wojny nowym przybyszem, wprawdzie z alianckiego kraju, ale z mocno niemiecką i austriacką metryką?

Po japońskim ataku na Pearl Harbor, 11 grudnia 1941 roku Niemcy wypowiedziały wojnę Stanom Zjednoczonym. Wkrótce potem, w marcu 1942 roku, William Hitler napisał do prezydenta Roosevelta niezwykły list. W korespondencji tej bratanek Adolfa Hitlera błaga wręcz przywódcę USA o przyjęcie do amerykańskiej armii. Stwierdza w nim między innymi: „Brytyjczycy nie potrafią okazywać sympatii komuś, kto nosi nazwisko takie jak ja. (...) Zapewniam Pana, Panie Prezydencie, że podobnie jak w przeszłości, teraz również będę dawał z siebie wszystko, aby udowodnić, że jestem wart tego ogromnego zaszczytu, a moje działania podejmowane w imieniu demokracji zabłysną na tle czynów wielu osób, które od dawna nie są już godne nazywania się Amerykanami”.

To ostatnie zdanie było dość dziwne, ponieważ William zdawał się sugerować, że niektórzy rodowici Amerykanie nie wykazywali się taką samą chęcią do walki o demokrację jak on sam. Swoją chęć do walki przedstawiał jako powołanie, a nawet moralne zobowiązanie wobec cywilizacji chrześcijańskiej.

Nie wiadomo, jak FDR zareagował na epistołę Williama, ale jego list został przekazany dyrektorowi FBI, J. Edgarowi Hooverowi, który wszczął w tej sprawie dochodzenie, zapewne dotyczące dokładnego sprawdzenia przeszłości potencjalnego żołnierza. Ostatecznie wyrażono zgodę, by bratanek Adolfa służył w amerykańskich siłach zbrojnych. Jednak cała ta procedura zabrała sporo czasu, a żołnierzem William stał się oficjalnie dopiero w roku 1944. Przez następne trzy lata służył w Korpusie Medycznym Marynarki Wojennej. Tylko raz znalazł się w ogniu walki kończącej się już wojny i został ranny, za co przyznano mu automatycznie medal Purpurowego Serca.

Po wojnie i demobilizacji bratanek Hitlera założył własną firmę i wiódł bardzo spokojne i stateczne życie. Zmienił też nazwisko. Przez resztę życia nazywał się William Stuart-Houston. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego nie zrobił tego od razu, np. tuż po emigracji do USA. Przeważa opinia, że początkowo był zafascynowany „sławą”, jaką cieszył się jego wuj.

William zmarł w 1987 roku i został pochowany na cmentarzu w Coram w stanie Nowy Jork, gdzie spoczywa również jego irlandzka matka.

Andrzej Malak