Szukaj
Polub nas!
1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (2 Votes)

ufo fot Pixabay(fot. Pixabay)Reagan i zielone ludziki

Ronald Reagan był wielkim miłośnikiem opowieści o kosmitach i naprawdę wierzył w ich istnienie. Co więcej, jak pisze dr David Clarke w swojej nowej książce How UFOs Conquered the World: The History of a Modern Myth (na rynku ukaże się 14 maja), raz po raz ostrzegał przed ich inwazją...

Zaskakująca propozycja polityka

Dr Clarke jest pisarzem i wykładowcą na Wydziale Dziennikarstwa Uniwersytetu Sheffield Hallam, specjalizującym się w historii ufologii. Współpracował z brytyjskim Archiwum Narodowym przy publikacji raportów o UFO zbieranych przez tamtejsze ministerstwo obrony narodowej. Raporty te pozostawały przez dziesiątki lat utajnione (pisaliśmy o tym obszernie w Kalejdoskopie). Zdaniem autora Reagan stał się zagorzałym miłośnikiem produkcji science fiction, gdy pracował w Hollywood jako aktor filmów kategorii B. Jednak jego zainteresowanie kosmitami i „latającymi talerzami” nie wynikało jedynie z jego przygody z filmem.

Przyszły prezydent sam miał wejść, co najmniej dwa razy, w wizualny kontakt z pojazdem „obcych”. Doświadczenie z 1974 r. (Reagan był wtedy gubernatorem Kalifornii) opisał znajomemu dziennikarzowi z Wall Street Journal w następujący sposób: „(...) leciałem samolotem i kiedy wyjrzałem przez okno, zobaczyłem jasne, białe światło. Poruszało się zygzakiem. Zapytałem pilota: »Czy już coś takiego widziałeś?«, a on, zszokowany, odpowiedział: »Nie«. Ja na to: »Lećmy za tym«. Śledziliśmy to przez kilka minut. Nad Bakersfield obiekt nagle wystrzelił prosto w niebo”. Co ciekawe, wspomniany pilot potwierdził wersję polityka.

Po raz drugi Reagan miał widzieć UFO, gdy wraz z żoną leciał na przyjęcie w Hollywood.

Kiedyś polityk wyznał, że jego ulubioną historią jest „inwazja z kosmosu, która zmusza Ziemian do zarzucenia nacjonalistycznych waśni i zawarcia sojuszu w walce z napastnikiem”. Zdaniem osób, które dobrze go znały, stał się wręcz uzależniony od filmów takich jak The Day the Earth Stood Still Roberta Wise’a (na podstawie noweli Harry’ego Batesa Farewell to the Master) czy Close Encounters of the Third Kind Stephena Spielberga. Jeśli chodzi o ten ostatni film, to będąc już prezydentem, zaaranżował jego prywatny pokaz w Białym Domu, na który zaprosił czołowych sędziów, astronautów i naukowców. W 1985 r. posunął się o krok dalej i podczas szczytu w Genewie odstąpił od oficjalnego protokołu i zaproponował ówczesnemu przywódcy ZSRR Michaiłowi Gorbaczowowi połączenie sił w przypadku zagrożenia Ziemi przez kosmitów. Mocno zmieszany „Gorby” dyskretnie skierował rozmowę na inne tory. Tymczasem Reagan miał po spotkaniu z liderem sowieckim powiedzieć najbliższym współpracownikom, że „zapunktował” w oczach przeciwnika.

ufo Ronald Reagan PixabayRonald Reagan (fot. Pixabay)Podobno ówczesny zastępca doradcy do spraw bezpieczeństwa krajowego Colin Powell był przerażony całym tym zajściem. Nie krył również zdumienia, gdy niedługo po powrocie z Genewy Reagan opowiedział o swoich obawach i „inicjatywie” uczniom Fallston High School ze stanu Maryland. Odniesienia do prawdopodobnej inwazji kosmitów na Ziemię znaleźć można w wystąpieniach polityka przy kilku innych okazjach, m.in. przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ i podczas wizyty na Kremlu w 1987 r. Mówił o tym także w rozmowie z dziennikarzami na Krajowym Forum Bezpieczeństwa w Chicago w 1988 r.

W pewnym momencie zaczęto zastanawiać się, czy w ten sposób chciał dać do zrozumienia, że wie o rzeczach, o których nie może powiedzieć społeczeństwu wprost? Na pewno nie świadczy o tym zachowanie Powella, który, jak twierdzi dr Clarke, przy każdej okazji, gdy prezydent wspominał „obcych”, wywracał oczami i z nieukrywanym zażenowaniem mówił: – Uwaga, nadchodzą małe zielone ludziki. Żeby zapobiec kolejnym „powtórkom z rozrywki” Powell polecił, by ze wszystkich publicznych przemówień prezydenta wykreślać „międzyplanetarne odnośniki”. I tak robiono do końca jego rządów w Białym Domu, czyli do 1989 r.

Strach przed kosmitami

Dr Clarke sugeruje, że w rzeczywistości Reagan był przerażony rozwojem broni jądrowej, a jego podejście do Gorbaczowa najprawdopodobniej zainspirował film z 1951 r. The Day the Earth Stood Still. Opowiada on o tym, jak na pogrążonej w zimnej wojnie Ziemi ląduje przybysz z kosmosu i wraz ze swoim potężnym robotem zmusza walczące ze sobą potęgi nuklearne do odłożenia na bok różnic i zawarcia pokoju.

Dla pokolenia, które żyło w strachu przed bombą atomową, przesłanie filmu było przyjemną alternatywą wobec sytuacji patowej spowodowanej zimną wojną – powiedział dr Clarke.

Zdaniem autora polityk, który był nowo narodzonym chrześcijaninem, nie widział konfliktu między swoją wiarą a przekonaniem o istnieniu istot pozaziemskich. Dr Clarke uważa także, że prezydent był przekonany, iż ma prawo przemawiać w imieniu całego narodu amerykańskiego. Pewność ta była zapewne efektem wyników sondażu Gallupa opublikowanych wkrótce po wejściu na ekrany kin Close Encounters of the Third Kind. Wtedy to aż 57 proc. Amerykanów oświadczyło, że wierzy w istnienie kosmitów (dla porównania w populacji brytyjskiej takich osób było tylko 27 proc.), a 7 proc. zadeklarowało, że widziało ufoludki.

Wszyscy pamiętają Reagana, jak raz po raz ostrzegał przed zagrożeniami ze strony „imperium zła”, czyli Związku Radzieckiego. Tymczasem jego komentarze skierowane pod adresem Gorbaczowa podczas szczytu w Genewie implikują, że wierzył, iż rzeczywiste niebezpieczeństwo pochodzi nie zza żelaznej kurtyny, ale ze strony wrogich istot pozaziemskich. Jak wskazuje dr Clarke, Reagan nie był pierwszym światowym liderem, który sugerował, że kraje globu zjednoczą się tylko i wyłącznie w obliczu wspólnego wroga z kosmosu. W 1947 r., zaledwie dwa miesiące przed słynnym wypadkiem w Roswell (w pobliżu tej miejscowości miał rozbić się statek UFO z załogą), minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Anthony Eden, który w 1955 r. został premierem, powiedział, że obawia się, iż świat zjednoczy się tylko wtedy, gdy „znajdzie na Marsie obcych, na których będzie mógł wyładować swój gniew”.

Dorota Feluś